wtorek, 13 maja 2014

1.50




OCZAMI NARRATORA
Nadia lekko się przestraszyła i, gdy tylko się otrząsnęła weszła w internet, aby zamówić pięć biletów do Peterhead. Jej kuzynka była potulna, jak baranek, ale, gdy tylko się wkurzyła potrafiła być zła, jak Godzilla. Na prawdę. 
- Nad, co ty robisz ? - w progu jej pokoju stała Natalia. 
- Zamawiam bilety ...
- Widzę, ale, po co ? Wracamy wcześniej do Polski ?
- Nie. Odwiedzamy moją kuzynkę. - odpowiedziała Brown. 
- Anetę ? Kiedy ?
- W piątek mamy pociąg. Nie jesteś zła ?
- Niby za co ? W końcu poznamy tą Twoją Zuzię. 
Obie dziewczyny uśmiechnęły się i zeszły na dół. Reszta dziewczyn robiła dokładnie, to ,co pół godziny temu. Pięknie. 
- Kto dzwonił ? - zapytała Ola odkładając książkę na bok. 
- Aneta. Zaprasza nas do siebie. Bilety na pociąg są już zamówione. 
- Co ? - nastąpiła cisza, a po niej odgłosy radości. Chyba się cieszyły. 
Zaczęły rozmawiać o tym co zabiorą, a resztę dnia spędziły na oglądaniu filmów. Na szczęście miały trochę spokoju, bo panowie mieli dzisiaj próbę, a jutro jechali do Francji na trzy koncerty, nie związane z trasą. Wracają dopiero w poniedziałek. 
W czwartek wstały dość późno, ponieważ na zegarach dochodziła 11.00. Dziewczyny zjadły śniadanie, przebrały się i postanowiły pójść na basen. 
Do toreb spakowały ręczniki, stroje kąpielowe, klapki i czepki, po czym udały się na przystanek autobusowy. Po dziesięciu minutach były na miejscu. 
Kupiły bilety, wzięły kluczyki od szafek i poszły do szatni. 
- Gdzie potem idziemy ? - zapytała Natalia pomagając Paulinie założyć czepek. 
- Na lody ? Od dawna mam ochotę pójść do Pinkberry. - odparła Ola. 
- Jasne. Idziemy. 
Weszły na teren kąpieliska. I, jak zawsze rozdzieliły się. 
Ola i Nadia poszły pływać, a pozostała trójka udała się do jacuzzi. W pewnym momencie Alex poczuła, że ktoś się na nią gapi. Rozejrzała się. Na brzegu siedział chłopak. Przystojny chłopak. Z blond włosami i niezłymi mięśniami. Ale jedynym minusem było, to, iż patrzył się na nią, jak na kawałek mięsa. O, nie.
Z nieśmiałym uśmiechem podpłynęła do niego i zatrzymała się po jego lewej stronie. 

- Cześć śliczna. Masz po basenie trochę czasu ? 
- A, co ?
- Pomyślałem, że może wybrałabyś się ze mną, gdzieś. Kino, kawiarnia ... mój dom. - mrugnął do niej zawadiacko. Krew się w niej zagotowała. 
- Co ? - warknęła najbardziej jadowitym głosem na, jaki było ją stać i spojrzała na niego z chęcią mordu. Przestraszył się. 
- Posłuchaj mnie koleś. Nie jestem dziewczyną, która poleci z Tobą do łóżka po minucie znajomości. Po za tym nie kręcą mnie pewni siebie pajace, którzy myślą, że mogą wszystko. A, ty zrobisz przysługę światu, jeżeli Twoja kijanka nie ujrzy światła dziennego aż do ślubu, kumasz ? - wysyczała i zacisnęła rękę na jego kroczu. Pisnął, ale pokiwał głową. - Super. I, jeżeli zobaczę, że patrzysz się na jakąkolwiek dziewczynę, to ci coś odgryzę. 
- ... jjasne. Już mmniee nie mma. - wyjąkał i odsunął się od niej. Odetchnęła i wymoczyła prawą rękę w wodzie. 
- Ola ? - odwróciła się. Nadia patrzyła na nią z ogromnym lekko przerażającym uśmiechem.
- Tak ?
- Co, to było ?
- Dałam temu pajacowi lekcję pokory. Płyniemy ? - zapytała grzecznym głosem i zaczęła płynąć żabką. Dziesięć minut później dołączyły do dziewczyn w jacuzzi.
Basen opuściły jakąś godzinę później. Wysuszyły włosy, przebrały się i poszły do centrum, gdzie znajdowało się Pinkberry, czyli lodziarnia. Można wybrać bazę, czyli smak loda oraz dodatki, czekoladę, owoce itp. 

Dla takich pyszności warto umrzeć ;)
Ustawiły się w kolejce i zaczęły zamawiać. Ola, Klaudia i Nadia zamówiły pierwsze, więc poszły zająć stolik. Usiadły na krzesełkach i zrobiły zdjęcie swoim zdobyczom, po czym dodały je na instagrama.
Po chwili doszły do nich dziewczyny. Kiedy zjadły, te pyszności udały się na spacer po Londynie, a potem wróciły do domu, aby zjeść szybki obiad i zacząć się pakować na wyjazd do Peterhead. 

Każda wyciągnęła walizkę i zaczęła pakować najbardziej potrzebne według niej rzeczy. Ciuchy, aparat, laptop, notatnik itp. Do mniejszych torebek schowały portfele z pieniędzmi, tabletki na chorobę lokomocyjną i inne pierdółki.
Kiedy skończyły na zegarach widniała 20.30. 

Po lekkiej kolacji zasiadły przed telewizorem, aby obejrzeć coś fajnego i dwie godziny później poszły spać. Były zmęczone. 
OCZAMI PAULINY 
Wstałam jako pierwsza, co nie za często się dzieje. Umyłam się, ubrałam i podeszłam do lustra. Miałam na sobie białą koszulę w czarne różyczki, tego samego koloru obcisłe rurki i bordowe baleriny. Włosy rozpuściłam. Wzięłam mini walizkę i torebkę, po czym zeszłam na dół. 
Dziewczyn jeszcze nie było. Postawiłam czajnik na gazie, aby zagrzać wodę na kawę i włączyłam radio. Ostatnio znalazłyśmy polską stację RMF. Teraz akurat leciała karuzela Sylwii Grzeszczak. Gdy zalewałam kawę na dół zeszła Ola. Miała na sobie biały luźny top z napisem ,,Boys? No, i prefer vodka '', obcisłe brązowe rurki i czarne trampki. Włosy związała w kitkę. 
- Fajna bluzka, kiedy kupiłaś ? 
- Jakieś dwa miesiące temu w Porcie Łódź. Była tam razem z Anką. Wpadła mi w oko i postanowiłam ją kupić. Zajebista, co nie ?
- I, to, jak. Pasuje do ciebie. - zaśmiałam się. Dziewczyna podeszła do lodówki i wyciągnęła z niej serek granulowany i pomidora. Zerknęłam na zegarek. 9.00. O 10.15 musimy jechać na peron. 
Pół godziny później, kiedy Ola zjadła swoje śniadanko, a ja kończyłam moją owsiankę na dół zeszły dziewczynki. 
Nadia założyła rozkloszowaną niebieską spódniczkę w białe grochy do ud, białą koszulkę z krótkim rękawem i czarne baleriny. Włosy związała w kłosa. 
Klaudia wybrała łososiowe rurki, niebieską bawełnianą koszulkę z krótkim rękawem i tego samego kolory espadryle. Jej brązowe włosy były rozpuszczone. 
Natomiast Natalia miała na sobie długą prostą spódnicę sięgającą kostek w czarne, niebieskie i różowe kwiaty, szarą bokserkę, czarną marynarkę i baleriny. Włosy rozpuściła, a jedynie grzywkę spięła na czubku głowy. 
- Pięknie wyglądacie moje drogie damy ...
- Lex, co to za bluzka ? - Natalia roześmiała się. Tak samo Nadia. Klaudia pokręciła jedynie głową. - Wezmą Cię za alkoholiczkę. 
- Wolę, to niż gdyby jakiś cwel miałby mnie zacząć podrywać. - wzdrygnęła się Cliver. Spóźniona trójeczka zjadła śniadanie w tempie ekspresowym, po czym wyłączyłyśmy prąd i gaz w kuchence i zamówiłyśmy dużą taksówkę. 
Przyjechała równo o 10.00. Sympatyczny pan pomógł nam zapakować torby do bagażnika, po czym zapakowałyśmy się do środka. 
Przez durne korki pod peron dojechaliśmy o 10.20. Zapłaciłyśmy panu za podwózkę i pognałyśmy po odbiór biletów. 
Pani z rudymi włosami i niesympatycznym uśmiechem podała nam je. Nad dała jej wyznaczoną kwotę i podziękowała. Usiadłyśmy na plastikowych krzesełkach i czekałyśmy. 
Ola z Natalią poszły do małego sklepiku po coś do picia, dla każdej z nas, a ja, Nadia i Klaudia grałyśmy w Kamień-Papier-Nożyce. Wygrywał karzełek.
Panie sponsorujące nasze picia wróciły po pięciu minutach. Kupiły jakieś zdrowe soki bez żadnych konserwantów. Mi i Nadii wybrały o smaku marchewki i cytryny, Ola wzięła z pomarańczą, cytryną i grejpfrutem, a Natalii i Klaudii trafił się z jarmużem, jabłkiem i cytryną. Wzięłam łyka. Dość dobre. 

