czwartek, 5 lutego 2015

1.67

OCZAMI ALEX  - Szkoda, że wracacie do szkoły. - powiedział, gdy szliśmy w stronę miejsca, gdzie zostawiliśmy samochód. 
- Nic się na, to nie poradzi. Kto będzie denerwował nauczycielkę od matematyki, jeżeli nie ja i Nadia? - rzuciłam, na co zaśmiał się wesoło. 
- No tak. Polska byłaby niczym bez waszej matematycznej impotencji. - ukłonił się przede mną, jak przed królową. Roześmiałam się i puknęłam go w ramię.
Wyszczerzył zęby. 
Po dziesięciu minutach byliśmy na miejscu. Słuchając muzyki lecącej z radia ruszyliśmy w stronę Londynu. Śpiewałam piosenkę wraz z Rihanną przez co Dan patrzył na mnie trochę sceptycznie, ale, gdy po aucie rozniósł się głos Jasona Derulo śpiewał razem ze mną. 
- Kiedy macie koncert? - zapytałam. 
- Za tydzień. W Manchesterze. - powiedział skręcając w prawo na rondzie. 
- Fajnie. Jestem fanką Manchesteru United. Nie tak, jak Barcelony, czy Arsenalu, ale bardzo ich lubię. 
- To tak, jak moja siostra. Zawsze chciała jechać na mecz, ale jakoś nie było okazji. - powiedział i wzruszył ramionami. 
- A nie możesz jej kupić tego biletu? Przecież masz kasę. 
- Ona nie lubi, gdy kupuję jej coś droższego. - wyjaśnił. - W tamtym roku chciałem zapłacić za jej obóz, to o mało mnie nie pobiła. 
- Aha, no to rzeczywiście kiepsko. Ale nie dziwię się jej. Gdyby, ktoś z mojej rodziny albo bliski przyjaciel miał tyle pieniędzy, to też dziwnie bym się czuła, gdyby co chwila coś mi kupował. - odparłam. 
Niedługo potem byliśmy już w Londynie. Zrobiło się już ciemno, chociaż była dopiero 21.00. 
Dan wysadził mnie przed domem. Dałam mu całusa w ... usta, podziękowałam za miłe popołudnie, po czym weszłam do mieszkania. Nadia z Klaudią siedziały w salonie i oglądały telewizję. 
- Jestem. 
- Jak było? 
- Fajnie. Pojechaliśmy do Bristolu na małą wycieczkę krajoznawczą. Śliczne miasto. A wy co porabiałyście? 
- Siedziałyśmy na tyłkach oraz byłyśmy na zakupach. - poinformowała mnie Klaudia. Zajadała się chipsami paprykowymi. 
- To super. Kupiłyście coś fajnego? 
- Jak, to zawsze my. - roześmiałyśmy się wesoło. 
Paulinka wróciła godzinę później, kiedy nasza trójka umyta i przebrana w piżamy siedziała w kuchni i wpychała w siebie nachosy. O 22.00. Ekstra. Wyglądała na zmęczoną, ale szczęśliwą. 
- Nie mam siły. Już nigdy nie będę jeździć rowerem. James zapiernicza na tej maszynie, że aż się kurzy. - wymamrotała siadając przy stole i kładąc głowę na blacie. Poklepałam ją po ramieniu i uśmiechnęłam się. 
Następnego ranka zostałam obudzona przez Malika i jego natarczywą próbę obudzenia mnie, która udała się po trzecim razie. Zaprosił mnie na śniadanie. Powiedział, że przyjedzie po mnie za czterdzieści minut. Jęknęłam w poduszkę i podniosłam się z mojego wygodnego łóżeczka. 
Czy ten człowiek nie ma co robić? Mógłby sobie pospać. Ja także. 
Podeszłam do szafy, aby wybrać jakieś ciuchy na dzisiejszy dzień. Zdecydowałam się na czarne rurki, tenisówki w tym samym kolorze, bordowy top z nadrukiem oraz skórzaną kurtkę. Włosy rozczesałam i zostawiłam rozpuszczone. 
Spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy do torebki i zeszłam na dół. Tak, jak podejrzewałam nikogo tam nie było. Zjadłam banana oraz kawę z mlekiem i cukrem, która powinna postawić mnie na nogi. Nie jadłam nic więcej, bo przecież Zayn zabiera mnie na śniadanie. 
Równo o 9.00 podjechał po mnie pan Gwiazda. Nikomu nie mówicie, ale nogi lekko się pode mną ugięły, gdy go zobaczyłam. Miał na sobie wąskie czarne spodnie, trampki także czarne, biały T-Shirt oraz jeansową kurtkę. 
- Cześć Lexie. - szepnął i cmoknął mnie w czoło, a ja całkowicie zapomniałam, że byłam na niego zła, że mnie tak wcześnie obudził. 
- Hej Zayn, gdzie jedziemy? 
- Do bardzo fajnego miejsca. Naleśnikarnia nazywa się ,,Beauté''* i podaje najlepsze naleśniki na świecie. - powiedział odpalając samochód. Uśmiechnęłam się. Dyskretnie pociągnęłam nosem. Wnętrze jego samochodu pachniało przepięknie. Aż mi się zakręciło w głowie. A, jeżeli to jego perfumy? Przełknęłam ślinę. 
- Co słychać? Co porabiałaś po powrocie ze szpitala?
- Nic ciekawego. Wczoraj spotkałam się z Danem. - zauważyłam, że zacisnął dłonie na kierownicy tak mocno, że knykcie mu zbielały. - A, ty? 
- Przygotowujemy się do ostatniego koncertu przed powrotem na trasę. Kolejne pół roku harówki, a potem przerwa i kolejna trasa. Masakra. - mruknął skręcając w prawo na skrzyżowaniu. Uśmiechnęłam się. 
- Wolałabym trasę od dwóch lat nauki. Ja na serio nie wiem, jak ja wytrzymam ten czas do matury. Prędzej oszaleję. - wyznałam. - Nasi nauczyciele robią wszystko byśmy znienawidzili tą ,,cudowną'' placówkę. Mówię Ci, że ten wypadek podczas burzy nie był wcale przypadkowy. 
- Czyli według Ciebie ktoś wynajął burzę, aby przewróciła drzewo na waszą szkołę? - zapytał z ironicznym uśmiechem. 
- Dokładnie. - rzuciłam, na co zaśmiał się dźwięcznie. 
- Jesteś niesamowita. - powiedział ciepłym głosem. Poczułam ciepło na policzkach. Boże, co się ze mną dzieje? Przecież ja się nie rumienię!!!!
OCZAMI KLAUDII
Kiedy ubrana i wyspana zeszłam na dół moją uwagę przykuła mała karteczka w kolorze truskawek leżąca na kuchennym blacie. Podniosłam ją na wysokość swoich zielonych oczu i zaczęłam czytać. Zmarszczyłam czoło, po czym uśmiechnęłam się wesoło. Śniadanko z Zaynem. Jak uroczo. 
Nucąc pod nosem usłyszaną ostatnio piosenkę zabrałam się za śniadanie. Wstawiłam wodę na herbatę oraz rondelek z parówkami. Dawno nie jadłam parówek. Trzeba, to zmienić. 
- Hej. - do kuchni wpadły dziewczyny. Nadia od razu podleciała do lodówki, natomiast Paula naszykowała sobie kubek z kawą. Fuj. 
- A, gdzie Aleksandra? 
- Zayn zabrał ją na śniadanie. - powiedziałam wyciągając moje paróweczki na talerz. Mniam. Do tego trochę ketchupu i kromka chlebka z masełkiem. 
