czwartek, 3 lipca 2014

1.54


OCZAMI ALEX 
Chłopaki z zespołu okazali się być niesamowici. Nie zadzierali nosa. Rozmawiali z nami jakby znali nas od dawna.
Musiałam nad sobą panować, aby nie rzucić się na Andy'ego. W końcu ma dziewczynę, a mogę się założyć, że Julie, by się, to nie spodobało. 

Z całą piątką złapałam dobry kontakt. Tak, jak myślałam najwięcej wspólnego miałam z Ashem. Ten facet jest powalony tak, jak ja. 
- Mogę zadać Ci pytanie ? - zapytałam, gdy mieli przerwę w nagrywaniu. 
- Pewnie. - odparł i napił się wody. 
- Czemu nie masz dziewczyny ? Jesteś przystojny, zabawny i uroczy. Panny na, to lecą ... A do tego grasz na gitarze. - powiedziałam. 
- To jakaś propozycja ? - zapytał z zawadiackim uśmiechem. Prychnęłam. 
- Zapomnij Purdy. Mam chłopaka. Tak się pytam. 
- Alex ... skąd mam, to wiedzieć ? Może nie ma dziewczyny, której się podobam. A po za tym, nie jestem aż tak stary. - parsknął. Wywróciłam oczyma. Nagle w mojej głowie pojawił się plan. Moje oczy rozbłysły. 
- Jak chcesz, ciocia Alex pomoże ci ... 
- Nie !!! - między nas wpadła Paulina. - Człowieku, uciekaj w tej chwili. Nie masz pojęcia do czego jest zdolna, gdy chce, kogoś zeswatać ... 
- W tym momencie powinnam się obrazić. - burknęłam i założyłam ręce na piersi. - Przypominam, że, to dzięki mnie chodzisz z Jamesem, a Nadia i Klaudia poszły na randki. Więc proszę nie obrażaj mojej zdolności do łączenia ludzkich serc. Po za tym ... nie mogę go z nikim zeswatać, ponieważ nie znam dziewczyny w jego wieku.  
- Nie musi być w moim wieku ...
- Ash. 
- No dobra, ja lecę. Pa pa dziewczęta. - wsadził do buzi ciastko i pognał na plan.
Z ogromnym uśmiechem spojrzałam na Paulinkę i mrugnęłam do niej.
- Jesteś walnięta Lex. 

- Ja też Cię kocham.
Do domu zaczęliśmy się zbierać około 20.00. Panowie mieli jeszcze nakręcić jedną scenę, ale nie potrzebni byli tancerze, więc James mógł nas odwieźć. 

Pożegnaliśmy się z chłopakami, wsiedliśmy do auta i ruszyliśmy w stronę Londynu. 
Całą drogę śpiewaliśmy piosenki lecące z radia. 
- A oni mówią, że bohater może nas uratować. Nie zamierzam stać tu i czekać. Złapię się orlich skrzydeł. A oni będą obserwować, jak wszyscy odlatujemy.- zaśpiewałam razem z Chadem*.
Przez kroki zajechaliśmy pod nasz dom o 21.00. Pożegnałam się z Jimem i wyszłam z auta, aby dać zakochańcom chwilę prywatności. Poczekałam na Kennedy na ganku. Przyszła do mnie po pięciu minutach. Uśmiechnęłam się szatańsko. 

- Cicho bądź Cliver. - mruknęła rumieniąc się. Zachichotałam. Weszłyśmy do środka. 
- Jesteśmy ! - krzyknęła Paulina. Zdjęłyśmy buty i poszłyśmy poszukać dziewczyn. Siedziały w salonie. Między nimi była cisza. Nadia usiadła na fotelu i wyglądała jakby miała się rozpłakać. Natalia stała przy oknie i zagryzała wargę. Natomiast Klaudia chodziła po całym pokoju jakby dostała wścieklizny. 
- Ee, coś się stało ? - zapytałam. Miler zatrzymała się. 
- Jesteście. Bardzo dobrze ... Natalia ? Może pochwalisz się dziewczynom co zrobiłaś ? - syknęła. Blondynka przełknęła ślinę i nadal milczała. - Świetnie. W takim razie ja opowiem. Po waszym wyjściu pograłyśmy trochę w chińczyka i inne pierdoły, a potem, każda z nas zajęła się, czymś innym. W pewnym momencie usłyszałam dzwonek do drzwi. Włączałam pranie, Natalia siedziała na dole, a Nad poszła do sklepu. Zeszłam na dół, aby zobaczyć, kto nas zaszczycił swoją obecnością. Kogo zobaczyłam ? Faceta. 
- I co w tym dziwnego ? - zdziwiłam się. 
- Daj mi dokończyć. Facet około czterdziestki. Drogie ciuchy, wygląd a'la Leonardo DiCaprio. Trochę się zdziwiłam. Na początku myślałam, że, to może facet Jenny**. Jednak co się okazało ? Że, to facet naszej kochanej Natalii ...
- Co ? - przeniosłam swoje spojrzenie z Klaudii na Natkę. Blondynka nadal milczała. Jedynie broda zaczęła jej drżeć. Co jest.  
- Słuchajcie dalej. Nicholas, bo tak się przedstawił powiedział, że znają się z Natalią od pięciu miesięcy. Poznali się na czacie internetowym. To przez niego Michał z nią zerwał. Dowiedział się i tak do tego doszło. Tylko, dlatego tutaj z nami przyjechała. Aby się z, nim spotkać na żywo. Widzieli się cztery razy. Nawet nie mam pojęcia, jak i, kiedy. A teraz najlepsze. Ma żonę i trójkę dzieci ...
- O kurwa mać. - mruknęła Paulina i zakryła usta dłonią. Nastała cisza. Powoli analizowałam wszystkie zdobyte informacje.
Okłamywała nas przez pięć miesięcy. Pocieszałyśmy ją, gdy została ,,rzucona'' przez Makowskiego. Wyzywałyśmy go od najgorszych, gdy, to Natalia była tą złą.
Dotarło do mnie także, to, że przez ten cały czas ... okłamywała Hazzę. Udawała, że między nimi może coś być. Dawała mu nadzieję ... Wezbrała we mnie złość. 

-Ty ... - warknęłam i spojrzałam na blondynkę z gniewem. 
- Alex, ja, to wszystko wyjaśnię ...
- Tutaj nie ma co wyjaśniać ! Robiłaś z nas idiotki przez tak długi czas ! Ciągle śmiałaś się z nami w środku drwiąc z nas. Wiedziałam, że nie jesteś do końca normalna, ale byłaś dla mnie, jak siostra. To z Tobą pierwszą zaczęłam rozmawiać. To dzięki Tobie poczułam, że liceum nie musi być niczym złym. A, ty, to wszystko spieprzyłaś ... 
- Ja ... 
- Mam przynajmniej nadzieję, że na prawdę zależy ci na tym facecie. Bo jeżeli to kolejny Twój wymysł, to przyrzekam Ci, że Cię zabiję. I, to, ty powiesz Harry'emu, że między wami nic nie będzie. Jest dla mnie, jak brat i nie chcę go ranić. - szepnęłam i poszłam do kuchni. Z moich oczu zaczęły płynąć łzy. Rok przyjaźni poszedł się pieprzyć. 
OCZAMI NADII
Nie mogłam w, to wszystko uwierzyć. Natalia i trzydziestoośmioletni facet ?! A do tego żonaty i z trójką dzieci ?! To jakieś chore !!!
- Nie wiem, jak wy, ale ja mam dość. - szepnęła Klaudia i poszła za Natalią. Paulina do nich dołączyła. Zostałyśmy same. Westchnęłam. 
- Nat, wytłumacz mi tylko jedno. Dlaczego ? Dlaczego nam o tym nie powiedziałaś ? Wiesz przecież, że nie chodzi nam o, to ile ten facet ma lat, a o, to, że nas okłamałaś. I, to po raz kolejny. Mogłaś troszeczkę pomyśleć ...
- Wiem Nad, że spieprzyłam. I, to po raz kolejny. Ja ... Nicholas, to świetny facet. Na początku gadaliśmy anonimowo. Nie miałam pojęcia ile ma lat, a on nie wiedział ile mam ja. Dopiero po dwóch miesiącach się sobie przyznaliśmy. Nie podejrzewałam, że ma prawie czterdzieści lat.
Zaczęłam coś do niego czuć aż w końcu się w, nim zakochałam. Wiem, że, to słabo wygląda. Ale obiecał, że, gdy skończę osiemnaście lat rozwiedzie się z żoną. I tak między nimi nie jest tak, jak w dzień ślubu. Od dwóch lat ze sobą nie spali Nad ...