Równo o 10.50 przyjechał nasz pociąg. Wsiadłyśmy do środka w poszukiwaniu wolnych miejsc. Znalazłyśmy cały przedział dla siebie. Ekstra. Ja wraz z Natalią i Klaudią usiadłyśmy twarzami do kierunku jazdy pociągu, a Ola z Nadią na przeciwko nas. Dziesięć minut później pociąg ruszył. Na początku mijaliśmy jedynie budynki i ulice. Dopiero, potem za oknami migały nam pola i łąki. 
- O, której mniej więcej będziemy na miejscu ? - zapytałam biorąc łyka mojego soczku. 
- 13.00 albo 13.30. Zależy od szybkości pociągu i czasu postojów na peronach. - wyjaśniła Nadia. Ona i Ola grały w kółko i krzyżyk na telefonie tej pierwszej.
Przez całą podróż, każda z nas zajęta była czymś innym. Ola czytała książkę ( drugą w ciągu czterech dni, ona jest chyba jakimś cyborgiem ). Nadia przeglądała zdjęcia na Instagramie i pisała ze swoją kuzynką Pauliną, Klaudia spała, Natalia zajadała się żelkami i czytała gazetę, a ja pisałam z Patrykiem, moim bratem.
Po godzinie jazdy Natalia dołączyła do Miler, a Ola skończyła książkę, więc zaczęła słuchać muzyki. 

Po chwili rozdzwonił się telefon Nadii. Odebrała.
- Halo ? ... Tak, siedzimy w pociągu ... Nie wiem, kiedy ... Jakoś dojedziemy, nie martw się ... No dobra, jak tak chcesz ... Pani mówiła, że powinnyśmy dojechać około 13.00, 13.30 ... Okej, to do zobaczenia. - rozłączyła się. 
- Aneta. Chciała wiedzieć, czy się nie wywinęłyśmy. Przewrażliwiona jest. 
- Ty chyba rodzinne. - zaśmiałam się przez co spojrzała na mnie wilkiem. Wzruszyłam ramionami. 
Piętnaście po 13.00 pociąg zatrzymał się na peronie w Peterhead. Zdjęłyśmy nasze walizki z półek bagażowych i wyszłyśmy z pociągu. Peron wyglądał, jak każdy inny. Było dość ciepło. Z osiemnaście stopni. Cud. 
Zaczęłyśmy się rozglądać za Anetą. Nigdzie jej nie widziałam.
- Jest ! - krzyknęła Nadia i zaczęła biec w nieznanym kierunku. Po chwili rzuciła się na niższą od siebie blondynkę. Uśmiechnęłyśmy się i ruszyłyśmy za nią. 
Kobieta nie wyglądała na swoje trzydzieści lat. Jej włosy w kolorze promieni słonecznych związane były w wysoki kucyk, a jasnobrązowe oczy barwą przypominające skorupki orzechów laskowych patrzyły na wszystko zza kurtyny ciemnych rzęs. Jej uroczo zaokrągloną sylwetkę okrywały miętowe cygaretki, czarna tunika z koronkowym dekoltem, tego samego koloru tenisówki i szara marynarka. W jej małych uszach tkwiły małe srebrne kolczyki w kształcie gwiazdek. 
- Dzień dobry ...
- Jakie dzień dobry ! Chodźcie tutaj do mnie ! - kuzynka Nadii, każdą z nas serdecznie uściskała.
- Tak bardzo chciałam poznać przyjaciółki moje Nadusi ...

- Net ... - jęknęła zawstydzona szatynka. 
- No co ? ... Jestem Aneta. 
- Paulina. - powiedziałam uśmiechając się szeroko. 
- Ola. 
- Natalia. 
- Klaudia. 
- Wspaniale. To co ? Jedziemy. 
Chwyciłyśmy walizki i ruszyłyśmy za blondynką. Pytała się nas o wiele rzeczy. Jak nam się podoba w Wielkiej Brytanii, czy myślimy o przeprowadzce tutaj itp. 
Po chwili stanęłyśmy przed srebrnym Fordem S-Max. Zapakowałyśmy walizki do bagażnika. Nadia usiadła z Anetą na początku, ja, Ola i Klaudia z tyłu, a Natalia ulokowała się na fotelu w bagażniku*. Przegrała z Klaudią grę w zgadywanki. Pech. 
Podziwiałyśmy krajobrazy słuchając paplaniny Anety. Uśmiechnęłam się pod nosem. W gadaniu przebijała, nawet Klaudię. Na serio.
Po aucie roznosił się magnetyzujący głos Michaela Buble. Koleś ma głos. 

- Macie szczęście, że ostatnio zmieniliśmy adres. W tamtym mieszkaniu musiałybyście spać na podłodze w łazience. - powiedziała Woźniak. Zaśmiałyśmy się. Już ją lubię. 
Po dwudziestu minutach wjechałyśmy na podjazd ładnie wyglądającego jednopiętrowego domu. Miał śliczny jasnożółty kolor i ciemny niemal czarny dach. Na parapetach stały doniczki z kwiatami. Każde okno miało inny kwiat.
Wysiadłyśmy, a Net otworzyła bagażnik. Wyciągnęłyśmy walizki i ruszyłyśmy na blondynką. Weszłyśmy do środka. Pachniało wanilią i cytryną. 

- Ściągajcie buty i zapraszam do środka ... Kamil jest w pracy, a dziewczynki w szkole, więc pobędziemy trochę same ... Walizki zostawcie w przedpokoju. Później je przeniesiecie. 
- Okej - powiedziała Nadia. 
- Chodźcie do kuchni. Wasz powitalny obiad czeka w piekarniku. Zapraszam. 
Pomieszczenie, w którym rodzinka Woźniaków jada jest utrzymana w barwach zieleni i bieli. Zastosowano styl nowoczesny. Podoba mi się.
Usiadłyśmy przy stole i czekałyśmy aż Aneta postawi przed nami kurczaka w sosie wiśniowym, pieczone ziemniaki i surówkę z sałaty lodowej i pomidora.