- No nareszcie zaczął coś robić. Zaylex rządzi! -rzuciła Nadia, na co roześmiałyśmy się głośno. - Natomiast Alan jest do dupy ...
- Czemu Alan? - zainteresowałam się. 
- Al od Alex i an od Dan. Alan. - wyjaśniła Brown. Dobre. 
- W tym wypadku Liam i Klaudia, to .. Kliam. - rzuciła Paula. Pokiwałam głową z lekko ironicznym uśmiechem. 
- Super. Brzmi, jak jakaś choroba weneryczna. - odparłam wgryzając się w chłodną już parówkę. Zaśmiały się. - Czyli Paula i James, to ...
- Jamlina. - odparła Nadia. Wybuchnęłyśmy śmiechem. 
- Prawie, jak wędlina. - wzięłam łyka herbaty, bo parówka utknęła mi w gardle. Znowu śmiech.
- Nadia i Niall, czyli ... Nidia. Wy jesteście przynajmniej normalni. Jak Nidia ukaże się w gazetach lub internecie, to nie będzie takiego wstydu, jak z Klimem i Jamliną. - rzuciłam. Po śniadaniu i naszych rozkminach umysłowych postanowiłyśmy pójść na długi, dotleniający spacer. 
Londyn jest przepiękny i na serio jest mi żal go opuszczać. Niestety głupia szkoła musiała wszystko zrujnować. 
Dotarłyśmy pod Big Bena, po czym skręciłyśmy w stronę parku. Po drodze wpadłyśmy do Skate Parku zobaczyć, czy spotkamy Adama lub Matta. 
OCZAMI ALEX 
Naleśnikarnia ,,Beauté'' znajdowała się na przedmieściach Londynu, z daleka od tego całego miejskiego zgiełku. 
Na zewnątrz ściany były jasnobrązowe, a dach ciemny prawie czarny. W oknach wiszą koronkowe i wyjęte z lat 30. firanki do połowy szyby.W środku znajdowała się drewniana podłoga, drewniane stoliki przykryte niebieskimi obrusami oraz krzesełka z poduszeczkami pasującymi kolorystycznie do obrusów. Całe miejsce wyglądało magicznie i pachniało ciepłym masłem, owocami i oczywiście naleśnikami. 
Usiedliśmy przy jednym z dwuosobowych stolików. Od razu chwyciłam kartę. Lokal oferował najróżniejsze warianty smakowe. Na słodko i słono. Do wyboru, do koloru. Miałam mały dylemat co wybrać. 
- Dzień dobry. Nazywam się Lena. Co podać? - podeszła do nas dziewczyna nie mająca więcej niż osiemnaście lat. Miała krótkie kręcone włosy w kolorze blond oraz duże zielone oczy. Nad górną wargą mieścił się kolczyk. Ubrana była w bordową spódniczkę przed kolano, czarne baleriny oraz białą koszulę na krótki rękaw. 
- Ja poproszę naleśniki z kurczakiem oraz sosem pomidorowym. A, ty Lex? 
- Ja chcę numer 4. - powiedziałam uśmiechając się. 
- Oczywiście. Za pięć minut wracam. - powiedziała i zniknęła w lokalnej kuchni. Spojrzałam na krajobraz za oknem. Niedaleko znajdował się park. 
- Fajnie, że zgodziłaś się ze mną przyjść. - powiedział łapiąc mnie za rękę. Poczułam ciepło w brzuchu. 
- Nie miałam wyjścia. Wybudziłeś mnie ze snu. - sarknęłam splatając nasze palce. Uśmiechnął się uroczo, a mi zrobiło się gorąco. Uniósł nasze dłonie do swojej twarzy i umieścił pojedynczy całus na wierzchu mej dłoni. Boże. 
- Lubię Cię Lex. Tak bardzo mi na Tobie zależy, że to aż boli, wiesz? Będę o Ciebie walczył do końca życia. Nie mogę stracić Cię po raz drugi. - szepnął.
Nie skończył mówić, ponieważ przyszła kelnerka z naszymi zamówieniami.
Moje naleśniki wyglądały bajecznie. Były z syropem klonowym, bananem i borówkami. 
- Życzę smacznego. - uśmiechnęła się szeroko i odeszła. Od razu chwyciłam za widelce, by zająć myśli czymś innym niż wyznanie Malika. 
- Pyszne. - powiedziałam już po pierwszym gryzie. 
- Moje też dobre. - odparł. 40 minut później zaczęliśmy się zbierać. 
- Pójdziemy jeszcze na spacer? Nie chcę już się z Tobą rozstawać.
- Okej. - zgodziłam się. Poszliśmy do parku i po obejściu go trzy razy usiedliśmy na ławeczce. Mulat ciągle trzymał mnie za rękę. Obecnie miział mnie po wnętrzu dłoni, a ja patrzyłam na jego twarz. On jest tak piękny. Wręcz doskonały. Czemu taki facet, gwiazda i w ogóle zainteresował się mną? To na pewno jest sen. Pewnie obudzę się zaraz we własnym łóżku w Polsce i będę musiała iść na matematykę z Warmińską. 
- Lex? 
- Hm? 
- Jak jest po polsku ,,lubię Cię''?
- Lubię Cię. - przestawiłam się na polski. Zmarszczył czoło i przez piętnaście minut starał się powtórzyć. - Całkiem okej. 
- A ,,Polska''? 
- ,,Polska''. - powiedziałam, po czym powtórzyłam. 
- Ploslka ...
- Prawie ...
- ,,Polska''. - powiedział. Zastygłam, bo doskonale mu, to wyszło. 
- Super! - potargałam mu włosy. Ucieszył się i  mnie przytulił. Wtuliłam twarz w jego szyję. Pachniał papierosami, wodą kolońską i czekoladą. Przymknęłam oczy. 
- Alex? - szepnął. 
- Tak? - także szepnęłam. 
- Mam zamiar Cię pocałować. - chwycił twarz w dłonie i wpił się w moje wargi. Jęknęłam, po czym zarzuciłam mu ręce na kark i oddałam pocałunek. Nie wiem po jakim czasie się od siebie odsunęliśmy. Kilka sekund, minuta, godzina, rok. Nic się nie liczyło. Tylko ja i on. 
- Może lepiej będzie, jak Cię odwiozę. - mruknął składając pojedynczy i lekki, jak skrzydła motyla całus za moim uchem. Nie wiedziałam co powiedzieć, więc pokiwałam jedynie głową. 
OCZAMI NARRATORA 
Dziewczyny spotkały w Skate Parku jedynie Adama. Matt miał coś do załatwienia i pan Kessler musiał przyjść sam. Po czterdziestu minutach dołączył do nich Chuck. Razem z Adamem pokazali dziewczynom parę nowych trików, po czym cała piątka udała się do pobliskiej kawiarni na kawę. Albo, jak w przypadku Nadii i Klaudii na herbatę. Oprócz tego, każdy wziął sobie coś słodkiego do zjedzenia. 
- Adaś, a ty chodzisz na jakieś studia? - zapytała Klaudia wgryzając się w pączka z kremem toffi.
- Teraz zacznę ostatni rok. Mówiłem wam. 
- Nie pamiętam. Musiałam być pijana. - rzuciła panna Miler. W pewnym momencie Brownie zachciało się siku. Dlatego też udała się do toalety. Wychodząc zauważyła Chucka opartego o ścianę. 
- Co tam? 
- Możemy pogadać? - zapytał. Trochę się zdziwiła, ale wyszła z, nim przed kawiarnię. Polka patrzyła na niego wyczekująco. Przyjrzała się mu. Jest przystojny, ale Nialla i tak nie przebije. 
- To, o co chodzi? 
- Myślałem nad tym i ... podobasz mi się. 