- Proszę, oszczędź mi szczegółów. - jęknęłam i ukryłam twarz w dłoniach. - Kochasz go ?
- Jak cholera. Wiem, że myślicie, że mnie wykorzysta, ale ja wiem, że, to wspaniały facet na, którym mi zależy. Jako moje przyjaciółki ... 
- Sorry Nat, ale nie jesteśmy już przyjaciółkami. Za wiele razy nadużyłaś nasze zaufanie. Ja ... więcej nie zniosę. Nienawidzę, gdy, ktoś dla mnie bliski kłamie. - szepnęłam zdławionym przez łzy głosem. 
Natalia wyglądała na zszokowaną. Przełknęła ślinę. 
- To ... koniec ? 
- Na, to wygląda Nat. - odparłam. Blondynka z trudem tamowała łzy. Pokiwała głową. 
- Idę się spakować. Do końca wyjazdu zamieszkam u Nicka ...
- Co ? A jego żona i dzieci ? 
- Wczoraj wyjechali na miesiąc do Budapesztu na wakacje. Nick ma dużo pracy. -szepnęła i nie patrząc na mnie weszła na górę. Rozpłakałam się i usiadłam na kanapie. Po chwili poczułam, jak, któraś z dziewczyn mnie przytulała. 
- Nie płacz Nad, nie warto. - czyli, to Paulina. 
- Nie mów tak. Była dla nas, jak siostra. To nie tak łatwo wymazać tyle wspomnień w trakcie paru minut. - mruknęłam. Westchnęła.
- Wiem. Dla, każdej z nas jest, to trudne. - odparła i cmoknęła mnie w głowę. Pół godziny później Natalia zeszła na dół. 

Założyła kurtkę. Stały przy niej dwie walizki oraz mały plecak. Nie płakała. Miała jedynie minę, jakby, ktoś zabił jej całą rodzinę. Boże, znowu zachciało mi się płakać. 
- To ... cześć. I jeszcze raz przepraszam. - szepnęła, po czym wyszła z domu. Zerknęłam na podjazd. Stał na, nim czarny mercedes r170. O maskę opierał się Nicholas. Jedno musiałam przyznać. Był przystojny. I zapewne bogaty. Pomógł zapakować jej rzeczy do bagażnika, a po chwili samochód zniknął za zakrętem.
Nie miałam już siły płakać. Po prostu wtuliłam się w Paulinę i zamknęłam oczy.
Do końca wieczoru między nami była cisza. Siedziałyśmy w salonie nic nie mówiąc. Potrzebowałyśmy czasu.
Następnego ranka wstałam wyprana z wszelkich emocji. Umyłam się, ubrałam w byle co i zeszłam na dół. Reszta siedziała już w kuchni. 

- Hej.
- Cześć Nad, jak się czujesz ? - zapytała Klaudia. Miała na sobie wąskie jeansy, czarne trampki i koszulę w kratę. 
- Znośnie. Zrobi mi, któraś herbaty ? 
- Trzymaj mała. - Ola podała mi kubek z parującym napojem. Uśmiechnęłam się lekko do niej. Odwzajemniła uśmiech. Panna Cliver ubrała się w bordowe rurki, czarne converse oraz biały T-shirt z nadrukiem. 
Po śniadaniu postanowiłyśmy troszeczkę tutaj ogarnąć. Zajęło nam, to dwie godziny. Zegarek wskazywał 13.00. Nie miałyśmy nic do roboty, dlatego też postanowiłyśmy pójść do restauracji państwa Kessler. 
- Cześć dziewczynki, gdzie macie Natalię ? - zapytała pani Dominika serdecznym tonem. 
- Coś jej wypadło. - mruknęła Paulina. - Gdzie Adam ? 
- A, gdzie może być ? Razem z Mattem poszli do Skateparku. Powinni niedługo wrócić. Podać coś ? - uśmiechnęła się. 
Zdecydowałyśmy się na sernik. Dawno nie jadłyśmy polskiego specjału.
Pół godziny później przyszedł Adam w towarzystwie Matta oraz Nathana, na, którego imprezie byłyśmy ostatnio. 

- O, cześć dziewczyny ! - panowie dali nam po całusie. - Gdzie Natalia ?
- Coś jej wypadło. - rzuciłam. 
- Ahaś ... My tylko na chwilę mamo. Idziemy na mecz ...
- Jaki mecz ? - zapytała pani Kessler podając chłopakom kanapki. 
- LKS Londyn przeciwko Storm Dover. Za pół godziny. 
- LKS Londyn ? - Alex spojrzała na kuzyna z uśmiechem. - Tam gra brat naszego znajomego. Możemy iść z wami ? 
- Jasne. Tylko zjemy i lecimy. 
Super, przynajmniej nie będziemy myślały o Natalii. 
Chłopcy szybko zjedli swoje kanapeczki, po czym udaliśmy się na Boleyn Ground znajdujący się niedaleko Upton Park. Trochę daleko, ale co tam. Kiedy przyszliśmy na miejsce było już trochę ludzi. 
Równo o 14.30 na murawę wyszły obie drużyny. Z daleka zobaczyłyśmy Hugo. Zauważył nas i z uśmiechem nam pomachał. Odmachałyśmy. 
Mecz się zaczął. Cała nasza siódemka kibicowała LKS-owi. Po dwunastu minutach gola strzelił jeden z piłkarzy Storm Dover. Cholera. Dopiero pod koniec pierwszej połowy kolega Hugo wyrównał. Na przerwie, ktoś puścił na cały stadion muzykę. Kiwaliśmy się w rytm kolejnych piosenek. Była niezła zabawa.
Przez dziesięć pierwszych minut drugiej połowy nie działo się nic ciekawego. Dopiero rzut rożny sprawił, że LKS Londyn wyszedł na prowadzenie.
Przez cały mecz było mnóstwo sytuacji dla obu drużyn, ale jedynie naszej drużynie udało się strzelić gola. Tamci mieli szanse strzelić z karnego, ale bramkarz LKS-u im, to uniemożliwił. Brawo stary. 

Po meczu poczekaliśmy przy szatni na naszego bohatera. 
Hugo na nasz widok szeroko się uśmiechnął. 
- Hej dziewczyny. - dał nam po całusie, po czym zapoznał się z chłopakami. - Jak się podobał mecz ? - zapytał. 
- Fajny. Tylko szkoda, że nie wykorzystaliście tych dwóch wolnych na początku pierwszej połowy. - odparła Alex. 
- Mówi się trudno, ale i tak wygraliśmy. Ej, razem z chłopakami idziemy na piwo do pobliskiej knajpki. Może wybierzecie się z nami ? 
- Bardzo chętnie. Idziecie panowie ?
- Jasne. Piwo zawsze spoko. - odparł Nathan. 
Chwilę później dołączyła do nas reszta drużyny. Barry, Martin, Lewis, Arthur, Henry, Paul, Steve, Vince oraz Eddie. Jeden z obrońców nie mógł iść, ponieważ jego dziewczyna miała urodziny i musiał kupić jej jakiś odjechany prezent. 
Gadając o wszystkim poszliśmy do knajpki ,,Mięsny Dzikus''. Aha. Super nazwa. 
Usiedliśmy przy jednym z największych stolików, a Hugo i Lewis poszli złożyć zamówienie. 
- Czyli jesteście z Polski ? Kiedyś byłem tam na wymianie uczniowskiej. Boskie jedzenie, fajna pogoda i piekielnie seksowne dziewczyny. - wymruczał Henry. Jest on wysokim, ale szczupłym blondynem z zielonymi oczyma.
- Zaraz ... to, ty chodziłeś do szkoły ? - powiedział zdziwionym głosem Vince. On natomiast ma kręcone czarne włosy i oczy w podobnym kolorze. Zaśmialiśmy się.