- Proszę bardzo i smacznego. Na deser, także przygotowałam coś specjalnego ...
- Chcesz nas utuczyć ? - jęknęła Nadia wkładając do buzi kawałek kurczaka. 
- Takie pyszne rzeczy są tylko dzisiaj. Jutro będziesz jadła na mieście. Obiecuję ci kochanie. - powiedziała blondynka klepiąc naszą przyjaciółkę, a swoją kuzynkę po ramieniu.
Zaśmiałyśmy się radośnie. 

Kiedy zjadłyśmy Aneta zaprowadziła nas do pokoju, w którym miałyśmy spać przez te cztery dni. 
Ściany miały kolor słodkiej pomarańczy. Było w, nim jedno duże trzyosobowe łóżko i dwa rozkładane fotele. Na panelowej podłodze leżał puchaty brązowy dywan. Była tutaj, także wielka szafa oraz stolik z dwoma krzesełkami.
- Mam nadzieję, że dobrze się będziecie tutaj czuć. Dam wam trochę prywatności. Hejka dziewczęta. - mrugnęła do nas i wyszła zostawiając nas same. 
- Sympatyczna ta twoja kuzynka. - powiedziała Ola i usiadła na jednym z rozkładanych foteli. Znaczy, to, iż sobie go zarezerwowała. Cichaczem, ale zarezerwowała. 
- Wiem, w końcu, to u nas rodzinne. - odparła Nadia ze skromnym uśmiechem goszczącym na jej twarzy. Klaudia parsknęła, a Ola wywróciła oczyma.
W szafie nie było aż tyle miejsca abyśmy wszystkie wypakowały tam swoje rzeczy, więc każda ułożyła w niej połowę swojego dobytku. Reszta została w walizkach.
Ustaliłyśmy, że na jednym z foteli spać będzie Ola, na drugim Nadia, a w łóżku Natalia, ja i Klaudia. Co noc będziemy się zmieniać ... No, będziemy się przesuwać o jedno miejsce, wiecie o co chodzi. Jutro, to Nadia i Klaudia będą spały na fotelach, a Ola, ja i Natalia na łóżku. I tak w kółko.
Kiedy się rozpakowałyśmy zeszłyśmy na dół. Anety nigdzie nie było.

- Pewnie jest na dworze. - powiedziała Brown i ruszyła w stronę drzwi balkonowych prowadzących na zewnątrz. Ogród Woźniaków nie był wielki, ale mały też nie był. W centrum znajdowała się drewniana altana, a wewnątrz niej grill, stół i dwie długie ławki. Po lewej stronie było małe oczko z wodospadem. Wszędzie rosły drzewka owocowe, krzewy i kwiaty.
Aneta stała na końcu podwórka i wyrywała z grządek warzywa. Ruszyłyśmy w jej stronę. 

- Jak tu pięknie. Jak w prywatnym raju. - odparła Natalia zrywając truskawkę i wkładając ją do buzi. Aneta uśmiechnęła się szeroko.
- Tak, piękne miejsce. Dużo czasu straciliśmy, aby doprowadzić, to miejsce do takiego stanu, ale chyba się opłaciło. - powiedziała poprawiając włosy wpadające jej do oczu. 
- I, to jak. - poparłam ją. 
OCZAMI NATALII 
Siedziałyśmy z kuzynką Nadii w altance popijając pyszną lemoniadę, gdy usłyszałyśmy wjeżdżający na podjazd samochód. 
Po chwili na podwórko wszedł wysoki facet o ciemnych włosach i niebieskich oczach ubrany w wąskie spodnie od garnituru i szarą koszulę.
Na rękach trzymał około czteroletnią dziewczynkę z blond włoskami sięgającymi ramion i głębokimi niebieskimi oczyma.
Przy lewej nodze faceta stała około dwa lata starsza dziewczynka z brązowymi włosami i orzechowymi oczkami. 

Nadia pisnęła i rzuciła się, aby przywitać nowo przybyłych. 
- Nadia ! - czterolatka mocno przytuliła szatynkę i cmoknęła ją w czoło.
- Hej mała, ale urosłaś. - Nad potargała jej włoski. - Cześć Kamil. Hej Tosia. - druga dziewczynka wyszczerzyła ząbki. Potem zostałyśmy przedstawione pozostałej trójce. 
Zuzia ze zmarszczonym czółkiem spojrzała na Alex. 
- Przypominasz Selene Gomes .... - powiedziała dotykając jej włosów. Moja przyjaciółka uśmiechnęła się czarująco. 
- Wiem ... dlatego też jestem jej dublerką. - odparła. Blondyneczka otworzyła szeroko buzię. 
- Na serio ? - zapytała. Cliver pokiwała głową. - Super !
Alex spojrzała na Nadię. Brown kręciła głową, ale uśmiechała się.
Do późna siedzieliśmy i opowiadałyśmy Woźniakom co nas spotkało do tej pory w kraju Królowej Elżbiety. Po lekkiej kolacji składającej się z zapiekanki makaronowo-warzywnej pożegnałyśmy się z rodzinką i poszłyśmy na górę. 

- Która idzie się pierwsza myć ? 
- Od najstarszej w dół. - powiedziałam. Zgodziły się. Kiedy wszystkie byłyśmy czyste i przebrane w piżamy usiadłyśmy na dywanie i grałyśmy w karty.
Spać poszłyśmy około 23.00, kiedy nie miałyśmy siły nawet mrugnąć. 

OCZAMI ALEX 
Ziewnęłam i przeciągnęłam się. Do pokoju wpadały pojedyncze promienie słońca. Słychać było szczekanie Sorty, psa Woźniaków i odgłosy przejeżdżających aut.
Któryś z sąsiadów kosił trawę. Można, to było poznać po charakterystycznych odgłosach kosiarki spalinowej. Znam, to z Polski. 

Westchnęłam i podniosłam się. Dziewczyny jeszcze spały, więc wzięłam jakiekolwiek ciuchy i poszłam do łazienki. Jest ona utrzymana w kolorach bieli i błękitu. Zawsze właśnie takie połączenie w toaletach podobało mi się najbardziej.
Ściągnęłam z siebie długie niebieskie, według Klaudii i Natalii chabrowe**, spodnie dresowe i biały T-shirt z batmanem, po czym weszłam pod prysznic.
Puściłam wodę i czekając na ciepły strumień namydliłam się pięknie pachnącym żelem o zapachu kokosa i białej czekolady, który przywiozłam ze sobą z Londynu.
Włosy umyłam miętowym szamponem Pauli i, gdy byłam umyta zawinęłam się ręcznikiem i podeszłam do lustra, aby rozczesać włosy. 

Kiedy się ubrałam i wysuszyłam włosy przejrzałam się w lusterku. Miałam na sobie obcisłe jeansowe rurki z lekkimi przetarciami, czarne converse i tego samego koloru bluzę wkładaną przez głowę z białym napisem ,,Don't trust boys''. Włosy rozczesałam i związałam w kucyk.
Uśmiechnęłam się pod nosem i wróciłam do pokoju. Klaudia właśnie się przebudziła. 

- Cześć karzełku ...
- Witaj Calineczko. - obie spojrzałyśmy na siebie ze zmrużonymi oczyma. 
- Dziewczyny, spokój ma być. - Paulina patrzyła na nas z prośbą, ale i rozkazem w oczach. Westchnęłam i podeszłam do swojego łóżka. Pościel położyłam na podłodze, złożyłam fotel, a pościel położyłam na, nim. 
Dwadzieścia minut później Klaudia i Paula były już przebrane, a pozostała dwójka jeszcze smacznie spała. Jakim cudem jeszcze się nie obudziły ? Ja przy takim hałasie na bank nie mogłabym spać. Ale one są inne.
Miler miała na sobie bordowe cygaretki, białe tenisówki i czarną tunikę z dekoltem w serek. Swoje brązowe włosy zostawiła rozpuszczone. 