Rozdział dodany. Po prawie trzech tygodniach. Przepraszam, ale nie miałam czasu pisać. Jednak ktoś mnie przycisnął i dodałam. 
Zadawajcie pytania.
Podawajcie ulubione cytaty. 
Pozdrawiam i do usłyszenia za ... jakiś czas <3

sobota, 17 stycznia 2015

1.66 cz 2.


OCZAMI PAULINY
Klaudia wróciła z randki około 20.00. My siedziałyśmy w salonie, oglądałyśmy program o śmiesznych zwierzętach i jadłyśmy frytki. Masę frytek. Zrobiłyśmy trzy wielkie miski. Poszło na, to mnóstwo ziemniaków. 
- I, jak było? 
- Wspaniale. Nie wierzę, że to mówię, ale najchętniej zostałabym tu na zawsze. Nie chce do szkoły. - mruknęła siadając na fotelu. 
- Klaudia Miler nie chce do szkoły, to się porobiło. - westchnęła Alex przełączając na wiadomości. Zaśmiałyśmy się. 
- Co robiliście? - zapytała Nadia. 
- Obiad, Wesołe Miasteczko i długi spacer. A wy co porabiałyście? 
- Byłyśmy w kinie i na kręglach. - powiedziałam. 
- A Alex idzie jutro z Danem na randkę. - dodała Nad. 
- Postanowiłaś ...
- Dać szansę im obu. Nie pamiętam Dana, ale nie mogę go skreślić ze swojego życia. To przesympatyczny gość. Zależy mu na mnie i muszę dać mu szansę. To by było nie fair względem niego. I Zayna. - odparła. 
Według mnie bardzo dobrze zrobiła. Teraz oboje chłopcy będą mieć szansę na zdobycie jej serca. 
Posiedziałyśmy jeszcze z dwie godziny, po czym poszłyśmy spać. Już prawie zasypiałam, gdy zadzwonił do mnie James. Powiedział, że jego rodzice zapraszają nas jutro na obiad. Ma po mnie przyjechać o 10.00. Nie denerwowałam się. Już ich przecież poznałam. 
Kiedy wstałam było już widno, ale czułam, że na zegarku nie ma jeszcze 7.00. Chwyciłam ciuchy i udałam się do łazienki. Umyłam zęby, uczesałam się i ubrałam, po czym spojrzałam w lustro. Założyłam zwykłe legginsy i bluzkę z nadrukiem. Potem ładniej się ubiorę. Związałam jeszcze włosy gumką i zeszłam na dół. 
W kuchni natknęłam się na Alex. Szatynka miała na sobie jasne jeansowe rurki z przetarciami, koszulę w kratę i bose stopy. Zajadała się jajecznicą oraz popijała kawę z ogromnego kubka. 
- Cześć śliczna. - powiedziałam targając jej włosy i otwierając lodówkę. Nie było nic ciekawego do zjedzenia, więc wybrałam wiejski serek. 
- Hej. Jesteś dziwnie radosna. Co się dzieje? 
- Jadę z Jamesem do jego rodziców. 
- To wspaniale. Wiesz, co Paula? Strasznie się cieszę, że poznałaś, kogoś tak wspaniałego. Pasujecie do siebie i mam nadzieję, że za parę lat weźmiecie ślub i będziecie mieć gromadę dzieci. Zasługujesz na szczęście. 
- Ty też Oluś. Wszystkie zasługujemy. - powiedziałam. 
Nadia i Klaudia dołączyły do nas godzinę później. Obie zaspane i w piżamach. Olcia zrobiła im patelnię gorącej lekko ściętej jajecznicy z szynką i cebulką. Spojrzały na nią z wdzięcznością w oczach. 
- Co się dzieje? Piłyście coś? A co ważniejsze ... beze mnie?! - oburzyła się panna Cliver. Parsknęłam śmiechem. 
- Nic nie piłyśmy. - burknęła Nadia. - Do 4.00 oglądałyśmy ten nowy serial. Osiemnaście odcinków. Masakra. 
- Jaki serial? 
- ,,Bradley Hill''*. Gra tam takie ciacho. - jęknęła Nad. A Klaudia pokiwała głową z uśmiechem. 
- Największe ciacho gra w ,,Nastoletnim Wilkołaku''. 
- Lex, a ty znowu o Dylanie**? - westchnęłam. 
- Zobaczycie on jeszcze zostanie moim mężem. Nie ma innego wyjścia. Jeśli nie dobrowolnie, to siłą. - odparła, na co wybuchnęłyśmy śmiechem.
James przyjechał po mnie parę minut po 10.00. Byłam już przebrana i gotowa. Założyłam czerwone szorty z wyższym stanem, białą koronkową koszulkę i czarne rzymianki. Klaudia uczesała mi kłosa. 

- Cześć Jimmy. - cmoknęłam go w usta, ale jemu to nie wystarczyło. Przyciągnął mnie do siebie i pocałował. Mocno i ciepło. Uśmiechnęłam się.
- Cześć. 
- Co słychać? 
- A dobrze. W końcu mogłem Cię zobaczyć ...
- Jim? Nie widzieliśmy się dwa dni. 
- No i co z tego? - zdziwił się lekko - Chcę nadrobić czas, który nam został. W końcu za dwa tygodnie wracacie do Polski. I zobaczymy się zapewne dopiero za rok, więc bądź cicho i daj buzi. 
OCZAMI NARRATORA 
Alex umówiła się na randkę z Danem o 13.00. Wpół do zaczęła się szykować. Ubrała się w luźną i sięgającą połowy uda czarną spódniczkę, sandałki oraz szarą bluzkę z suwakiem na plecach. Włosy związała w koka i była gotowa. Wzięła torbę i zeszła na dół. 
Klaudia i Nadia siedziały na kanapie w salonie. 
- Mogę was o coś prosić?
- Jasne. 
- Nie zdemolujcie domu jeśli okaże się, że Charles umiera, okej? Na razie. - ruszyła w stronę drzwi. 
- Co?! Jak, to umiera?! 
Zaśmiała się i wyszła na zewnątrz. Samochód Daniela stał na podjeździe. Wsiadła do środka. Whitlock miał na sobie wąskie jeansy, tenisówki i granatowy T-Shirt. Uśmiechnął się na jej widok.
- Cześć Dan. 
- Hej Alex. - cmoknął mnie w policzek. 
- Gdzie jedziemy? - zapytała, gdy ruszył. 
- Zabieram Cię na małą wycieczkę do Bristolu. W Londynie będziemy z powrotem o 21.00. Co, ty na to? 
- Bardzo chętnie. - powiedziała z uśmiechem. Włączył radio i ruszył w stronę autostrady. Alex włączyła radio. Leciała akurat piosenka ,,Set This World On Fire'' The Janoskians. Zaczęła śpiewać razem z chłopakami. Dan wsłuchiwał się w jej głos z ogromnym uśmiechem na twarzy.
Po dwóch godzinach byli na miejscu. Bristol od razu urzekł Alex. Jak, każde miasto w Anglii, jak i Wielkiej Brytanii miało swój urok. 