- Bardzo zabawne Rosier. - mruknął blondyn. Vince zachichotał i potargał włosy swojemu kumplowi. Chwilę później przyszli panowie z naszymi napojami. 
Wszyscy chłopcy wzięli Heinekena, Alex i Paulina oraz Klaudia Somersby o smaku jeżynowym, a ja wybrałam colę z lodem. 
Popijając gadaliśmy o wszystkim. Chłopcy z drużyny traktowali nas, jak kumpele. Na szczęście nas nie podrywali. Nie znoszę tego. Zamieniam się w Alex. Masakra. 
- Kiedyś na treningu Steve przywalił mi piłką w jaja. Myślałem, że zacznie mnie napierdalać, jak zwykle. Jednak nic nie poczułem. Przestraszyłem się, że coś się ze mną stało, że straciłem czucie w ... swojej dolnej partii ciała. 
- Pamiętam, to. - zaśmiał się Hugo. - Chciałeś abyśmy zajrzeli Ci w gacie i obczaili co się stało. Krzyczałeś, jak panienka. A potem okazało się, że zapomniałeś o tym iż włożyłeś sobie ochraniacz. Tak na wszelki wypadek ... - mrugnął do Paula i uśmiechnął się zawadiacko. Wszyscy po raz kolejny tego wieczoru wybuchnęliśmy śmiechem. Rudzielec zawstydził się lekko. 
- Ale ja pamiętam, że, któryś z was chciał mi zajrzeć w gacie. Chyba właśnie, ty Anders.
- A dziwisz mu się ? Takie małe jajka, to ewenement. - mruknął Henry co spowodowało kolejną falę śmiechu. 
- Nie martw się Paul. Mój były chłopak miał ptaszka w rozmiarze naparstka. Nie możesz być gorszy. - wycharczała Paula ocierając łzy rozbawienia z policzków. I znowu śmiech. 
W czasie tych rozmów dowiedzieliśmy się czegoś ciekawego. Hugo jest homoseksualistą. 
W ogóle bym się nie domyśliła, gdyby Barry'emu się wymsknęło. Był już trochę podchmielony i zapytał się Andersa, czemu nie zaprosił swojego chłopaka. 
- Zamknij mordę Jones ...
- Ej, spokojnie Hugo. Nie mamy nic do homoseksualistów. - powiedziałam i poklepałam blondyna po ramieniu. 
- No właśnie. Nie masz się co przyjmować. - rzuciła Alex. - A po za tym, zawsze chciałam mieć przyjaciela geja. - mrugnęła do niego. 
- Cieszę się, że tolerujecie odmienność seksualność ... A Ciebie Jones za karę wyrucham. 
- Co ?! - Barry miał przestraszoną minę i chyba nawet spiął pośladki. Zaśmialiśmy się. 
O 19.00 zaczęliśmy się zbierać. Panowie z drużyny pojechali na stadion po swoje rzeczy, a my poszliśmy do nas. Chłopaki odstawili nas pod drzwi i poszli do Adama.
- Oni są zajebiści. - zachichotałam. 

- To, dlatego Chuck powiedział, że nie mam u Hugo szans. Dlatego iż jest gejem. - odparła Klaudia wstawiając wodę na herbatę. 
- A, ty myślałaś, że jesteś brzydka. - zaśmiała się Paula biorąc do ręki mandarynkę. Miler wytknęła jej język i wyciągnęła z szafki cztery kubki.
Alex i ja zabrałyśmy się za robienie kanapek. Byłyśmy strasznie głodne. Dzierżąc w dłoniach kubki z parującą herbatką i talerze z kanapkami poszłyśmy do salonu. Zajadając oglądałyśmy Dr. House.
Przygryzłam wargę. Pierwszy dzień bez Natalii dobiegał końca. Cholera. Tęskniłam za nią, ale moje serce i rozum opieprzały mnie. Przecież nas okłamała. I, to po raz kolejny. Jakiś facet okazał się ważniejszy od naszej przyjaźni. Znowu. 

Spać poszłyśmy, kiedy zegarki wskazywały 23.00. Z trudem zasnęłam. A, gdy już zasnęłam śniła mi się Natalia. Natalia, która najpierw cały dzień rozmawiała z nami, śmiała się, wygłupiała, a w myślach wyzywała nas od kretynek i idiotek. 
Obudziłam się. Budzik pokazywał 3.45. Przeklęłam i spróbował znowu zasnąć. Tym razem nic mi się nie śniło. 
OCZAMI NARRATORA  
Po śniadaniu Alex poszła na spacer z Danem, a dziewczyny kisiły się w domu. 
- Mam ochotę coś rozpieprzyć. - mruknęła Klaudia.  
- Ja też ...Ej, mam pomysł. Chodźmy na strzelnicę. Postrzelasz sobie i się uspokoisz. - powiedziała Paulina. Oczy się im zaświeciły. 
Założyły buty, zamówiły taksówkę i czekały na nową przygodę. 
W tym czasie Alex i Dan siedzieli w parku na ławce i jedli rurki z kremem. 
- Lex ? Czy coś się stało ? Jesteś dziwnie spięta. - złapał ją za rękę. 
- Pokłóciłyśmy się z Natalią. Okazało się, że nas okłamywała. Wczoraj spakowała rzeczy i się wyniosła. 
- Co ? Opowiadaj. 



* wokalista Nickelback.
** dziewczyna u której wynajmują dom. 




Rozdział ... przełomowy.
Kolejny za tydzień.
Pytajcie, komentujcie.
Pozdrawiam, Aleks <3





















niedziela, 29 czerwca 2014

1.53


OCZAMI NARRATORA
Paulina z uśmiechem przypatrywała się Jamesowi. Całkiem nieźle sobie radził. 
- Popylaj przystojniaku !
- Cicho bądź Kennedy ! 
Zachichotała i wyciągnęła telefon. Miała nieodebrane połączenie od mamy. Zadzwoniła do niej. Pogadały z dwadzieścia minut, po czym jej mama się rozłączyła, bo musiała iść do sklepu. 
James zszedł już z Barry'ego i podążał w jej stronę z małym uśmiechem. 
- I, jak bohaterze ? Chyba nie było tak źle ...
- Oh, cicho bądź. - mruknął i pocałował ją. Uśmiechnęła się pod nosem i przymknęła oczy. Gdy się całowali czuła miętową gumę do żucia oraz truskawkowe cukierki, które z zamiłowaniem pochłania.  
Kiedy się od siebie oderwali przed długi czas patrzyli sobie w oczy. To było pewne.
Zakochała się w, nim. Mocno i nieodwracalnie. I strasznie się z tego powodu cieszyła.