Natomiast Paula założyła obcisłe ciemne rurki, kremowy luźny sweterek z brązową sową na przodzie i botki za kostkę w kolorze sowy. Włosy zaplotłam jej w kłoska. 
Spojrzałam na Nadię i Natalię i westchnęłam. 
- Chodźcie, jak będą chciały, to wstaną. - mruknęłam. Zeszłyśmy na dół. W kuchni była Aneta, a Kamil zakładał marynarkę stojąc w przedpokoju. 
- Cześć dziewczyny, gdzie reszta ?
- Jeszcze śpią. Dwa największe śpiochy w całej naszej piątce. - powiedziała Klaudia. Weszłyśmy do kuchni. Kuzynka Nadii miała na sobie zwykłe białe rurki, czarne baleriny i szary sweter. Włosy miała rozpuszczone, ale przytrzymane opaską. 
- Siadajcie dziewczynki. Zaraz dam wam jeść ... 
- Nie trzeba, możemy poczekać ...
- Nie gadajcie głupot. Siadać mi i, to w tej chwili. - odparła. 
Z uśmiechami usiadłyśmy przy stole. Piętnaście minut później Kamil wyszedł do pracy ( pracuje jako menadżer jednej z restauracji Jasona Blacka*** ), a Net podała nam półmisek z jajecznicą na szynce z cebulką.
Kiedy kończyłyśmy jeść na dół zeszły nasze śpiochy. Nadia założyła czarne rajstopy, granatową plisowaną spódniczkę, tenisówki w kolorze rajstop oraz bluzkę z rękawem 3/4 w kolorze brudnego różu. Natalia, natomiast miała na sobie zwykłe obcisłe czarne rurki, granatowe trampki i szarą bluzę wkładaną przez głowę. Obie miały rozpuszczone włosy. 

- Nasze Śpiące Królewny wstały ? A, gdzie wasz książę ? - zapytała Aneta. 
- Pewnie spieprzył, kiedy poczuł ich oddechy. - zażartowała Paulina. Natalia i Nadia zrobiły złe miny, a my zaśmiałyśmy się głośno. 
Gdy skończyły jeść, a na dół zeszły dziewczynki Aneta postanowiła zabrać nas na małe zwiedzanie miasta.Wzięłyśmy jakieś kurtki na wypadek deszczu i torebki z kasą i telefonami i zeszłyśmy na dół. Aneta wsadzała właśnie Zuzię do wózka, a Tosia zakładała buty. 
- Ku przygodzie ! - wykrzyknęła sześciolatka i wyleciała na zewnątrz. Parsknęłam śmiechem. To będą udane trzy dni. 




* każdy chyba wie o co chodzi ... w dużych autach są czasami rozkładane fotele w bagażniku. 
** chodzi tutaj o to iż Ola nie rozróżnia tylu odmian kolorów, jak większość dziewczyn. 
*** wymyślony przeze mnie sławny brytyjski kucharz / ma dziesięć restauracji rozmieszczonych po całej Europie. 



Cześć :) To już pięćdziesiąty rozdział, nie mogę w to uwierzyć. 
Dziękuję wszystkim, którzy to czytają, nawet jeżeli nie komentują. 
1. Od tego rozdziału możecie wybrać najlepszy tekst w całym poście. 
2. Zadawajcie pytania bohaterom oraz mi. 
Pozdrawiam i do usłyszenia <3

sobota, 3 maja 2014

ALBUM 23 - SŁAWNI MĘŻOWIE DZIEWCZYN

ZESPÓŁ LAWSON / RYAN, ANDY, ADAM, JOEL

LOGAN LERMAN, AKTOR/ ZNANY Z ROLI PERCY'EGO JACKSONA 

LOUIS CORDICE, AKTOR / ZNANY Z ROLI BLAISE ZABINIEGO W HARRYM POTTERZE

ANDY BIERSACK, PIOSENKARZ/ WOKALISTA ZESPOŁU BLACK VEIL BRIDES

LUKE PASQUALINO, AKTOR/ ZNANY Z ROLI FREDDIE'GO W SKINSACH

MARC BARTRA, PIŁKARZ / ZAWODNIK FC BARCELONA

SAM WAY , MODEL

JAKUB GIERSZAŁ, AKTOR/ ZNANY Z ROLI DOMINIKA W SALI SAMOBÓJCÓW

MARCO REUS, PIŁKARZ/ ZAWODNIK BORUSSII DORTMUND

ALEX PETTYFER, AKTOR/ ZNANY Z FILMU JESTEM NUMEREM CZTERY 

JACK WILSHERE, PIŁKARZ/ ZAWODNIK ARSENALU LONDYN

JOE JONAS, AKTOR I MUZYK/ CZŁONEK JONAS BROTHERS

RYAN GOSLING, AKTOR / ZNANY Z FILMU PAMIĘTNIK

ZAC EFRON, AKTOR/ ZNANY Z ROLI TROYA W HIGH SCHOOL MUSICAL

SERGI ROBERTO, PIŁKARZ/ ZAWODNIK FC BARCELONY

SEAN O'PRY, MODEL

TAYLOR LAUTNER,  AKTOR/  ZNANY Z ROLI JACOBA W ZMIERZCHU

FRANCISCO LACHOWSKI, MODEL

TOM FELTON, AKTOR/  ZNANY Z ROLI DRACO MALFOYA W HARRYM POTTERZE

PAUL WALKER, AKTOR/ ZNANY Z SZYBKICH I WŚCIEKŁYCH

ALEX MERAZ, AKTOR/ ZNANY Z ROLI PAULA W ZMIERZCHU

ZBIGNIEW BARTMAN, SIATKARZ/ ZAWODNIK RESOVIA RZESZÓW

ALFONSO HERRERA, AKTOR/  ZNANY Z ROLI W ZBUNTOWANYCH (RBD)

MAX IRONS, AKTOR/ ZNANY Z ROLI JAREDA W INTRUZIE

LIAM HEMSWORTH, AKTOR/ ZNANY Z ROLI GALE W IGRZYSKACH ŚMIERCI

CHRIS HEMSWORTH, AKTOR/ ZNANY Z ROLI THORA

CHRIS EVANS, AKTOR/ ZNANY Z ROLI KAPITANA AMERYKI






KTO Z TYCH PRZYSTOJNIAKÓW WAS ZACHWYCIŁ ? :)
ZGADZACIE SIĘ Z DZIEWCZYNAMI ? :)
POZDRAWIAM




piątek, 2 maja 2014

1.49



OCZAMI NARRATORA
W mieszkaniu dziewczyn panowała absolutna cisza. Słychać było jedynie spokojne oddechy lokatorek. Na zegarze widniała godzina 8.15. Na zewnątrz była dość ładna pogoda. Nie padało, ale nie było dość ciepło, aby wyjść na zewnątrz bez okrycia wierzchniego. 
Pierwszą dziewczyną, która zaczęła się przebudzać była Ola. Przeciągnęła się i otworzyła swoje czekoladowe oczy. Zerknęła na budzik i, gdy zauważyła godzinę od razu odrzuciła kołdrę na bok i podniosła się. Ziewnęła i podeszła do szafy.Wzięła ciuchy i weszła do toalety. Po szybkim prysznicu przebrała się i stanęła przed lustrem. 
Zobaczyła średniego wzrostu dziewczynę o dużych czekoladowych oczach i sięgających ramion kręconych brązowych włosach. Prosty mały nos, nieodstające uszy i wąskie malinowe usta. Miała na sobie obcisłe czarne rurki, fioletowe trampki oraz białą luźną koszulę z rękawami 3/4. 
Związała włosy w niechlujnego kucyka, pomalowała rzęsy tuszem, a usta pomadką ochronną o smaku i zapachu mięty, po czym zeszła na dół. 
Nie miała pojęcia, kiedy wstaną dziewczyny, dlatego też postanowiła zrobić śniadanie tylko dla siebie. Wstawiła wodę na herbatę, po czym zalała jogurtem jedyne płatki w tym domu i usiadła przy blacie. Trzeba będzie wybrać się na zakupy. Nie kupowały nigdy dużo rzeczy, aby nic się nie zmarnowało.
Po dwóch minutach woda zaczęła się gotować, więc dziewczyna zalała sobie swoją ukochaną herbatę Lipton, a do środka włożyła plasterek cytryny. Pychota. 