Dan zaparkował niedaleko St Mary Redcliffe Church. 
Trzymając się za ręce poszli na długi spacer. Bardzo długi spacer. Cliver doskonale się bawiła. Dobrze się im gadało. Był uroczy i zabawny. 
Coraz bardziej zaczynała wierzyć, że dobrze, by im było razem. Po spacerze Dan zabrał ją do hiszpańskiej restauracji na kolację. 

OCZAMI PAULINY
Rodzice Jamesa i jego siostry po raz kolejny przywitali mnie z otwartymi ramionami.
Mama mojego chłopaka oraz Jules przygotowały na obiad kurczaka w sosie pomidorowym, puree ziemniaczane i sałatkę.Na deser było ciasto migdałowe. Zajadałam się nim z wielkim uśmiechem. Przepyszne. 
- Kiedy wracacie do Polski? - zapytała pani Jenna. 
- Samolot mamy szesnastego września. Rok szkolny w naszej szkole zaczyna się pierwszego października, ponieważ był mały wypadek podczas burzy i musi być zrobiony remont. - wyjaśniłam. 
- A co będzie z waszym związkiem? 
- Zrobimy wszystko, by przetrwał. - powiedział James i złapał mnie za rękę. Uśmiechnęłam się. Jego rodzina także. 
Po obiedzie poszliśmy z Jamesem na spacer po Falmouth. To piękne miasto z dostępem do oceanu i czystą plażą. 
Usiedliśmy na piasku trzymając w dłoniach lody w rożkach. 
- Ładnie tutaj. - przyznałam. 
- Cieszę się, że Ci się podoba. Chciałbym, kiedyś zobaczyć Twoje miasteczko. - odparł, a moje serce zaczęło bić w rytmie samby. To był kolejny dowód na to, że James myśli o nas na poważnie. 
- Ja też bym chciała. Może, kiedyś. W wakacje. - zgodziłam się. 
OCZAMI NADII
Po wyjściu Oli i Pauliny zostałyśmy z Klaudią same. Spędziłyśmy dwie godziny, a nawet i trzy na oglądaniu ,,Bradley Hill''. Boże, jak ja kocham tego faceta. Ale od początku. O czym jest ten serial? Główna bohaterka o imieniu Holly przeprowadza się z Bostonu do małego miasteczka Bradley Hill na południu Szkocji. Zamieszkuje o siostry swojego ojca, której nienawidzi, ale nie ma wyjścia. Rodzice ją tam wysłali za podpalenie auta sąsiadów. Trudno jej się dopasować aż poznaje Lily, swoją nową przyjaciółkę. Jest tam też tajemniczy Charles, którego obie z Klaudią uwielbiamy. Gra go aktor, o którym nigdy nie słyszałam. Marcus Tate. Takie ciacho. Wysoki o blond włosach i zielonych oczach. Trochę w typie surfera. Są na razie dwa sezony. W każdym dwadzieścia odcinków trwających trzydzieści minut. 
Nie chciałyśmy obejrzeć wszystkich na raz, więc wyłączyłyśmy telewizor i poszłyśmy na miasto coś zjeść. 
- Chcesz wracać do Polski? 
- Stęskniłam się z nią i za rodzicami, ale będzie mi tego wszystkiego brakować. - przyznałam. Siedziałyśmy już przy stole w KFC. 
- Ja też, ale w końcu przyjechałyśmy tutaj na wakacje. Trzeba wracać do szkoły. Może po zdaniu matury przyjedziemy na dłużej. - powiedziała. 
Kelnerka przyniosła nam nasze zamówienia. Ślinka ciekła na widok frytek i przepysznego panierowanego kurczaka. 
Po drodze do domu weszłyśmy do centrum handlowego na zakupy.
To rzeczy, które kupiłam :
- brokatowe szpilki , nie wiem, czy je założę, ale co tam.
- koszulkę, szarą z sową.
- paczkę żelek.
- szminkę.
- kubek z napisem ,,Morning''.

- kolczyki.
A, to zakupy Klaudii:
- książka kryminalna. 
- ładny jeansowy plecak. 
- biały lakier do paznokci. 
- wełniane skarpetki. 
- ciastka Resse's. 
Z torbami pełnymi zakupów udałyśmy się w stronę domu. Z wielką ulgą rzuciłam się na kanapę. Przymknęłam oczy. 
- Nad? 
- Hm?
- Mogę zadać Ci pytanie? 
- Pewnie. - otworzyłam oczy i spojrzałam na Kiki. 
- Całowałaś się z Niallem? - najpierw uśmiechnęłam się lekko i zamrugałam oczyma, po czym posłałam jej wszystko mówiące spojrzenie. - Nie, na serio? Kiedy?! 
- Gdy Alex leżała w szpitalu. 
- Aaa, wtedy, gdy przyszłaś do pokoju i wyglądałaś jakbyś dostała gwiazdkę z nieba? Czemu się nie domyśliłam?
- Nie wiem, ale wiem jedno. To była najcudowniejsza rzecz jaka mi się tutaj przytrafiła. 





* serial wymyślony przeze mnie. 
** Dylan O'Brien, aktor prawdziwy. Ja także go kocham <3


Rozdział napisany.
Krótki bo to druga część.

Następny będzie dłuższy. 
Podawajcie wasz ulubiony cytat i zadawajcie pytania
Pa <3








ALBUM 32

Pamiątka ze spaceru
Paulina i jej słodki kubek. 
Alex i Harry. Walnięte bliźniaki dwu-krajowe. 
Klaudia na swojej ulicy. 
Komputer Alex. 
Martynka. Siostrzenica Oli.
Pysznośći <3
Paulina i James. Tak uroczo. 
Kolejne pyszności <3
Tak pracuje One Direction
Ulubione perfumy Klaudii
Niall jest załamany. Jak tak można?!
Nadia ze swoją kuzynką Pauliną jako Spongebob i Patryk 
Kwiatuszki
Nadia śpi na miśku jej chrześnicy






niedziela, 4 stycznia 2015

1.66 cz 1.

NIE TRAKTUJCIE TEJ PIOSENKI POWAŻNIE!!!!!!!!