- Wiesz co ? Dop­ro­wadzasz mnie do szaleństwa! Dziew­czy­no, co Ty masz w sobie takiego?. 
- W siedemdziesięciu pro­cen­tach wodę. - odparła zadziornym tonem. Zaśmiał się. 
- Paulina ? - poprawnie wymówił jej imię. Poczuła ciepło w sercu. - Kocham Cię. 
Poczuła motyle tańczące sambę w jej brzuchu. 
- Ja Ciebie też. - ponownie się pocałowali. 
Po wizycie w stadninie wrócili autobusem do miasta, a następnie poszli do Starbucksa. Dzierżąc w dłoniach kubki z napojami ruszyli na spacer, czyli w drogę powrotną. 
OCZAMI KLAUDII 
Poszliśmy do KFC na niezdrową kolację. Ja i Natalia wzięłyśmy Zingera oraz małe frytki, Nadia wybrała ostre skrzydełka i sałatkę, Alex wzięła tortillę z grillowanym kurczakiem, serem i warzywami oraz frytki, a chłopaki kupili sobie kubełek ze skrzydełkami i udkami. Do picia wszyscy wzięliśmy colę. Czyli standard. 
Jakie, to było dobre ... Cholera, będę miała grubą dupę. 
- Klaudia ? Jedzenie się je, a nie zabija je wzrokiem. - parsknął Adam. Wyszczerzyłam zęby i wgryzłam się w kanapkę. 
Zerknęłam na Olę. Dziewczyna zajadała swoje zamówienie od czasu do czasu zerkając z uśmiechem na Dana. 
Zmarszczyłam czoło. Zachowywali się dziwnie. Jeszcze dziwniej niż zazwyczaj. Czyżby oni ... cholera. Tylko nie, to. Wszystko tylko nie, to.
- Klaudia ? Wszystko okej ? Zbladłaś. - Nadia położyła mi rękę na ramieniu. Przełknęłam ślinę.
- Tak, wszystko okej. Idziemy, gdzieś jeszcze ? - zapytałam, kiedy opuściliśmy lokal. Alex powiedziała, że musimy iść spróbować Bubble Tea. Czyli nowości na rynku gastronomicznym. U nas w Polsce jeszcze tego nie ma. A co, to w ogóle jest ? Jest, to napój na bazie herbat. Kluczem do napoju są dodatki. Tapioka, czyli czarne kuleczki ze skrobi manioku, Boba Bomba, czyli strzelające kuleczki z sokiem owocowym, Jelly, czyli żelki owocowe oraz Nata de Coco, galaretka kokosowa wielosmakowa. Fuj. 
Z tyłu widać zniesmaczoną Nadię.
Jedynie nieustraszona Alex oraz równie walnięty co ona Matt odważyli się, to kupić. 
Na sam widok miałam odruch wymiotny. Sama nie wiem, czemu. Usiedliśmy przy stoliku. Na szczęście można tam kupić także kawę, herbatę i soki. 
- Ale z was tchórze. Nie wiecie co tracicie. - mruknęła Lex biorąc porządnego łyka. Wywróciłam oczyma. 
- Jakie wzięliście smaki ? - zapytał Dan. 
- Ja mam truskawkę, a Lexie Mango. - odparł Matt delektując się smakiem. On jest dziwny. Może on i Ola są rodziną ? To nie byłoby dziwne. Na serio. 
- To jest pyszne. Ciekawe, kiedy u nas, to wprowadzą.
- Mam nadzieję, że nigdy. - mruknęła Nad biorąc łyka swojej gorącej czekolady. Ja miałam herbatę truskawkową, Natalia espresso, a Dan i Adam wodę. 
- Nie próbowałaś, więc nie oceniaj. - rzucił Stanley wciągając przez rurkę ostatnią z kuleczek. Uśmiechnęłam się. Zerknęłam na ekran telefonu. Dochodziła 21.00. 
- Ej, wracamy do domu ? Paula pewnie już jest. 
- Pewnie. Zaprowadzimy was. 
Ruszyliśmy w drogę powrotną. Pod naszym domem byliśmy po dwudziestu minutach.
Pożegnaliśmy się z chłopcami i weszłyśmy do środka. Słychać było odgłosy włączonego telewizora, czyli Paula już była. 
Kenn siedziała w salonie na kanapie, jadła chipsy i oglądała Dr.House. 
- Cześć skrzacie, jak było ? - zapytałam siadając obok. 
- Wspaniale ... ja i James ... 
- Jesteście razem ! - wykrzyknęła Alex i rzuciła się zielonookiej na szyję. Otworzyłam szeroko oczy i spojrzałam na Paulę. Uśmiechała się szeroko. Na moje usta także wpłynął uśmiech. Ona i Jim strasznie do siebie pasują. Są, jak dwie połówki jabłka ... nie jabłka, jabłko jest takie oklepane ... jak dwie połówki pomarańczy. Tak, teraz jest okej. 
- Jezu, jak fajnie. Jesteście dla siebie stworzeni. - powiedziała Nadia. Mogłam się założyć, że miała łzy w oczach. Ta dziewczyna jest bardzo wrażliwa. 
- A, gdzie poszliście ? 
- Najpierw coś zjeść, a potem zabrał mnie do stadniny ... 
- Skąd wiedział, że uwielbiasz jeździć ? - zadałam pytanie retoryczne. Nie musiałam patrzeć na Olę, aby wiedzieć, że, to z niej wyleciała ta wiadomość. Panna Cliver zrobiła niewinną minkę i zatrzepotała rzęsami. 
- Lex ... 
- No co ? Czemu się mnie czepiasz ? W końcu, gdyby nie ja, to nadal ślinilibyście się na swój widok i żadne z was nie zrobiłoby pierwszego kroku. Więc należy mi się szacunek dzieciaku. - założyła ręce na piersi i posłała Pauli poważne spojrzenie. Zaśmiałyśmy się. 
- Niech mi pani wybaczy, ta zniewaga już nigdy się nie powtórzy ...
- Wiem, że się nie powtórzy ... Ściąć ją ! - wybuchnęłyśmy śmiechem. 
Jutro wtorek. Nudny wtorek, więc przebrałyśmy się w piżamy i do późna oglądałyśmy filmy. W połowie filmu ,,Wiecznie młody'' mi się przysnęło. Kiedy się ocknęłam dochodziła 2.00 i na ekranie leciał horror ,,Krwawy szlak''. Rozejrzałam się. Na podłodze siedziała Paulina i patrząc w ekran zajadała żelki, Natalia spała, a Ola i Nadia siedziały na kanapie pod kocem. Brownie od czasu do czasu wtulała się w ramię brązowookiej. Opiszę wam fabułę. Oglądałam ten film już dwa razy. Nawet całkiem niezły. Historia krwawego szlaku łowieckiego mordercy o pseudonimie Poe jest długa i przerażająca. Młode kobiety porywane, torturowane i okrutnie mordowane są jego głównym celem. Młoda agentka FBI, Kris, odkrywa sposób, w jaki drapieżnik zwabia swoje ofiary i decyduje się zastawić na niego pułapkę. Loguje się na internetowym czacie jako przynęta, a Poe łapie haczyk. Kiedy jednak agentka zostaje porwana, a jej partner zamordowany, pościg za zwyrodnialcem staje się obsesją byłego detektywa policji, zwłaszcza że młoda Kris jest jego córką … Dałabym mu 6/10. 
- Długo, to jeszcze trwa ? - wyszeptała Nad otulając się szczelniej kocem. 
- Dwadzieścia minut. - odparła Paula. 
Po horrorze włączyłyśmy sobie jeszcze ,,Magic Mike''. Tutaj chyba nie muszę nic mówić. Gapiłyśmy się na ekran z iskierkami w oczach. Uwielbiam Tatuma. Boże, jaki on jest ... Nie, spokój Miler. Spokój. Trzeba zachowywać się, jak dama. 
Alex uwielbia Pettyfera, który ... ma na imię, jak ona. Co za zbieg okoliczności. 
- Boże ... jestem zboczeńcem. Właśnie wyobraziłam sobie, że całuję go w ten boski tyłeczek ... - jęknęła Lex i zasłoniła twarz dłońmi. Zachichotałam. 
- Dlaczego u nas w Polsce nie ma takich facetów ? Czemu ?
- Też się nad tym zastanawiałam ... 
Kiedy film się skończył dochodziła 5.00. Super. Nawet nie kładłyśmy się do łóżek tylko ułożyłyśmy się w salonie. Jutro będziemy połamane, ale trudno. 
OCZAMI NADII 
Ziewnęłam i napiłam się herbaty. Na zegarku jest 12.00, a my dopiero co wstałyśmy. Masakra. 
Zerknęłam na dziewczyny. Jedynie Klaudia się przebrała. Założyła brązowe rurki, czarne baleriny i fioletową tunikę z koronkowym dekoltem. Włosy związała w niechlujnego koczka. 
Ona i Ola robią nam śniadanie. Kocham je. Nie mam siły nawet puścić bąka. Smażyły ogromną ilość jajecznicy z cebulka i szynką. Super. 
Na przeciwko mnie siedziała Paulina. Miała przymknięte oczy i opierała głowę o dłoń. Wydawało mi się albo lekko pochrapywała. Natalia przeglądała Facebooka. 
Zapowiada się ciekawy dzień. Nie ma co. 
- Co dzisiaj robimy ? - ziewnęła Natalia. 
- Nie mam ochoty ruszać się z domu. Nie mam na, to siły. - odparła Alex i podrapała się ... po głowie. Jajek przecież nie ma. Haha. nawet moje żarty są do dupy. 
- Ja tak samo. Najchętniej przespałabym się ... 
- Z, kim ? - zapytała Lex nie odrywając wzroku od patelni. 
- Z, Twoim mózgiem. - odgryzłam się. Parsknęła i zamieszała nasze śniadanie. Ona jest nienormalna. Jestem przekonana, że powinna zgłosić się do psychologa. 
Po pysznym śniadanku poszłyśmy się przebrać, a Klaudia zmywała. Uff. Nienawidzę tego. 
Przejrzałam się w lusterku. Założyłam obcisłe jeansowe rurki, czarne tenisówki oraz bordową ciepłą bluzę wkładaną przez głowę z napisem ,,WTF , Where's the food'', którą kupiła mi Olcia. Włosy zostawiłam rozpuszczone. Zeszłam na dół. Zaraz za mną zbiegła Cliver. 
Miała na sobie czarne spodenki z szelkami, tego samego koloru converse oraz biały T-shirt z napisem ,,I'm lazy and rude bitch''. Zmarszczyłam czoło. 
- Skąd masz tą bluzkę ? - zapytałam.
- Kupiłam w internecie. Fajna co nie ? - mrugnęła do mnie i pognała do kuchni. Pokręciłam głową. Ona jest ... eh, szkoda słów. Poszłam za nią. Klaudia gadała z, kimś przez telefon. Szeroko się uśmiechała i prawie skakała z radości. Podniosłam prawą brew w górę. Dziwne.
- Okej, to do zobaczenia. - rozłączyła się i spojrzała na nas z ogromnym uśmiechem. 
- Kto dzwonił ? - zapytała Ola nalewając sobie soku. 
- Gosia*. 
- A co chciała ? 
Nie widać tutaj radości, ale taka jest Nadia.
- Przekazała mi najlepszą wiadomość w całym naszym życiu ... Parę dni temu była straszna burza i wielkie drzewo rosnące obok naszej szkoły zawaliło się i spadło na szkołę. Rozwaliło cały dach i parę klas znajdujących się na piętrze. Rozpoczęcie roku jest pierwszego października. 
- O ja pierdolę ... - zaczęłyśmy krzyczeć i tańczyć coś na wzór tańca radości. 
- Jezu, Bóg jednak istnieje ! - wykrzyknęła Ola. Zaśmiałam się. Chwilę później na dół zeszła pozostała dwójka.
Paulina miała na sobie obcisłe czarne rurki, brązowe botki oraz fioletowy sweterek.
Natomiast Natalia założyła brązowe rurki, czarne vansy oraz biały T-shirt z nadrukiem przedstawiającym Elmo z Ulicy Sezamkowej. 