Dwadzieścia minut później, kiedy szatynka zmywała po sobie nucąc pod nosem jedną z usłyszanych niedawno piosenek do kuchni weszła Klaudia wraz z Pauliną. Obie były już całkowicie ubrane. Miler ubrana była w granatowe rurki, szare tenisówki i czarny sweterek z dekoltem w serek. Włosy związała w kucyk. Natomiast Paula założyła cieliste rajstopy, jeansową spódniczkę z falbankami do ud oraz czarne trampki i koszulę w czarno-szarą kratę. Włosy rozpuściła. 
- Cześć dziewczęta. Wyspałyście się ?
- Tak, chyba po raz pierwszy od przyjazdu tutaj. - powiedziała Klaudia nalewając sobie do szklanki chłodnego mleka. Ciepłego nie tolerowała. Ola spojrzała na biały płyn w jej szklance z nieukrywanym obrzydzeniem. Panna Cliver nienawidzi mleka. Toleruje je jedynie w płatkach śniadaniowych ( a i, wtedy musi być ciepłe i strasznie słodkie ). Na sam jego zapach dostaje odruchów wymiotnych. Jest, to dziwne, ponieważ rzeczy, które są z mleka lubi. Chodzi tutaj o różne sery, twarożki, śmietanę, jogurty itp. Dziwne. I, to bardzo. 
- Trzeba się będzie kłaść spać wcześnie. - powiedziała Paula. Nastąpiła chwila ciszy, po, której cała trójka roześmiała się.
Ola usiadła przy stole i weszła na Facebooka, a dziewczyny zaczęły robić sobie śniadanie. Polubiła zdjęcie swojej kuzynki, złożyła życzenia jubilatom, napisała do kolegi i przełączyła się na instagrama. Wstawiła nowe zdjęcie przedstawiające miseczkę z żelkami stojącą na stole, po czym polubiła kilka fotek swoich znajomych i wyłączyła telefon. 

Klaudusia usiadła ze swoim śniadankiem obok Oli, a Paulina dalej smażyła naleśniki. Na talerzu panny Miler leżały kanapki z szynką, pomidorem i żółtym serem. W kubku zrobiła sobie kakao. 
- Smacznego Kiki. - powiedziała Cliver, na co zielonooka zamarła. 
- Jak mnie nazwałaś ? 
- Kiki. Takie zdrobnienie. Znalazłam ostatnio na bestach. - odparła biorąc jedną z żelek. 
- Aaa, fajne. - powiedziała Klaudia trochę spiętym głosem. Ola na szczęście tego nie zauważyła. Kiedy Paulinka zasiadła ze swoim śniadaniem na dół zeszła Natalia. Ubrana była w czarną sukienkę do ud z długim rękawem, grube szare rajstopy, brązowe botki i kurtkę w podobnym kolorze co buty. Włosy spięła w kitkę. 
- Hej panienki. Smacznego. - powiedziała włączając wodę na herbatę i wyciągając z lodówki jajka. Pewnie na jajecznicę. 
- Cześć Nat. Brownie jeszcze nie wstała ? 
- Słychać jej urocze chrapanie, więc chyba jeszcze nie. - odparła wkładając jajka do garnka z wodą. Czyli jajecznicy nie będzie. Dziewczyny się zaśmiały. Paula spojrzała na zegarek. 
- Jest 10.00. Nadia musi wstawać, jeżeli nie chcemy się spóźnić ... 
- To my, gdzieś idziemy ? - zapytała zdezorientowana Klaudia. Ola też wyglądała na zdziwioną.
Co jest ? Przecież nic ostatnio nie piły. 

- A, zapomniałyśmy wam powiedzieć. - Nati walnęła się w czoło. - Wczoraj zadzwonił do mnie Chuck. O 11.00 jest turniej w Skateparku. On, Adam i Matt też biorą udział. 
- A, to teraz kumam. Gdzie, to jest ? 
- Na Regent Street. - odpowiedziała Paulina wkładając talerz do zlewu. Dziesięć minut później straciły cierpliwość i Natalia poszła obudzić pannę Brown. Wróciły chwilę później. Panna Brown założyła obcisłe rurki w kolorze brudnego różu, biały T-shirt z napisem ,,Jestem dziwna, ale fajne'', którą kupiła w jednym z polskich sklepów. Włosy zaplotła w warkocza. Szybko zjadła śniadanie składające się z musli, po czym cała piątka założyła kurtki i opuściła mieszkanie. Poszły na przystanek autobusowy, skąd pojechały na Regent Street. Po pięciu minutach były na miejscu. 
Bez problemu weszły do środka. W sklepiku kupiły sobie coś do picia i udały się na trybuny. Cały skatepark robił super wrażenie. Na razie nikt nie jeździł. Jury składające się z trzech osób siedziało pod ścianą znajdującą sie na przeciwko dziewczyn. Dziewczyna i dwóch facetów.
Zawody zaczęły się piętnaście minut później. Przez mikrofon zaczął przemawiać wysoki facet o blond włosach ubrany w szary garnitur. 

- Witam wszystkich. Nazywam się Gary Tensor i będę szefem dzisiejszej imprezy. W jury zasiadają ... Dyrektor całego Skateparku, Jonathan Bell ... - facet w czarnym garniturze z brązowymi włosami i lekkim zarostem wstał zza stołu i ukłonił się. - Były skater, zdobywca trzech nagród THEBESTSKATEBOY* ... Ryan Vennox ... - przystojny młody około trzydziestoletni facet o brązowych włosach związanych w kucyk ubrany w wąskie jeansy i niebieską koszulę zrobił, to samo co jego poprzednik. - Oraz młoda aktorka znana z roli Susan w kultowym serialu dla młodzieży Deskorolkowa Banda**, Emily Thomas ! - ładna blondynka o bladej cerze ubrana w granatowy kombinezon uśmiechnęła się szeroko i pomachała do wszystkich. 
- Najpierw zaprezentuje się piętnastu zawodników. Później jury wybierze najlepszą piątkę, z której zostaną wybrani zwycięzcy. - powiedział Tensor.
Chłopcy w wieku od szesnastu do dwudziestu trzech wchodzili na plac Skateparku i pokazywali swoje umiejętności. Chuck był dziesiąty. Dziewczyny po raz pierwszy widziały go w akcji i były pod wrażeniem.
Kiedy skończył zauważył je i pomachał, im. Odmachały. Po dwóch kolejnych zawodnikach przyszła kolej na Matta i Adama. Także pokazali klasę. 

Pięć minut później jury wybrało najlepszą piątkę. Z trójki przyjaciół dziewczyn jedynie Matt przeszedł dalej. Adam zdobył dziewiąte, a Chuck ósme miejsce. 
Najlepsza piątka po raz kolejny pokazała co potrafi, po czym ogłoszono dwudziestominutową przerwę, aby jury mogło się naradzić i w spokoju wybrać zwycięzców.
Dziewczyny pobiegły na zaplecze, aby zobaczyć się z chłopakami. 