OCZAMI KLAUDII 
Liam miał po mnie podjechać o 13.00, dlatego od 12.00 zaczęłam się szykować. Wzięłam prysznic i umyłam włosy. Owinięta w dwa ręczniki (jeden na głowie, a drugi wzdłuż ciała) wróciłam do pokoju, gdzie na moim łóżku siedziała Ola i czytała gazetę. 
- Cześć wariatko. 
- Hej ... uuuu, przybyłam w odpowiednim momencie. - wymruczała i podnosząc się oblizała dolną wargę. Parsknęłam. Stanęła przede mną i położyła rękę na miejscu, gdzie zaczynał się ręcznik. Zarumieniłam się. Wybuchnęła śmiechem, po czym cmoknęła mnie w nos i ponownie usiadła na łóżku. - Nie martw się Kiki, z mojej strony nic Ci nie grozi. 
- Uspokoiłaś mnie. - zaśmiała się. Podeszłam do szafy.
- Masz. - rzuciła coś w moją stronę. Złapałam, to coś i przyjrzałam się. Zrobiłam się czerwona. Była, to bielizna. Cholernie seksowna bielizna. Składała się z czarnego stanika i skąpych bardzo skąpych majtek w tym samym kolorze. Miała także złote zdobienia. 

- Ale ... to tylko randka.
- Wiem, ale nie wiadomo, jak się skończy. - wzruszyła ramionami robiąc bezradną minę. Parsknęłam i odłożyłam ową bieliznę na bok. Z szuflady wyciągnęłam zwykłe czarne figi i stanik w tym samym kolorze. 
- Jesteś bez serca. - mruknęła z lekkim uśmiechem. 
- Liam będzie musiał się bez tego obyć. - powiedziałam, na co roześmiała się wesoło. Oprócz bielizny założyłam cieliste rajstopy, plisowaną czarną spódniczkę, czarne baleriny oraz łososiowy sweterek. Włosy rozczesałam, a Alex związała mi je w francuskiego warkocza. Zrobiłam też lekki makijaż i byłam gotowa. Na zegarze widniała godzina 12.50. Wzięłam torebkę i razem z Olcią zeszłyśmy na dół. Paula i Nadia siedziały w salonie przed telewizorem i oglądały jakiś serial o ogrodnictwie. Na prawdę? 
- Zamierzacie hodować majeranek lub coś takiego?
- Poszłabym raczej w kierunku Marihuany. - powiedziała Alex rzucając się na fotel. Roześmiałyśmy się. Piętnaście minut później usłyszałyśmy dzwonek do drzwi. Nadia poleciała otworzyć i po chwili wróciła z Liamem. 
- Hej dziewczyny.
- Hej Liaś. - Ola pomachała mu stopą. Parsknął. 
- Idziemy? - spojrzał na mnie z uśmiechem. 
- Jasne. Cześć. - pożegnaliśmy się z dziewczynami i wyszłyśmy z domu. Na podjeździe stał jego samochód. Otworzył mi drzwi, po czym poczekał aż usiądę, zamknął drzwi i usiadł na swoim miejscu. 
- Gdzie jedziemy? 
- Zobaczysz. - wyznał z tajemniczym uśmiechem i ruszył. 
OCZAMI ALEX
Po wyjściu naszego elfa na randkę postanowiłyśmy także, gdzieś pójść. Stanęło na kręglach. Poszłyśmy się przebrać. 
Założyłam obcisłe czarne rurki, tego samego koloru trampki, biały T-Shirt z kolorową czaszką oraz czarno-szarą bejsbolówkę. Związałam włosy w kitkę i byłam gotowa. Zeszłam na dół. 
Paulina stała przy drzwiach wejściowych i nuciła pod nosem. Ubrana była w jeansowe rurki, tenisówki i koszulę w kratę. 
- Nadia! - krzyknęłam. 
- Już schodzę, moment! - odkrzyknęła. 
- Jak znam życie, to nie wybrała jeszcze ciuchów.
- Też tak myślę, więc nie będę się z Tobą zakładała. - roześmiałyśmy się. Nad zeszła trzy minuty później. Miała na sobie koronkową łososiową spódniczkę przed kolano, czarne baleriny i sweterek w tym samym kolorze. Włosy zaplotła w warkocza. 
- Wiesz co, Nad? Tyle tam siedziałaś. Myślałam, że będzie lepiej ... 
- Wal się. - burknęła. Zachichotałam i cmoknęłam ją w czoło. Zamknęłyśmy dom na klucz i spacerkiem ruszyłyśmy w stronę centrum. Była bardzo ładna pogoda. Nie za ciepła ani za zimno. 
Kręgielnia ,,Hades'' znajdowała się jakieś pół godziny od naszego domu. Spacerkiem. Autem, to niecałe dziesięć. 
Wypożyczyłyśmy buty i podeszłyśmy do naszego toru. Rzucałam ostatnia, więc pognałam do bufetu po coś do przekąszenia. Zdecydowałam się na nachosy z sosem serowym, paluszki oraz trzy lemoniady. Zapłaciłam i wróciłam do dziewczyn. Paula zbiła sześć z dziewięciu. Była kolej Nadii. Trzymała w dłoniach kulę, która była zielona i neonowa. Wzięła lekki rozbieg i rzuciła. Kula toczyła się i toczyła aż w końcu zbiła sześć kręgli. 
- Patrzcie na mistrza. - chwyciłam kulę w moim ulubionym czarnym kolorze i stanęłam przed torem. Zamknęłam oczy, policzyłam do pięciu i wykonują obrót o 180 puściłam kulę. Leciała, leciała i ... - Osiem! 
- To dopiero pierwsza runda. - zastrzegła Paula wpakowując sobie do buzi dwa nachosy. Uśmiechnęłam się i wzięłam łyka lemoniady.
Po kolejnych czterech rundach dziewczyny znowu miały remis, a ja prowadziłam jednym punktem. 

- Nadal wierzycie, że ze mną wygracie? Jestem mistrzem kręgli. - odparłam zajadając się nachosami. Parsknęły radosnym śmiechem. Ponownie rzucała Paulina. Zbiła dziewięć. To trzeba mieć pecha. Potem była Nadia. Jej kula strąciła osiem kręgli. Podniosłam się i dzierżąc w rączkach żółtą kulę zabrałam się za pokonanie moich ukochanych przyjaciółek. 
- Kochanie, musisz zbić wszystkie, musisz. Wierzę w Ciebie ...
- Czy, ty gadasz z kulą? 
- Cicho bądź Brown ... - wzięłam głęboki wdech, co spotkało się ze zduszonym chichotem dziewczyn i rzuciłam. Zbiła dziewięć, ale widziałam, że ostatnia lekko się chybocze. Złożyłam ręce, jak do modlitwy i ... - Tak! Wygrałam! - odtańczyłam taniec szczęścia, który wyglądał trochę, jak taniec godowy szympansów albo innych małp. 
- Już nigdy więcej z nią nie gram. - rzuciła Nadia i opadła na krzesełko łapiąc w ręce miskę z nachosami. Roześmiałam się. Paula też. 
Powyjadałyśmy wszystko i postanowiłyśmy pójść do kina, które było obok. Zakupiłyśmy bilety na film pt. ,,Rozwódka z Nowego Jorku''. Opowiadał o trzydziestoletniej Helen, która po rozwodzie postanawia opuścić Nowy Jork i przenieść się do małej miejscowości niedaleko Los Angeles. Zmienia pracę i otoczenie. Z szanowanej pani architekt staje się fryzjerką w tanim salonie. 
Dość ciekawy i lekki. Oglądałyśmy go z uśmiechem na ustach od czasu do czasu śmiejąc się. Film trwał prawie dwie godziny. Po seansie okrężną drogą wróciłyśmy do domu, założyłyśmy dresy i zaległyśmy przed telewizorem. 
Zaczął się nasz ulubiony serial, gdy usłyszałam, że mój telefon dzwoni. Pognałam odebrać. To był Dan. Zapytał się, czy mam jutro jakieś plany. Odpowiedziałam, że nie, a on zaprosił mnie na randkę. Zgodziłam się. To bardzo fajny chłopak. Nie pamiętam naszego trzy tygodniowego związku, ale powinnam dać mu szansę. Jeśli nic do niego nie poczuję, to nie będę chociaż żałować, że nie spróbowałam. 
OCZAMI KLAUDII 
Liam zabrał mnie na długi spacer po ulicach Londynu, pokazał mi mnóstwo miejsc, których przez te dwa miesiące nie zdążyłam jeszcze zwiedzić. Potem poszliśmy do włoskiej restauracji bardzo blisko stadionu Wembley. Zamówiłam risotto cytrynowe, a on wziął gnocchi z borowikami. 
- Dobre?
- Bardzo. I ta ryba bardzo do tego pasuje. - powiedziałam. - A Twoje? 