- Czego się tak drzecie ? - mruknęła Nat i wgryzła się w jabłko. Wyszczerzyłam zęby i przekazałam, im wesołą nowinę. Wytrzeszczyły oczy i tak, jak my chwilę temu zaczęły krzyczeć.
Piętnaście minut później, każda z nas zadzwoniła do rodziców, aby zapytać się, czy możemy tutaj zostać miesiąc dłużej. Zgodzili się, ale pod warunkiem, że, żadna z nas nie wróci z brzuchem. Czy oni się zmówili ? Powiedzieli też, że prześlą nam dodatkowe pieniądze. Super. Wzięłyśmy torby i pojechałyśmy na Portland Place, gdzie znajduje się budynek Polskiej Ambasady. Musiałyśmy przedłużyć wizy. Konsul z ogromnym uśmiechem i radością nas przyjął. Bez żadnego problemu nam pomógł. Troszeczkę przypominał mi dziadka Oli. Na serio. 
Potem pojechałyśmy na lody i wróciłyśmy do domu. 
Zasiadłyśmy właśnie w salonie, kiedy telefon Alex zadzwonił. Podniosła się i odebrała. 
- Halo ? ... O, hej Jim ... No nic, siedzimy i się nudzimy ... O ja pieprzę ... Nie, to po polsku ... Z wielką przyjemnością ! Kocham Cię Gordon ! ... Wiem, że masz Paulę, ale i tak Cię kocham. Cześć. - rozłączyła się. Zerknęła na nas i wyszczerzyła zęby.
- O co chodzi ? - zapytała Klaudia. 
- James idzie dzisiaj na pierwszą próbę teledysku Black Veil Brides i powiedział, że, jak chcę, to mogę iść z, nim. - wykrzyknęła i wykonała serię piruetów. Zaśmiałam się. 
Równo o 17.30 ona i Paulina wzięły potrzebne rzeczy i pojechały pod dom Jamesa. Ja, Klaudia i Natalia postanowiłyśmy pograć w jakąś planszówkę. 
OCZAMI NARRATORA
Dziewczyny jechały razem z Jamesem do Ipswich, gdzie miał być kręcony teledysk do ,,Shadows Die'' piosenki z najnowszego albumu chłopaków. Alex była mega podekscytowana. Kocha tych chłopaków. Słucha ich muzyki od dwóch lat. Kiedyś chciała wyjść za Andy'ego, czyli za wokalistę zespołu. Zawsze chciała ich poznać. Na miejscu byli około 18.20. Wysiedli z samochodu i ruszyli w stronę jeziora znajdującego się jakieś osiem metrów od nich. Obok jeziora stało parunastu facetów i trzy kobiety. Jeden z nich niski z czarnymi włosami związanymi w kucyk rozmawiał z dwoma chłopakami ubranymi w czarne ciuchy. 
Alex otworzyła szeroko oczy. James spojrzał na nią ze zdziwieniem. 
- Lex ? Wszystko okej ? 
- James ! - w ich stronę szedł owy facet z kucykiem. 
- Dzień dobry panie Lennox. - podali sobie ręce. - To jest Paula moja dziewczyna oraz Alex jej przyjaciółka, a moja prawie siostra. 
- Witam dziewczęta, któraś z was lubi Black Veil Brides ? 
- Ona. - wskazali na Olę. Uśmiechnęła się zakłopotana. 
- Wspaniale. Miło poznać. Chodźcie. 
Ruszyli w stronę reszty. Dwóch chłopaków, z którymi rozmawiał pan Lennox uśmiechali się łobuzersko. Przybili z Gordonem piątkę. Pierwszy z nich około dwudziestoośmioletni miał czarne włosy sięgające łopatek przepasane biało-szarą bandaną oraz orzechowe oczy. Ubrany był w wąskie czarne spodnie, tego samego koloru buty oraz skórzaną kamizelkę. Miał wytatuowane całe lewe ramię i przedramię, miał też parę na prawej ręce oraz napis OUTLAW** nad pępkiem. Ashley Purdy. 
- Hej. 
- Cześć ...
- O, boże ... Ashley ... - uśmiechnął się w stronę zszokowanej siedemnastolatki. 
- Cześć, a, ty, jak masz na imię ?
- Alexandra. 
- Bardzo mi miło. - uścisnęli sobie ręce. 
Drugi chłopak także miał czarne włosy, ale do ramion oraz ciemne brązowe oczy. Był o parę centymetrów wyższy od Asha. Ubrany był w czarny podkoszulek, skórzane rurki oraz czarne buty. Miał wytatuowane całe prawe ramię i przedramię. Christian ,,CC'' Coma, czyli perkusista zespołu. 
- CC 
- Alex 
- Paula. 
Także podali sobie ręce.
- Jesteście naszymi fankami ? - zainteresował się Ash. 
- Tylko Alex. Ja po prostu was lubię. 
- Super. Uwielbiamy nasze fanki. - mrugnął do niej. Uśmiechnęła się. 
- Skąd jesteście ? - zainteresował się CC, kiedy James pobiegł do reszty tancerzy zostawiając basistę oraz perkusistę z dziewczynami. 
- Polska. Kraj schabowego, sandał zakładanych ze skarpetkami oraz najlepszej wódki na świecie. 
- Super. Zawsze chciałem spróbować tamtejszej wódki. Nasza jest fuj. Dlatego pijemy piwo i inne bzdety. - Ash zrobił zdegustowaną minę. Zaśmiali się. 
Dwadzieścia minut później dziewczyny usiadły na trawie i obserwowały ósemkę tancerzy w tym Jamesa, którzy ćwiczyli układy do teledysku.
O 19.00 ekipa miała kręcić pierwszą scenę. Niestety ciągle brakowało pozostałej części zespołu. Ich menadżer zaczął wydzwaniać do, każdego po kolei, ale bez skutku. 