Ola z uśmiechem rzuciła się na szyję kuzyna. 
- Byliście genialni. - powiedziała przytulając Matta. 
- E, tam. - machnął ręką Chuck. 
- A, ty Matty masz szansę na zwycięstwo. - powiedziała Nadia i przybiła z loczkiem piątkę. 
- Jeżeli zawalisz, to przestaniemy się z tobą zadawać. - odparła grobowym tonem Kennedy. Stanley zrobił przestraszoną minę. Paula zachichotała. - Żartuję. Jesteś naszym ziomkiem. - powiedziała. Chłopak odetchnął i teatralnym gestem otarł pot z czoła. Wszyscy się zaśmiali. 
Pięć minut później wróciły na trybuny, a Matt wraz z czwórką innych chłopaków udał się na ogłoszenie wyników. Przemawiał Jonathan. 
- Trzecie miejsce zajmuje ... Felix Nelson. - niski chłopak z brązowymi dredami uśmiechnął się i wystąpił na przód. Całe jury uściskało mu dłoń, a Emily założyła mu na szyję medal. 
- Drugie miejsce wędruje do ... Matta Stanleya. - dwudziestolatek z ogromnym uśmiechem podszedł do jury. Blondynka pogratulowała mu i wręczyła medal. 
Dziewczyny biły mu brawo. Były z niego dumne. 
- I pierwsze miejsce zgarnia ... Benjamin Clark ! - przystojny blondyn z kolczykiem w brwi z dziwnym uśmiechem świadczącym o zdziwieniu wyszedł z szeregu. 
Po turnieju chłopcy zabrali dziewczyny na obiad do restauracji rodziców Adama. 
Mama Kesslera na wieść o drugim miejscu Matta podarowała mu darmowe kupony na wybrane dania do końca wakacji. Podziękował jej szczerym przytulasem. Cała ósemka usiadła przy stole i zamówiła coś dobrego do jedzenia. Stanley dał, każdemu jeden kupon, przez co wszyscy mogli zjeść za darmo. Sprytne zwierze z tego chłopaka. 
- A, tak można ? - zapytała Nadia biorąc swój kupon z lekką obawą. 
- Jasne, że można. Prawda pani Kessler ? - zapytał. Dominika uśmiechnęła się szeroko. 
- To chyba znaczy, że tak. - powiedział Chuck i mrugnął do Brown. Chwilę później siedzieli i zajadali się pysznymi wyrobami mamy Adama. 
Kiedy zjedli nabrała ich ochota na deser. Adam wraz z Olą poszli do kuchni, aby wybulić od szefowej trochę budyniu waniliowego. 
- Mamo ... chyba się nam należy co nie ?  
- Reszcie tak, ale tobie nie. - powiedziała. 
- A, to czemu ? - zapytał naburmuszony.
- Bo Alex jest grzeczna, a ty nie. Po za tym obiecałeś, że wygrasz, a tak się nie stało. Dlatego wszyscy dostaną budyń, tylko nie ty. - powiedziała idąc do kolejnego klienta. Adam podniósł ręce do góry w ramach protestu i zrobił złą minę. Alex wzruszyła ramionami i poklepała go po ramieniu.  
- Mam dość. Idziemy na lody. - mruknął i zaczął popędzać przyjaciół. Ola zachichotała, po czym pożegnała się z wujostwem i wyszła za Natalią.
Poszli do pobliskiego sklepu po najlepsze lody na świecie, czyli Ben&Jerry's. Cała lodówka smaków do wyboru. Pychota ... Narrator zaczyna nadużywać ten wyraz. To nie ważne, obetnie się mu wypłatę. 

Cała ósemka stanęła przed skarbcem i zaczęła wybierać. Nadia i Chuck skusili się na Magic Brownie, Adam i Matt na Fossil Fuel, Klaudia na Milk&Cookies, Ola na Butter Pecan, Natalia wybrała Bohemian Raspberry, a Paula Baked Alaska***.
Jedząc ruszyli w stronę marketu, w którym dziewczyny miały zrobić zakupy. 

OCZAMI NADII 
Po zakupach panowie zawieźli nas do domu. Rozpakowałyśmy wszystko i zabrałyśmy się za sprzątanie. Mi do posprzątania przypadł mój pokój oraz jedna z łazienek.
Po mieszkaniu roznosiła się piosenka What the Hell Avril Lavigne. Dodawała energii.
Po dwóch godzinach mieszkanie lśniło czystością. Rzuciłam się na kanapę z jękiem. Nie mam siły. 

- Może zrobimy sobie coś dobrego ? - zaproponowała Klaudia. - Może jakieś ciacho ?
- Może być, tylko za chwilę. Nie mam na nic siły. - jęknęła Ola i usiadła obok mnie. Położyła głowę na moim ramieniu. Poklepałam ją po włosach.
Pół godziny później, kiedy odpoczęłyśmy zabrałyśmy się za robienie ciasteczek. Stanęło na pieguskach tylko nie z kawałkami czekolady, a z M&M-sami. Przepis mamy Pauliny. Pychota ... nie wiem czemu, ale poczułam jakby, to słowo było toksyczne, trudne do wymówienia. Nie ważne. 

Gdy godzinę później otworzyłyśmy piekarnik po całej kuchni rozniósł się piękny i kuszący zapach. Aż ślinka ciekła. Poczekałyśmy aż ostygną i zabrałyśmy się do konsumpcji. Ten kto wymyślił ciastka powinien dostać Nobla. Dzięki niemu świat jest lepszy. Na prawdę.
Długo siedziałyśmy w salonie i oglądałyśmy zdjęcia zrobione przez cały pobyt tutaj. Było przy tym mnóstwo śmiechu.
Około 19.00 zadzwonił mój telefon. Podniosłam się i rozejrzałam. Ola siedziała na podłodze i czytała książkę, a Klaudia położyła głowę na jej kolanach i zasnęła, Natalia przeglądała gazetę, a Paulina siedziała na telefonie i, z kimś pisała.
Westchnęłam i pobiegłam na górę odebrać. 

- Halo ? 
- Cześć Nadi, tu twoja kochana kuzynka ...
- Aneta ! Co u ciebie ? To znaczy u was ? 
- Wszystko dobrze. Dziewczyny zdrowe, my też. A u ciebie ? 
- Też okej. W jakiej sprawie dzwonisz ? - zapytałam. Aneta, to moja kuzynka. Nasze mamy, to siostry. Jest ode mnie trzynaście lat starsza i traktuję ją, jak siostrę, której nie mam. Mieszka z mężem Kamilem i dwoma córkami, Tosią i Zuzią, która jest moją siostrzenicą w Peterhead.
- Dowiedziałam się właśnie, że jesteś w Wielkiej Brytanii, a ja nic o tym nie wiem. Nieładnie kuzyneczko, nieładnie. - powiedziała, a mi zrobiło się trochę wstyd. 
- No ... nie chciałam zawracać wam głowy. 
- A nie pomyślałaś, że byłoby nam miło idiotko ? Nie wiem, jak to zrobisz, ale w piątek góra widzę waszą piątkę na naszym ganku. - co ?
- Net, ale ja ... 
- Nie, masz dwa dni. Zbieraj się mała. Na razie. - rozłączyła się.
No pięknie. Jak ja załatwię bilety na pociąg w ciągu dwóch dni ? Super. 



* Wymyślona przeze mnie nagroda dla Skaterów.
** Serial wymyślony przeze mnie na potrzeby rozdziału. 
                                                        *** Ta firma istnieje na prawdę/ Smaki także są prawdziwe. 



Cześć.
Rozdział krótki, ale tylko, dlatego iż pięćdziesiąty będzie na prawdę długi. 

Dlatego poczekacie na niego trochę.
Jak wam mija wolne ? 