- Też pyszne. Masz. - przysunął w moją stronę widelec. Z lekkim rumieńcem na policzkach wzięłam do buzi podsuwane mi jedzenie. 
- I, jak? - uśmiechnął się. 
- Dobre. - powiedziałam, jak najbardziej szczerze. Potem zjedliśmy Panna Cottę z sosem malinowym i poszliśmy dalej. 
Liam zabrał mnie do Wesołego Miasteczka. Na samym początku udaliśmy się na jeden z Rollercoasterów. Zasiedliśmy w jednym z wagoników. 
Przed nami siedziało parę osób. Najwyższy punkt tej konstrukcji miał z dwadzieścia metrów, więc fajnie było widać cały Londyn. 
Nie jechał za szybko, więc na szczęście pyszne Risotto i Panna Cotta nie miały szansy na wydostanie się z mojego żołądka. 
Po jeździe na Rollercoasterze przyszła pora na samochodziki oraz Dom Strachów. Dekoracje i wszystkie te pierdoły ani razu nie wystraszyły mnie na śmierć. Straszne było jedynie, jak tak wyskakiwały nie wiadomo, skąd. 
Przez cały nasz pobyt w Wesołym Miasteczku wiele osób podchodziło do Liama i prosiło o zdjęcia i autografy. Dwie dziewczyny, miały góra szesnaście lat,  rozpoznały mnie z koncertów chłopaków i też chciały mieć ze mną zdjęcie. 
- Jestem Chelsea, a ona, to Amy. Uwielbiamy waszą piątkę. Jesteście wspaniałe. - powiedziała jedna z nich. Druga pokiwała głową. Uśmiechnęłam się i wyciągnęłam z torebki notes oraz długopis. Napisałam na jednej szereg liczb. 
- To mój numer. Jak będziecie chciały, to napiszcie. Z wielką przyjemnością pójdziemy z wami na kawę, czy coś takiego. - odparłam. 
- Na serio? - obie wyglądały na zszokowane. 
- Jasne. - odparłam. Uśmiechnęły się, po czym przytuliły naszą dwójkę i pognały w nieznanym kierunku. Liam zaśmiał się lekko i objął mnie ramieniem.
- Zabieracie nam fanki. - mruknął. 
- Hehe. Bez przesady. Macie ich mnóstwo. - pociągnęłam go w stronę stoiska z rzutkami. Za trafienie w środek można było wygrać miśka. 



I mamy kolejny trochę krótki rozdział. Następny będzie w niedzielę za tydzień. A przynajmniej tak mi sie wydaje.
Zobaczymy na ile szkoła pozwoli. 

Zadawajcie pytania oraz podawajcie ulubione cytaty.
Buziaki i pozdrawiam <3 Wszystkich nawet tych którzy czytają a nie piszą komentarzy. Jestem wdzięczna za każde wyświetlenie. 






poniedziałek, 22 grudnia 2014

1.65


OCZAMI NADII
Ola spędziła w szpitalu jeszcze pięć dni. Żebro prawie się się zrosło, miała przyjść na badania przed naszym powrotem do Polski. 
Razem z Adamem i Mattem przyjechaliśmy po nią. Klaudia z Pauliną, Brianem, Poppy i Jamesem przygotowywali małą imprezkę. Z pokazem zdjęć i śmiesznych filmików, które miały trochę poprawić pamięć naszej wariatki. 
Matt zaniósł jej torbę do auta, a ja i Adam czekaliśmy z nią na wypis. 
- Pilnujcie jej. Wygląda na taką co w umywalce może się utopić. - powiedział profesor Holt, kiedy odbieraliśmy od niego wypis. Zaśmialiśmy się, a Alex prychnęła i wniosła oczy ku górze. 
Pożegnaliśmy się ze wszystkimi i poszliśmy na parking, gdzie czekał na nas Adam. Opierał się o swój samochód. Na nasz widok uśmiechnął się szeroko i podniósł Alex okręcając ją wokół własnej osi. Zaśmiałam się. 
- W końcu na wolności. - powiedział. Parsknęła. Zapakowaliśmy się do auta. Chłopaki z przodu, a ja i Alex z tyłu. Cała droga do Londynu zleciała nam na śpiewaniu wraz z radiem. Po trzech godzinach byliśmy na miejscu. Kessler zaparkował przed naszym domem. Weszliśmy do środka. Salon przeszedł niesamowite przemeblowanie. 
Ekipa przygotowawcza wyniosła kanapę, stolik oraz fotele. Na podłodze ułożyli masę poduszek oraz miski z takim żarciem, jak chipsy, popcorn, czy ciastka. Cała czwórka siedziała w kuchni i robiła picie, lemoniadę. 
- Jesteście! - Klaudia podniosła się i rzuciła na Alex. Uśmiechnęły się obie szeroko i mocno objęły. - W końcu. Ten dom był pusty bez Ciebie. 
- Jak wszystko, gdy mnie nie ma. - powiedziała panna Cliver. Zaśmialiśmy się. Humor jej wraca, więc zaczyna być dobrze. 
Dziewczyna poszła zanieść torbę do swojego pokoju i przebrać się. Potem cała nasza dziewiątka usiadła na podłodze w salonie.
Puszczaliśmy zdjęcia. Wszyscy mieliśmy przy tym masę śmiechu. 