- Jak ich tylko zobaczę, to obiecuję, że ...
- Jesteśmy ! Sorry za spóźnienie ! 
- Sixx nie mógł się odkleić od Juliette ! 
- Zamknij twarz !
Trójka chłopaków wbiegła na plan teledysku. 
Pierwszy z nich najniższy z całej trójki miał modnie przycięte czarne włosy oraz ciemne niemal czarne oczy. Ubrany był w czarną koszulę oraz tego samego koloru wąskie spodnie i buty.
Jeremy ,,Jinxx'' Ferguson.
Kolejny był odrobinę wyższy. Także miał czarne włosy oraz ciemne oczy. Jego szczupłą, ale nie chudą sylwetkę okrywała czarna bokserka obnażająca ramiona, czarne spodnie oraz granatowe buty. Jego ramiona zdobiły tatuaże. Jake Pitts. 

I ostatni z panów. Metr dziewięćdziesiąt. Czarne włosy z wygoloną częścią po lewej stronie głowy. Głębokie niebieskie oczy. Jeden kolczyk w nosie, a drugi w wardze. Ubrany jedynie w skórzaną kamizelkę, skórzane wąskie spodnie i czarne buty za kostkę. Kamizelka eksponowała lekko chudą, ale wyrzeźbioną klatkę piersiową. Na ramionach, przedramionach i piersi posiadał tatuaże.     Andy ,,Sixx'" Biersack, czyli mąż Oli. 
- W końcu raczyliście się pojawić. Czekamy na was ... -menadżer chłopaków spojrzał na zegarek. - Stanowczo za długo! - dodał. 
- Przepraszamy Tom. Coś nam wypadło ... Ooo, a, któż, to ? - Jake z psotnym uśmiechem spojrzał na dziewczyny. Zrobiły zakłopotane miny. 
- Koleżanki Jamesa. - powiedział Ashley i objął Olę ramieniem. Zrobiło się jej słabo. Paulina chyba, to zauważyła bo szybko zainterweniowała. 
- Eee, Ash ? Mógłbyś ją puścić ? Bo jeszcze nam tutaj zejdzie ...
- Oj, sorki. - odsunął się od niej na bezpieczną odległość. Dziewczyny przedstawiły się pozostałej trójce (kiedy Alex podawała dłoń Andy'emu Paula myślała, że brązowooka zaraz rozpuści się, jak masło albo się na niego rzuci, na szczęście do niczego takiego nie doszło). 
Polki ponownie usiadły w bezpiecznym miejscu, tancerze nadal ćwiczyli, a zespół dostał się w łapska makijażystki oraz stylistki. 
Ola patrzyła na nich z niedowierzającym uśmiechem. Nadal nie mogła uwierzyć, że ich poznała. 
OCZAMI NATALII 
Od odjazdu dziewczyn minęły dwie godziny. Gry w monopol i chińczyka trochę się nam znudził, dlatego ja zaczęłam oglądać ,,Summer Trip''***, Nadia poszła do spożywczaka po lody, a Klaudia udała się na górę, aby zrobić pranie.
Kończyłam oglądać trzeci odcinek, kiedy usłyszałam dzwonek do drzwi. Ze zmarszczonym czołem poszłam otworzyć.
To co, a właściwie kogo zobaczyłam na progu prawie zwaliło mnie z nóg. 

- Co, ty tu robisz ? - spojrzałam na niego z osłupieniem i lekko otworzonymi ustami.
- Cześć Nat ... 
- Natalia ?! Kto przyszedł ! 
Na dół zbiegła Klaudia. Cholera. Mam przejebane. I, to, jak. 





* sąsiadka Klaudii, uczy się w tym samym liceum co dziewczyny.                                                ** z ang. wyjęty spod prawa. 
*** wymyślony przeze mnie brytyjski serial coś, jak nasze Pamiętniki z Wakacji. 


Rozdział nawet spoko według mnie.
W końcu pojawili się chłopcy z Black Veil Brides. Czekałam na tą chwilę. 

Zaczyna się dziać, co nie ? 
Myślicie, że, kto odwiedził dziewczyny ?
Podajcie najfajniejszy cytat z rozdziału.
Pytajcie, komentujcie. 

Pozdrawiam, Aleks <3
Do usłyszenia. 




piątek, 27 czerwca 2014

ALBUM 26 - ZDJĘCIA Z DZIECIŃSTWA

KLAUDIA 

ULALA JAKA MODELKA


MINI KLAUDIA Z TATĄ


COŚ TU CHYBA ŚMIERDZI ...


NA KONKURSIE RECYTOWANIA WIERSZY JULIANA TUWIMA


PAULINA 


JAKA DZIDZIA :*


W SAMOCHODZIE DZIADKA


NA BASENIE


Z KONIKIEM :) OD ZAWSZE KOCHA TE ZWIERZĘTA


ZDJĘCIE Z LEGITYMACJI SZKOLNEJ

NATALIA 


Z ZASKOCZENIA


SZEŚĆIOLETNIA NATALIA


ZDJĘCIE ZROBIONE NA SZYBKO


ALEX


NA WESELU CHRZESTNEGO


PODCZAS WYCIECZKI DO HISZPANII


ZDJĘCIE ZE SZKOLNEGO ALBUMU


BAL PRZEBIERAŃCÓW/ MAŁA ALEX JAKO DAMA


UROCZY UŚMIECH

NADIA 


DWUMIESIĘCZNA NADUNIA


NADI Z MAMUSIĄ


Z KUZYNKĄ PAULINĄ NA WESELU ANETY I KAMILA


Z ALBUMU SZKOLNEGO





Trochę sentymentalny rozdział.
Jaki ma być następny ?
Pozdrawiam.







sobota, 21 czerwca 2014

1.52


OCZAMI PAULINY 
Po powrocie do domu pierwsze co zrobiłyśmy, to rzuciłyśmy się na kanapy i poszłyśmy spać. Byłyśmy wypompowane.
Kiedy się przebudziłyśmy dochodziła 16.00. Poszłyśmy na górę się przebrać, po czym zeszłyśmy do kuchni, aby zrobić coś dobrego na późną kolację. 