Zadawajcie pytania bohaterom oraz mi.
Pozdrawiam, Aleks <3

















poniedziałek, 28 kwietnia 2014

1.48



OCZAMI NARRATORA 
Natalia postanowiła zrobić coś dobrego do jedzenia, więc cała czwórka udała się do kuchni i zaczęła pichcić. Chłopaki kroili owoce, a dziewczyny ubijały krem.
Po piętnastu minutach powstał przesmaczny deser z serem mascarpone, truskawkami, malinami, melonem i jagodami. Zasiedli na tarasie i zajadali się.
W tle słychać było muzykę, która leciała z radia. Aktualnie leciało Heartless The Fray. 

- Ciekawe, jak randka naszych drogich przyjaciół. - powiedział Louis odkładając miseczkę na stolik biorąc łyka kawy. Zwykłą z łyżeczką cukru.  
- Pewnie dobrze się bawią. A wy wiecie, gdzie je zabrali ? - zapytała Natalia. 
- Wiemy, ale nie powiemy. Dowiecie się od dziewczyn. - Harry uśmiechnął się szeroko.
- Bez łaski. My też wam nie powiemy, gdzie poszła Ola. Nie ma bata. - mruknęła Paulina zakładając nogę na nogę. 
Siedzieli gadając o głupotach, gdy usłyszeli odgłos dzwonka do drzwi. Paula podniosła się i poszła otworzyć. 
Na progu ujrzała chłopaka z ciemnymi włosami i orzechowymi oczyma ubranego w wąskie jeansy, biały T-shirt i czarne trampki.
- O, cześć Zayn. Wchodź. 
- Dzięki. - zamknęła za, nim drzwi i spojrzała na niego z zaciekawieniem.
- Czemu nie przyjechałeś z resztą ? - zapytała. 
- Byłem na koncercie dziewczyn. I tak dość trudno udało się uciec. Powiedziałem, że Niall zapomniał kluczy do naszego mieszkania. Uwierzyły. - powiedziała, a Paula zaśmiała się. 
- Gdzie reszta ? 
- Natalia, Hazza i Lou siedzą na tarasie, Nad, Klaudia, Liam i Niall są na grupowej randce, a Alex pojechała do Adama ...
- Nie kłam Kenn*, wiem, że jest z Danem. - powiedział wkładając ręce do kieszeni spodni.
- Super, nie lubię kłamać. Powiem ci Zayn, że to twoja wina. Lubię Dana, ale wiem, że Alex woli ciebie od niego. Zawsze chciała się z tobą umówić. Gdybyś powiedział, że zerwiesz z Perrie na pewno nie zaczęłaby spotykać się z Danem. Więc, jeżeli miałbyś mieć do kogoś pretensje, to tylko do siebie samego. - powiedziała patrząc na niego z wyrzutem. 
- Mi też na niej zależy. Zrozumiałem, to podczas naszego pocałunku i ...
- Stop, wróć. Jakiego pocałunku ? - patrzyła na mulata z osłupieniem. 
- No ... jak byliśmy na lodach, to ... ją pocałowałem. Nie odwzajemniła go i zwiała do hotelu. To przez, to ze sobą nie gadamy. Nie powiedziała wam ?
Coś takiego/ U nich jest ciemno :)
- Nie ... Wow, jestem w szoku. Mam tylko nadzieję, że nie jestem jedyną osobą, która się o tym dowiedziała ...
- Ja chłopakom też nic nie mówiłem, więc ... - ruszyli w stronę tarasu. Chłopaki zapalili ognisko w specjalnym palenisku do tego przeznaczonym, a Natalia poszła do kuchni dorobić gorącej herbaty z cytryną. 
Zayn poszedł jej pomóc, a Paula usiadła na fotelu bujanym i podciągnęła nogi pod brodę. 
Fajnie było tak siedzieć i mieć w dupie, to, co dzieje się na świecie. Wakacje się niedługo kończyły, ale nie myślała o tym. 
Po chwili przyszła Natalia z miseczkami pełnymi chipsów paprykowych, a za nią podążał Malik trzymając w dłoniach tackę z kubkami i dzbankiem. 
Cała piątka usiadła wokół paleniska i rozkoszowała się ciepłem i lekką muzyką lecącą z radia. 
OCZAMI ALEX 
Cała droga jakoś bardzo nam się dłużyła, więc zorganizowaliśmy mały konkurs śpiewu. Na początku Dan zaczął śpiewać razem z Jaredem ,,Hurricane'', a potem ja w duecie z P!nk Sober. Muszę powiedzieć, że śpiewa nieźle. 
Po drodze weszliśmy do sklepu monopolowego sklepu po najlepsze ciastka jakie kiedykolwiek jadłam. Chodzi mi tutaj o znane wszystkim makaroniki. U nas w Polsce, także są dostępne, ale jakoś nigdy nie miałam okazji, aby ich spróbować. I chyba po powrocie do kraju, to się zmieni. Ja wzięłam orzechowe i truskawkowe, a Dan tylko waniliowe.
Wsiedliśmy do auta i ruszyliśmy w stronę stolicy.

- Fajnie było. Twoja rodzina jest bardzo miła. - powiedziałam, kiedy wjeżdżaliśmy na moją ulicę.
- Cieszę się, że ich polubiłaś. - powiedział zatrzymując auto przed naszym mieszkaniem. Wszędzie było ciemno, więc pewnie dziewczyny, gdzieś wyszły.
Spojrzałam na Dana, który patrzył na mnie błyszczącymi oczyma. Dotknął ręką mojego policzka i przygryzł wargę. 
- Mam ogromną ochotę Cię pocałować. - szepnął. Ja też miałam ochotę, na jego pocałunek. 
- To no co czekasz ? - zapytałam. Uśmiechnął się uroczo i pochylił w moją stronę. Chwilę później poczułam jego usta. Ten pocałunek był inny niż poprzedni. Mocniejszy. Zarzuciłam mu ramiona na szyję, a on złapał mnie w talii. Nasze usta ze sobą współpracowały. Tak się mocno zaangażowałam, że nawet nie poczułam, że ten pocałunek nie wywołał u mnie żadnych dreszczy ani motyli w brzuchu. Oderwaliśmy się po około dwóch minutach. 
- To do zobaczenia niedługo. - dałam mu całusa w policzek i wyszłam z auta. Miałam wejść do mieszkania, kiedy ktoś mi przeszkodził. 
- Jak było na randce ? - zatrzymałam się. O ścianę opierał się Zayn. Palił papierosa. Jego głos brzmiał sarkastycznie. Pięknie. Pan Malik ma zły dzień. 
- Bardzo fajnie, a co ? Zazdrosny jesteś ? - zapytałam dość poważnym tonem. 
- Nie jestem zazdrosny. Po prostu wydaję mi się, że ze mną lepiej byś się bawiła. To wszystko. - powiedział gasząc niedopałek podeszwą buta. 
- Mi się tak nie wydaję. Ja na miejscu chłopaka nie zabrałabym dziewczyny na randkę do Disneylandu. - powiedziałam z sarkazmem. Mulat lekko się spiął, ale próbował tego nie okazywać. - Ona sama chciała zrobić coś innego niż chodzenie na spacer albo do kina ... Jestem ciekawy, gdzie on Cię zabrał ? Kolacja ? Teatr ? 
- Kolacja u jego rodziców. - powiedziałam, przez co uśmiech samozadowolenia zniknął z jego twarzy. Tak. 1:0 dla Cliver proszę państwa. Uśmiechnęłam się zwycięsko. 
- Super, będziecie tworzyć wspaniałą parę. Nudziarz i Panna Feministka. - o nie. 
- To już lepiej niż Tapeciara i Nie-Umiejący-Się-Całować-Idiota. - warknęłam. Skłamałam. Chociaż całowaliśmy się przez parę sekund i, chociaż nie odwzajemniłam tego pocałunku, to i tak przekonałam się, że Malik całuje o wiele lepiej od Dana. Ale cicho. Troszeczkę się zdenerwował.
I bardzo dobrze. Niech mu w pięty pójdzie. 