Po półtorej godzinie przyszedł czas na filmiki. Parę z koncertów, z pobytu w Irlandii i New Castle itp. Było ich parę. 
Na jednym z nich nagrane były wyczyny chłopaków na desce, a na innym taniec Pauliny w samym staniku i szortach. 
Zaśmialiśmy się, a nasza przyjaciółka wywróciła oczyma. 
- Przyglądajcie się. Już nigdy nie zobaczycie tak seksownego ciała.
- Ja widzę równie seksowne ciało, gdy spoglądam w lustro. - dodał Matt. Znowu się zaśmialiśmy. Spojrzałam na Olę. Wyglądała na odprężoną w towarzystwie chłopaków i Poppy. Uwierzyła, że są naszymi przyjaciółmi. Oby tak samo było z One Direction. 
Było tak fajnie, że nie zauważyliśmy iż zaczęło robić się już ciemno. Siedzieliśmy tak ładne siedem godzin. Czas tak szybko leci przy dobrej zabawie. Chłopaki i Poppy pomogli nam posprzątać i pownosić z korytarza meble, po czym pojechali. 
Zostałyśmy same, więc postanowiłyśmy zrobić coś do zjedzenia na kolację. Stanęło na zwykłej jajecznicy ze szczypiorkiem. Kiedy siedziałyśmy z talerzami przed telewizorem do Klaudii zadzwonił Liam. 
Chłopaki zapraszali nas do siebie na maraton filmowy. Zgodziłyśmy się, ale Alex wyglądała na przestraszoną. Nic dziwnego. W końcu ich nie pamięta i nadal czuje się przy nich trochę niepewnie. 
Zjadłyśmy i poszłyśmy się się przebrać i spakować coś na wypadek, gdybyśmy miały u nich przenocować. 
Założyłam obcisłe ciemne jeansowe rurki, szare stópki, czarne tenisówki i bluzkę na ramiączka w kwiatowy wzór. Włosy związałam w kucyk i byłam gotowa. Do plecaka wsadziłam piżamę, szczotkę do włosów, szczoteczkę do zębów, czystą bieliznę i krem do rąk. Oraz mały ręcznik. 
Zgasiłam światło i zeszłam na dół, gdzie czekały już Paulina z Olą. Ta pierwsza miała na sobie czarne legginsy i sięgający za pośladki sweter w biało-zielone paski. Włosy związane miała w luźnego warkocza, a jej nogach znajdowały się baleriny. 
Przez jej lewe ramię przewieszona była granatowa torba. 
Natomiast Ola założyła szare dresy węższe w nogawkach i z niskim stanem, biały T-Shirt z nadrukiem, a na nogach trampki. W ręku trzymała torbę. 
- A Klaudia, gdzie? 
- Jestem! - po schodach zbiegł nasz chochlik. Miała na sobie czarne rurki, szarą koszulkę z nadrukiem i cienki sweterek, a na nogach vansy. W dłoni trzymała mały plecak. 
Zgasiłyśmy wszędzie światła, zamknęłyśmy dom i ruszyłyśmy w stronę przystanku autobusowego. Autobus przyjechał dwie minuty po naszym przyjściu. Droga do domu chłopaków zajęła nam dziesięć minut. Potem z przystanku musiałyśmy iść jeszcze trzy minuty. Zapukałyśmy do drzwi. Otworzył nam Louis. Uśmiechnął się.
- Hej, zapraszam. - dał nam po całusie i zamknął za nami drzwi. Poszliśmy do salonu, gdzie siedział Liam z Niallem i Eleanor. Jeśli chodzi o El, to Alex ponownie ją poznała jakieś trzy dni temu. 
- Cześć wszystkim. 
- Hej. 
- A, gdzie Hazza i Zayn? - zapytałam przytulając Calder.
- Pojechali po asortyment na dzisiejszy wieczór. - powiedział Niall. Uśmiechnął się w moją stronę. Odwzajemniłam uśmiech. 
Razem z Klaudią usiadłyśmy na kanapie pomiędzy Niallem i Liamem. Paulina zajęła fotel, a Alex usiadła z Lou i El na dywanie. Panowie puścili już jeden z filmów, bo nie chciało się nam czekać na pozostałą dwójkę. 
Był, to film ,,Zabawy z piłką''. Chwyciłam pudełko, aby przeczytać opis na pudełku. ,,Pracownicy oraz klienci zadłużonej finansowo siłowni walczą na turnieju gry w zbijaka. Wygrana zawodów pozwoli właścicielowi spłacić dług i ocalić interes przed bankructwem''. Może być ciekawy.
Minęło z piętnaście minut filmu, kiedy do domu wrócił Zayn z Harrym. Louis zastopował film, abyśmy nic nie przegapili. 

- Mamy żarełko ! O, hej dziewczyny. - Hazza jako pierwszy ruszył się, aby nas przywitać. Na widok Alex zrobił niepewną minę. Przełknęła ślinę. 
- Hazz ...
- Nie wiem, czy mogę ją przytulić. Nie pamięta mnie i może zemdleć ... 
- Przestań pieprzyć. - Ola sama wstała i objęła go przy okazji cmokając jego policzek. Wyszczerzył zęby. 
- W końcu. Ta utrata pamięci ma swoje plusy. 
- Idiota. - prychnęła, ale uśmiechnęła się. Zayn także nas przytulił. Alex trochę dłużej niż nas. Tak mi się przynajmniej wydawało. 
Panowie dosiedli się do tych na dywanie. Każdy z nas miał w swych rękach coś do pochrupania i picia. Mi trafiły się żelki i sok jabłkowy.
Film trwał półtorej godziny. Sympatyczny. Potem włączyli ,,Jason X'', a następnie horror ,,Czarna owca''. Dla bezpieczeństwa przysunęłam się do Klaudii, która od razu objęła mnie ramieniem. Usłyszałam parsknięcie dochodzące z podłogi. Zmarszczyłam brwi i spojrzałam w tamtą stronę. 
Harry siedział pomiędzy Alex i Zaynem. Albo raczej leżał. 
Głowę ulokował na ramieniu brązowookiej, a nogi na nogach Malika. Ramionami objął ją w talii. Boże.
- Hazza ... co ty robisz? - to pytanie zadała Eleanor. 

- Przytulam się. 
- To widzę, ale ...
- To jest straszny film. W razie, czego chcę być bezpieczny. 
- Ty jesteś nienormalny. - powiedziała jeszcze z uśmiechem i wlepiła wzrok w ekran. Louis obejmował ja ramieniem. Film się zaczął. 
OCZAMI PAULINY
Film nie był taki zły. Były straszniejsze momenty, ale przez większość filmu nie działo się nic nadzwyczajnego. 
Harry ciągle był w tej samej pozie i, za każdym razem, gdy w filmie było coś straszniejszego piszczał, jak mała dziewczynka. 
W końcu Zayn nie wytrzymał i strzelił mu w łeb poduszką. Ten pisnął. 
- Za co? - jęknął Styles. 
- Za miłość do ojczyzny. Zamknij ryja i oglądaj film. - burknął mulat.
- No już okej. - loczek wyprostował się i z lekko obrażoną miną skrzyżował ręce na piersi.
Mrugnęłam do Alex, która ledwo powstrzymywała śmiech i uśmiechnęłam się lekko. Wariaci. 
Cały film trwał około dwóch godzin.Gdy się skończył postanowiliśmy zrobić krótką przerwę i zagrać w butelkę. Kręcił Harry i wylosował Nadię. 
- Droga Brownie powiedz, pytanie czy wyzwanie?
- Znam Cię już te dwa miesiące, więc wolę pytanie. 