Alex zdecydowała na schaby z kurczaka oraz sałatę ze śmietaną. Zgodziłyśmy się. 
- To jest takie dobre, ale trzeba się narobić. - mruknęła Klaudia myjąc sałatę pod bieżącą wodą. Parsknęłam śmiechem i wyciągnęłam miskę.
Kończyłyśmy jeść, kiedy usłyszałam charakterystyczny dzwonek mojej komórki. Podniosłam się i pobiegłam do pokoju odebrać. 

- Halo ?
- Hej Paula. Jesteście już w Londynie ?
- Cześć James. Tak. Wróciłyśmy o 14.30. A o co chodzi ?
- Może poszlibyśmy na spacer ? Albo coś zjeść. - zaproponował. 
- Jasne. Z ogromną chęcią. O, której ? 
- Wpadnę po Ciebie o 18.00 ... - zerknęłam na zegarek. 17.25. 
- Okej, to do zobaczenia.
Rozłączyłam się i podeszłam do szafy. Zagryzając wargę przeglądałam jej zawartość.
W końcu zdecydowałam się na obcisłe czarne rurki, czerwone trampki oraz czarną bokserkę i koszulę w czarno-żółtą kratę. Włosy rozczesałam i zostawiłam rozpuszczone. Pomalowałam rzęsy tuszem, chwyciłam torebkę i zeszłam na dół. 

Z kuchni dochodziły śmiechy i odgłosy rozbawienia moich przyjaciółek. Weszłam do środka. Natalia i Ola udawały, że się biją. Nadia piła herbatę i je dopingowała, a Klaudia stała przy blacie i miała minę pt. ,,Boże, z, kim ja się zadaję''. Parsknęłam śmiechem.
- Wy jesteście nienormalne. - powiedziałam, kiedy Cliver przywaliła blondynce ścierką w głowę, a tamta oddała jej ciosem trzepaczką. 
- Urodziłam się, żeby być szczęśliwą, a nie normalną. - odparła Ola. Wybuchnęłyśmy śmiechem. Natalia mi się przyjrzała. 
- A, ty, gdzieś się wybierasz ? - zapytała skanując mnie wzrokiem. 
- Na spacer z Jamesem. Wrócę pewnie około 22.00. 
- Wspaniale ... tylko się zabezpieczcie. Nie chcę jeszcze zostać ciocią. - powiedziała Ola ruszając ironicznie brwiami. Prychnęłam. 
- Wiesz co ? Świetnie pasowałabyś do Harry'ego. Oboje jesteście powaleni ...
- Ja i Styles ? Fuj. Jeszcze nie zwariowałam. - wzdrygnęła się. 
Równo o 18.00 podjechał James. Ubrany był w wąskie jeansowe spodnie, czarne sportowe buty za kostkę oraz koszulę w czarno-czerwoną kratę. Nie miał czapki. Wow. Szok. 
- Cześć piękna. - podszedł do mnie i złożył na moich ustach lekki całus. Przymknęłam oczy. 
- Hej, gdzie idziemy ? - zapytałam przejeżdżając ręką po jego policzku. Uśmiechnął się. 
- Coś zjeść, a potem mam dla Ciebie niespodziankę. Zapraszam, madame. - otworzył mi drzwi od strony pasażera. Wsiadłam. Zamknął drzwi i usiadł za kierownicą. Włączył radio i odpalił auto. 
Po dziesięciu minutach dojechaliśmy na Oxford Circus. Jest, to obszar w dzielnicy West End, w centralnej części miasta, skupiony na ruchliwym skrzyżowaniu Oxford Street i Regent Street. Pod Oxford Circus znajduje się stacja metra o tej samej nazwie.
Zaparkował na parkingu przy Oxford Street i poszliśmy w stronę restauracji ,,Calma''* serwującej kuchnię włoską. Wewnątrz było na prawdę ładnie. Wszystko utrzymane w odcieniach czerwieni i zieleni oraz bieli. Usiedliśmy przy jednym ze stolików.
Podeszła do nas kelnerka ubrana w falbaniastą spódniczkę do kolan, czarne szpilki oraz białą bluzeczkę przed pępek. Miała ognistorude włosy. 
- W czym mogę pomóc ?
Ja zamówiłam zupę Minestrone z pieczonymi warzywami i makaronem, a James filetto di manzo all'aceto balsamico, czyli polędwicę wołową z sosem balsamicznym i pieczonymi ziemniakami. 
Uśmiechnęła się i zostawiła nas samych. Spojrzałam na Jima. Patrzył na mnie z szerokim uśmiechem i błyszczącymi oczyma. Przygryzłam wargę. Jego wzrok zjechał na tą o, to część mojej twarzy. Przełknęłam ślinę.
Miałam ochotę rzucić się na niego. Działo się ze mną coś złego. Na serio. Na żadnego chłopaka, nawet na Sylwka tak nie reagowałam. Odchrząknęłam i napiłam się wody. 

Chwilę później przyszło nasze zamówienia. Zupa była pyszna. Kiedyś ją jadłam, ale bez klusek. Po zjedzeniu poszliśmy na długi spacer. Doszliśmy aż na Tower Bridge. Pogoda zaczęła się psuć. Super. Sarkazm czuć z Włoch. 
- Jim ... nie chcę marudzić, ale nogi zaczynają mnie boleć. Gdzie idziemy ? Daleko jeszcze ? 
- Jeszcze kawałek. Obiecuję. - złapał mnie za rękę i pociągnął w stronę pasów. 
Po drugiej stronie znajdował się przystanek autobusowy. Zmarszczyłam czoło, kiedy James się przy, nim zatrzymał. 
- Co ? 
- Dlaczego stoimy na przystanku ?
- Bo czekamy na autobus. 
- A, czemu czekamy na autobus ? 
- Bo, gdzieś jedziemy. 
Warknęłam, na co zaśmiał się uroczo i przyciągnął mnie do siebie. Potarł nosem mój policzek. 
- Lubię, gdy się denerwujesz. Jesteś, wtedy cholernie seksowna. - wymruczał mi do ucha przez co poczułam rumieńce wpływające na moje policzki. 
- Przestań wprawiać mnie w zakłopotanie, bo naślę na Ciebie Alex. - odparłam dając mu pstryczka w nos. Zaśmiał się. 
- Więc chyba przestanę. Kocham swoją twarz. - zaśmialiśmy się. Chwilę później wsiedliśmy do autobusu. Spojrzałam na Gordona. Uśmiechał się pod nosem. Prychnęłam i oparłam czoło o szybę. 
OCZAMI ALEX
Kiedy Paula pojechała, gdzieś z Jamesem nie miałyśmy żadnego pomysłu co robić. Wiało nudą. W końcu zdecydowałam się ... zadzwonić do Dana. Powiedziałam, żeby zabrał ze sobą Adama i Matta. Reszta zespołu pojechała do swoich rodzin na parę dni. 
Zajrzałam do lodówki. Chciałam zrobić jakieś ciastka. Przygryzłam wargę i zaczęłam w myślach przeglądać znane mi przepisy. W końcu zdecydowałam się na normalne waniliowe ciasteczka z drażami czekoladowymi. Zabrałam się do pracy. 
- Pomóc ci ? - o framugę opierała się Nadia. Miała na sobie kolorowe legginsy, białe stópki oraz szary trochę przydługi T-shirt z Ciasteczkowym Potworem. 
- Jeżeli chcesz ... Włączysz piekarnik ?
- Pewnie. - podeszła do urządzenia, które miało upiec nasze ciasteczka. Uśmiechnęłam się i zaczęłam wsypywać do miski kolejne składniki. 
- Olcia ?
- Tak, Nad ?
- Czy, ty i Dan ... chodzicie ze sobą ? - zapytała. 
- Nieoficjalnie, ale ... sama nie wiem. Zobaczymy co pokaże los. A, ty i Niall ? - mruknęłam trącając ją ramieniem. Zarumieniła się. 
- Nie ... nawet się nie całowaliśmy ... ale myślę, że ... 
- Wy tak ładnie ze sobą wyglądacie. Wasze dzieci byłyby przepiękne. 
- Lex ! - pisnęła. Teraz przypominała pomidora. Zachichotałam i mocno ją przytuliłam. Cmoknęłam ją w czoło i mrugnęłam do niej.
- Ta twoja nieśmiałość jest urocza Nad, ale musisz nauczyć się ... 
- Hejka dziewczęta. Pomóc wam ? - Klaudia nam przerwała. Ubrana była w szare dresy oraz białą bokserkę. Włosy związała w kucyka. 
- Już nie musisz. Gdzie Natalia ?
CIACHA ROSNĄ :)
- Nie mam pojęcia. Chyba rozmawia z, kimś przez telefon. - odparła i usiadła przy stole. Wsadziłam blachę do pieca. Wytarłam ręce w ścierkę. Panna Miler powiedziała, że pozmywa. Super. Nienawidzę tego. Nalałam sobie herbaty i rozłożyłam się na krzesełku.
Do przyjazdu chłopaków zostało trzydzieści minut. Na zegarku dochodziła 19.00. 