- Wspaniale, życzę wam szczęścia. - warknął i wszedł do mieszkania. Wzięłam parę głębokich oddechów, po czym zrobiłam, to samo.
Reszta oprócz Klaudii i Nadii .... oraz Liama i Nialla siedziała na tarasie i zajadała się pieczonymi piankami. Przywitałam się z chłopakami i poleciałam na górę się przebrać. Założyłam wąskie szare dresy z niskim stanem, białe stópki i ciepły granatowy sweter, po czym związałam włosy w kucyk i zbiegłam na dół. Usiadłam na huśtawce obok Natalii, aby być jak najdalej od Malika. 

OCZAMI KLAUDII 
Spotkanie z zawodnikami Realu przeminęło bardzo fajnie, chociaż widziałam, że Nadia patrzy się na Benzemę i Cristiano oraz na Bale z lekką złością. Ale po za tym było spoko. Pogadaliśmy trochę o piłce, naszym kraju, czyli Polsce i innych pierdołach, po czym pożegnaliśmy się ze wszystkimi i poszliśmy do pobliskiej kawiarni.
Usiedliśmy przy stole i zamówiliśmy coś dobrego do zjedzenia. Wybraliśmy kanapki, każdy z czymś innym. Moja była z szynką, żółtym serem i pomidorem, Liama z wołowiną, papryką i kukurydzą, Nadia wzięła z masłem orzechowym i dżemem truskawkowym, a Niall ... z indykiem, kurczakiem, zielonym groszkiem, żółtym serem i musztardą. O, boże. Na samą myśl robi mi się niedobrze. 

Później chłopcy zamówili nam lody. Ja wybrałam czekoladowe z wiórkami orzechowymi na wierzchu, Nadia sorbet malinowo-wiśniowy, a chłopaki waniliowe z czekoladowymi wiórkami. Pychota. Na prawdę. O 21.00 zaczęliśmy się zbierać. Po dwudziestu minutach dotarliśmy pod nasz dom. 
- Powiecie chłopakom, że na nich czekamy ? - zapytał Niall. 
- Jasne, do zobaczenia. - dałyśmy, im po całusie w policzek i weszłyśmy do środka. Nasi przyjaciele siedzieli na tarasie i opowiadali sobie kawały. 
- Cześć wszystkim. Panowie, chłopaki na was czekają. - powiedziałam zdejmując kurtkę.
- Szkoda. - mruknął Harry, ale grzecznie się podniósł. Lou i Zayn, także wstali. Cała trójka pożegnała się z nami i wyszła.
Kiedy wraz z Nad przebrałyśmy się w coś luźnego dziewczyny zaczęły przesłuchanie. 

- Gdzie was zabrali ? Po te pacany nie chciały nam powiedzieć. - burknęła Natalia zakładając nogę na nogę. Miała na sobie szare legginsy, białe tenisówki i dużą czarną bluzę z kapturem. 
- Poszliśmy na mecz Realu Madryt i Chelsea Londyn. - powiedziała Nadia. - A potem byliśmy na lodach. - dodała. Natalia na, to ostatnie uśmiechnęła się szatańsko. Strzeliłam jej w łeb. 
- Nie o takie lody chodzi zboczeńcu. - mruknęłam. Zachichotała.
- I, kto wygrał ? - zainteresowała się Ola. 
- Remis, 2:2. - powiedziałam. 
Posiedziałyśmy trochę, po czym weszłyśmy do domu, ponieważ zaczęło robić się chłodno. Poszłyśmy do kuchni, aby pozmywać i dorobić herbaty.
Zauważyłam, że Paula jakoś dziwnie patrzy na Olę. Cliver, chyba też, to zauważyła. 
- O co chodzi Kenn ? - zapytała. 
- Nie masz nam czegoś do powiedzenia ? - cała nasza czwórka spojrzała na Alex, która nie zdawała sobie sprawy, o co chodzi szatynce. 
- Możesz jaśniej ? - Lex wyglądała na zdezorientowaną. 
- Oczywiście, ale sama wiesz, o co chodzi. O ciebie i Zayna ...
- No, nie, znowu zaczynasz ? - warknęła brązowooka. 
- Nie zaczynam. Po prostu myślę, że jest pewna rzecz, o której nam nie powiedziałaś. - szatynka zbladła. O co chodzi do cholery ? Za zdziwieniem spojrzałam na Olę. - Dlaczego ze sobą nie gadacie ? - drążyła Kennedy. Atmosfera zrobiła się gorąca.
- Bo mnie pocałował. Zadowolona ? - ja, Natalia i Nadia zamarłyśmy. Co ? 
- I, to, jak. - mruknęła Paula. - Długo jeszcze zamierzałaś nam o tym nie mówić ? 
- Nie wiem. Nie chciałam wam mówić, ponieważ wiedziałam, jak zareagujecie. Ucieszycie się i będziecie mnie namawiać, abym zaczęła się z, nim spotykać. A ja tego nie chciałam. Nie chciałam wybierać między Danem i Zaynem. Gdybym nic nie czuła do Dana, a Zayn nie byłby z Perrie, to, kto wie, może coś, by z tego wyszło. Ale tak nie jest. Nie wiem nawet, czy można to nazwać pocałunkiem. On mnie pocałował, a ja stałam, jak słup soli. Przeraziłam sie i uciekłam. - koniec swojej wypowiedzi wyszeptała. Jej głos zaczął drzeć. Podeszłam do niej i mocno przytuliłam. Było mi jej żal. Musiała wybierać między dwoma wspaniałymi facetami. I, chociaż wolałabym, aby wybrała Malika, to będę ją wspierać niezależnie co postanowi. To moja siostra. 
- Rozumiemy. Po prostu przejęłam się tym, że to nie ty nam o tym powiedziałaś, a Zayn. 
- Przepraszam. Po prostu chciałam poczekać na odpowiednią chwilę. Nie gniewajcie się na mnie. Sama sobie z tym nie radzę, a nie chcę abyście jeszcze wy się martwiły ... A tak na marginesie Paulinko, ty też nam nie powiedziałaś, że całowałaś się z Jamesem ... - tym razem, to Paula zamarła. 
- Skąd, ty, to ... - Cliver zachichotała, jak psotna dziewczynka. 
- Nie wiedziałam, dopóki, ty mi tego nie powiedziałaś. Punkt dla mnie Kennedy. - powiedziała puszczając oczko do naszej przyjaciółki. Paula otworzyła szeroko oczy, a ja z Nadią i Natalią wybuchnęłyśmy śmiechem. 
- Ty wredna ... wrobiłaś mnie. 
- Polecam się na przyszłość. - Ola ukłoniła się teatralnie. Parsknęłam. Ta dziewczyna jest niesamowita. 
- Mam nauczkę, aby Cię nie denerwować. - mruknęła. 
Byłyśmy tak wypompowane dzisiejszym dniem, że równo o 22.00 poszłyśmy spać. 







* Kenn - skrót od nazwiska Kennedy.




Jestem z kolejnym rozdziałem.
Chyba nie jest najgorszy. 

Kolejny ukaże się niedługo, ponieważ od czwartku jest wolne :) I, to tydzień. 
Pytajcie, komentujcie i w ogóle czytajcie. 
Jak myślicie Alex będzie z Danem, czy wybierze Zayna ?
Inne dziewczyny znajdą szczęście u tego jedynego, czy będą musiały wybierać ? 
I ostatnie zadanie/prośba : Podawajcie imiona dziewczynek i chłopców, które wam się podobają, byle nie były polskie :)
Pozdrawiam, Alex <3