- Jak tam chcesz ... Masturbujesz się? 
- Harry! - syknęła El. - Bez przesady. 
- No co, to tylko pytanie. - wzruszył ramionami. - To co, Nad? 
- Pewnie, że tak. Codziennie po parę godzin. I, to do zdjęcia Obamy. 
- Na prawdę?
- Nie. - mruknęła, na co roześmialiśmy się wszyscy. Zakręciła. Wypadło na Nialla. Chciał wyzwanie. Nad kazała mu iść do ich sąsiadki i poprosić, aby go przenocowała, bo chłopaki nie chcą z, nim spać. 
Wiecie, co? Zaczynam się jej bać. Ona na prawdę zaczyna upodabniać się do naszej trójki. Cholera. Stworzyłyśmy potwora. 
Blondyn spojrzał na nią, jak na idiotkę, ale grzecznie wyszedł z mieszkania i przeszedł przez ulicę. Patrzyliśmy na wszystko przez otwarte okno. 
Pani Klemm jest pięćdziesięcioletnią kobietą mieszkającą z mężem i trzema psami. Podobno bardzo lubi naszych chłopaków. 
- Oj kochaniutki. Znowu gracie w tą flaszkę?
- W butelkę proszę pani. - wyszczerzył zęby, a my uśmiechnęliśmy się i pomachaliśmy do niej, gdy blondyn pokazał jej nas palcem. Odmachała. Niall cmoknął ją w policzek i wrócił do nas. 
- Nie wyszło. - rzucił w stronę Nadii. Prychnęła. Zakręcił. Szyjka butelki wskazała Liama, który zażyczył sobie pytanie. Zapytał go, czy zmieniłby coś w swoim życiu. 

- Nigdy. Mam wspaniałą rodzinę i genialnych przyjaciół oraz robię, to co kocham. Mam idealne życie. - Payne uśmiechnął się ciepło. Awww. Pograliśmy jeszcze z godzinę, po czym obejrzeliśmy ostatni film pt,,Nie wszystko złoto co się świeci''. Z Matthew McConaughey w roli głównej. Tak na marginesie, Ola go uwielbia. Jest jednym z jej ulubionych aktorów. Oglądała go zapewne wiele razy, ale wcale tego po sobie nie pokazywała. Kiedy film się skończył dochodziła godzina 3.00 w nocy. 
- Okej, to co teraz robimy? 
- Idźmy spać. 
- Paula ma rację. - odparł Louis. Panowie ulokowali naszą czwórkę w dwóch pokojach. Ja miałam dzielić łóżko z Klaudią, a Ola z Nadią. 
Poszłam się myć jako pierwsza. Pod prysznicem znalazłam żel o zapachu jagodowym. Pachniał tak pięknie, że spędziłam w łazience więcej czasu niż zazwyczaj. Ubrana w długie granatowe spodnie od piżamy i białą koszulkę w chmurki wróciłam do pokoju. Klaudusia robiła coś na telefonie. 
- Możesz iść. - powiedziałam kładąc ciuchy na krześle. 
- Już idę. - cmoknęła mnie w policzek. - Tylko nie umrzyj z tęsknoty. 
- Postaram się, ale wiesz, że będzie to trudne. - wyszeptałam. Zaśmiałyśmy się. Mrugnęła do mnie i udała się do łazienki.
Wróciła po dziesięciu minutach, gdy leżałam pod przyjemnie miękką kołdrą w kwiaty i przeglądałam internet. Miała na sobie szarą koszulę nocną na krótki rękaw i sięgającą kolan z napisem ,,Do what makes you smile''. Ciuchy schowała do torby, po czym położyła się po mojej lewej stronie. Pogadałyśmy jeszcze z dziesięć minut, po czym poszłyśmy spać.

OCZAMI NARRATORA
Brązowooka dziewczyna przeciągnęła się i zamrugała, aby pozbyć się resztek snu. Przetarła powieki i rozejrzała się. Obok niej spała Nadia. Dziewczyna miała lekko uchylone usta i rozmarzoną minę na twarzy ukrytej pod maską snu. Alex uśmiechnęła się i swoje kroki skierowała w stronę torby leżącej na krzesełku. Wyciągnęła z niej czystą bielizną, wczorajsze dresy oraz białą koszulkę z napisem ,,Nie drażnij'' (po polsku) i głową lwa pod spodem. Udała się do łazienki. Po szybkim się ogarnięciu postanowiła zejść na dół do kuchni. Dochodziła 9.00, więc nie spodziewała się tam nikogo. Jakie było jej zdziwienie, gdy zobaczyła ciemnowłosego chłopaka siedzącego przy stole i pijącego kawę. Brunet od razu jej nie zauważył, więc mogła się mu przyjrzeć. Jego włosy były rozkosznie potargane aż się miało ochotę je przygładzić. Oczy były zamknięte i przez chwilę myślała, że przysnął, ale zdradzało go ciche nucenie.
Jedną ręką trzymał kubek z kawą, a drugą zaciśniętą obok kubka. Ubrany był w czarne dresy i zielony T-Shirt. Odchrząknęła. 
- Hej Zayn ... - podniósł na nią swój wzrok. 
- Dzień dobry ... Ola. - z niewielkimi problemami powiedział jej imię. Zrobiło się jej ciepło na sercu. 
- Prawie dobrze. - uśmiechnęła się. - Mogę kawy? 
- Jasne. - podniósł się i podszedł do szafki, z której wyciągnął niebieski kubek. Nalał do niego czarnego płynu z dzbanka. - Mleko, cukier?
- Tak. Dwie łyżeczki. A mleka trochę. - nieśmiało przycupnęła na jednym z krzesełek. Podał jej kawę. Zaciągnęła się pięknym zapachem. - Dzięki. 
- Nie ma za co. Dobrze spałaś? 
- Bardzo, chociaż Nadia trochę chrapie. - odparła. 
- To tak samo, jak Niall. Cały dom się trzęsie. 
- Pasują do siebie. - powiedziała. 
- Tak .... I nie tylko oni. - mruknął. Odchrząknęła, bo poczuła ciepło na policzkach. Jego gorący wzrok wyprawiał z nią złe rzeczy. Zamrugał i wbił wzrok w kubek. 
- To ... co u Ciebie? Nadal jesteś z Perrie? 
- Tak, ale, to nie potrwa długo. Nie wytrzymam dłużej z tą idiotką. 
- Trzeba było nasłać na nią hycla. - powiedziała. Wybuchnął śmiechem. 
Przez najbliższe trzy godziny nikt oprócz nich nie wstał, więc mieli mnóstwo czasu na rozmowę i lepsze się poznanie. 
Kiedy dziewczyny wstały i zjadły coś postanowiły wrócić do domu i posprzątać. Przy drzwiach Liam zatrzymał Klaudię i zaprosił ją jutro na randkę. Zgodziła się z ogromnym uśmiechem. Po powrocie do domu rozdzieliły między sobą zajęcia i zabrały się do pracy. 



Rozdział dodany. 
Nie za długi, ale obiecuję że kolejny będzie dłuższy. 
Zadawajcie pytania i podawajcie swój ulubiony cytaty lub cytaty. 
Pozdrawiam :)
PS. i napiszcie za co lubicie każdą z dziewczyn ;) 
















środa, 10 grudnia 2014

ALBUM 31

Takie melancholijnie. Klaudia
Takie pyszności tylko w Polsce
Harry i Nadia nad jeziorem













Paulina z bratem dwanaście lat temu
:)
Alex i kuzynka Nadii na torach pociągowych
Dziewczyny oraz kuzyni Klaudii i ich wieczór gier








Alex i jej sąsiadka Ela














- Ta pani mnie śledzi ...
Jesienna wersja Klaudii




Pokój Darii, koleżanki dziewczyn 











O czym myśli ta piękna dama?