- Ciekawe, czy Paulina i James ... 
- Będą się bzykać ? 
- Całują się z języczkiem ...
- Nie ! Czy oni będą ze sobą. - mruknęła Nadia i odgryzła kawałek brzoskwini. 
- Nie mam pojęcia. Czują coś do siebie i świetnie ze sobą wyglądają, ale za trzy tygodnie wracamy do Polski. Nie wiem, czy, to się uda. - odparłam. 
- Związek na od­ległość nie jest ska­zany na po­rażkę Alex. Od­ległość w związku, to pojęcie względne. Niektórzy mie­szkają ze sobą a są bardziej odlegli od siebie niż zakochani oddziele­ni o 500 km. - rzuciła Klaudia wkładając ostatnią umytą rzecz na suszarkę. Skinęłam głową. Miała rację. I, to całkowitą. 
W tej samej chwili zbiegła do nas Natalia. Uśmiechała się. 
- Chłopaków jeszcze nie ma ?
- Zaraz powinni być. Z, kim gadałaś ? - zapytała Nadia. 
- Z mamą. Stęskniła się trochę. 
- Aha. Co u niej ? 
Dziewczyny zaczęły rozmowę. Jedynie ja się nie odzywałam. Coś mi nie pasowało. A co ? A, to, że z mamą gadała w pociągu. Pani Alicja tak szybko, by się stęskniła ? Dziwne. Nie drążyłam tematu. Nie chciałam się znowu kłócić. 
OCZAMI PAULINY 
- O ja pierdolę. - wymsknęło mi się. Stałam z szeroko otwartymi ustami. 
- Widzę, że ci się podoba. - objął mnie od tyłu i położył głowę na moim ramieniu.
- I, to, jak. 
Gordon zabrał mnie do stadniny koni. Boże, jak ja dawno nie siedziałam na koniu ( proszę się nie doszukiwać żadnych seksualnych podtekstów ).
- Skąd wiedziałeś, że kocham jeździć ? 
- Intuicja ... - posłałam mu rozbawione spojrzenie. - No dobra, Alex, kiedyś coś wspomniała. 
- Super ... Idziemy ? 
- Jasne. Chodź. - trzymając się za ręce ruszyliśmy w stronę jednej ze stajni. Stał przed nią facet. Około trzydziestoletni o brązowych włosach i niebieskich oczach.
Okazało się, że jest synem właściciela stadniny. Robert, kazał sobie mówić po imieniu, przyprowadził konika na, którym miałam dzisiaj jeździć. 
Miał ładną białą sierść z ciut ciemniejszą grzywą. Złapałam za uprząż przy pysku i przeczesałam włosy. 
- Jak ma na imię ?
- Barry. Jest u nas dopiero trzy miesiące. Właściciel chciał go sprzedać do ubojni, ale mój tata go uratował. - odparł Robert i pogłaskał Barry'ego po łbie. 
Chwilę później dostałam ochraniacze oraz kask i mogłam zacząć jeździć. Wsiadłam na siadło i ruszyłam po torze. 
Widziałam, jak James przygląda mi się z uśmiechem. 
- Ty się tak nie uśmiechaj ! Zaraz po mnie, to, ty wsiadasz na Barry'ego ! 
Jego mina trochę się zmieniła. Wyglądał na zdezorientowanego i trochę przestraszonego. Zachichotałam i przyśpieszyłam. 
OCZAMI NARRATORA
Panowie przyjechali dwadzieścia minut temu. 
Cała siódemka siedziała w salonie i zajadała się ciastkami. 
- Kiedy macie następny koncert ? - zapytała Klaudia. 
- W sobotę. W Luton. - odparł Dan. Obok siedziała Alex. Od czasu do czasu na nią zerkał. 
- Czyli niedaleko. - rzucił Matt sięgając po kolejne ciastko. 
Pół godziny później Alex poszła do kuchni zrobić herbatę. Reszta grała w karty. 
Nuciła pod nosem jedną z piosenek Lady Pank, kiedy poczuła, jak, ktoś ją od tyłu przytula. Przełknęła ślinę, gdy poczuła dobrze znane perfumy Guilty Pour Home Gucciego. Do jej nosa wpadł zapach drzewa sandałowego, lawendy oraz pomarańczy. Nogi jej zmiękły. 
- I co ? Zastanowiłaś się ? - wyszeptał. 
- Ja ... Dan ? Jesteś pewien, że, to się uda ? Za trzy tygodnie wracamy do Polski. 
- I co z tego ? Zależy mi na Tobie. Chcę z tobą być, nawet, jeżeli mają, to być jedynie trzy tygodnie. - odwrócił ją w swoją stronę i wpił w jej usta. Mruknęła i przymknęła oczy. Oddała pocałunek i wczepiła palce w jego brązowe włosy. Chwilę później oderwali się od siebie. 
- Zgadzam się. 
- Wspaniale. - przytulił ją. Uśmiechnęła się. Pora zapomnieć o Maliku. 
Zrobili herbatę i wrócili do salonu. Matt właśnie wygrał trzecią kolejkę Makao. 
- Nudno. Co robimy ? 
- Może chodźmy na miasto coś zjeść. - zasugerowała Natalia. Wszyscy się zgodzili. Dziewczyny poszły na górę się przebrać.
Nadia założyła szare rajstopy, czarne baleriny oraz tego samego koloru sukienkę przed kolano z rękawami 3/4 i jeansową kurtkę. 
Klaudia wybrała obcisłe jeansowe rurki, luźną bladoróżową koszulę i czarne tenisówki. 
Natalia ubrała fioletowe rurki, szare tenisówki i biały T-shirt z nadrukiem, a Alex czarne rurki, czerwone converse oraz jeansową koszulę. 
Chwyciły torebki i zeszły na dół. 


* Calma, to z włoskiego spokój.



Hej.
Rozdział według mnie niezbyt, ale jak jest, to trudno. 

Pytajcie. Komentujcie.
Pozdrawiam, Aleks <3