piątek, 17 maja 2013

Info :)

Cześć. Wiem, że miałam dodać rozdział, ale nie mam siły ani weny.
Do tego dochodzi choroba więc sorki.
Ale mam pytanie.
Za co lubicie każdą z dziewczyn ?








Pozdrawiam i życzę miłego weekendu, Aleksandra <3

poniedziałek, 13 maja 2013

1.16 cz 1.

Oczami Pauliny.
Kiedy rano wstałam wszystko mnie bolało.
Nienawidziłam spania w namiocie. Nawet trzy pary koców nie pomogły.
Przeciągnęłam się i rozejrzałam.
Nadia spała wtulona w poduszkę a Natalia pochrapywała cicho. Nie było jedynie Oli, zbytnio jednak się tym nie zdziwiłam bo ona lubi wstawać wcześnie.
Przeciągnęłam się i wyszłam na zewnątrz rozprostować kości.
- Cześć Paula, jak się spało ? - przy palenisku siedział James. Szybko poprawiłam włosy.
- A dobrze ... nie widziałeś może Alex ? - zapytałam zapinając sandałki.
- Jakieś dwadzieścia minut temu wypłynęła łódką na jezioro. - mruknął podając mi talerzyk z kanapkami.
- Dzięki.
- Nie ma za co ... - zabrałam się za kromkę z szynką i ogórkiem. - Mogę zadać ci pytanie ?
- Jasne. Pytaj o co chcesz ...
- Na prawdę masz na imię Paula ?
- Nie, a co ?
- Tak myślałem. Paula to bardzo rzadkie imię. A jak brzmi na prawdę ?
- Paulina. - zmarszczył nos.
- Pulina ? - uśmiechnęłam się uroczo.
- Prawie dobrze. A skąd wzięło się twoje imię ?
- Mama mi je dała na cześć swojej pierwszej miłości, jednak, przy tacie o tym nie opowiada.
- To oczywiste.
- Masz rodzeństwo ?
- Tak, o rok młodszego brata. A ty ?
- Dwie siostry. Też młodsze ...
- PAULA ! TWÓJ TELEFON ! - usłyszeliśmy krzyk Natalii.
- Muszę lecieć. - jak najszybciej pobiegłam do namiotu i weszłam do niego, co było trudne bo Nati leżała tyłem do wejścia.
Odebrałam. Dzwoniła moja mama. Pytała się jak u nas, czy zdrowo jemy i czy czegoś nie potrzebujemy.
- Spokojnie mamuś, jesteśmy już duże. Dajemy sobie radę.
- Wiem skarbie, ale bardzo za tobą tęsknimy i martwimy się o ciebie.
- Ja też za wami tęsknię. - dziesięć minut później się rozłączyłam .
- A tak na marginesie, to gdzie Olka ? - zapytała Nadia.
- Pływa łódkę po jeziorze.
- Nie poczekała na nas ?!
- Przecież nie lubisz pływać. - mruknęłam do Natalii.
- Ale w łódce to co innego. - wydęła wargę. Pokręciłam głową.
Chwilę później wyszłyśmy na dwór. Wokół paleniska siedzieli wszyscy oprócz Oli i loczka.
- Co na ...
- EJ ! SZYBKO ! - Harry stał przy brzegu plaży i wyglądał na przerażonego. Poderwaliśmy się i zaraz znaleźliśmy się obok niego.
- Co się stało ?
- Patrzcie !
Po środku jeziora stała drewniana łódka a na jej brzegu stała Ola. Po chwili dała nura do wody.
Boże, już się przestraszyłam.
- No i ?! Trzeba coś zrobić ! - Styles już ściągał kąpielówki.
- Ejejej ! Spokojnie ruchaczu ...
- Ale ona właśnie ...
- Skoczyła do wody. To normalna rzecz mój drogi. - powiedziała Natka klepiąc go po ramieniu. - Alex jest miłośniczką pływania.
- Chodź, zjemy coś. - Nadia pociągnęła go za nadgarstek.



Hej.
Cóż tu dużo mówić. Klapa. Dno. Głębina.
Bierze mnie przeziębienie więc nie mam siły aby napisać lepszy.
Możecie zadawać pytania.
Pozdrawiam, Aleksandra <3
















sobota, 11 maja 2013

1.15 cz 2.

Oczami Nadii.
- Kiedy to się wreszcie skończy ? Jestem głodny. - jęknął Niall.
- Ola bardzo dobrze biega więc pewnie jeszcze trochę to potrwa. - mruknęłam poprawiając włosy wpadające mi do oczu.
- Nie koniecznie. - dodał Liam. Dan siedziała po lewej stronie Payne i wtulała się w jego ramię. - Louis ma słabą kondycję i nie długo powinien się zmęczyć. - od godziny Ola gania Tomlinsona po plaży. Na początku było zabawnie, ale teraz wszyscy są głodni.
- Nie.Mam.Siły. - wysapał wyżej wspominany rzucając się na piasek. Zaraz za nim szła szatynka z zadowolonym uśmiechem na twarzy.
- Coś słabiutko Lou. - zaśmiał się Malik.
- To sam spróbuj jeśli chcesz. Ta dziewczyna ma niesamowitą kondycję. Nie widać po niej, że w ogóle biegła.
- No nareszcie ! - do paleniska podszedł Harry. - Jesteśmy głodni. - spojrzał na Cliver.
- Boże Styles, ile ty masz lat ? Nie umiesz wsadzić parówki ... - na jego ustach zaigrał bezwstydny uśmiech. - Dobra, nie było pytania. - podniosła ręce do góry. Natalia zaśmiała się.
- Na prawdę jesteś zboczeńcem - powiedziałam biorąc żelka ofiarowanego przez Nialla. Uśmiechnął się do mnie na co zarumieniłam się.
- Nie jestem zboczony.
- Jesteś - powiedzieliśmy wszyscy razem na co prychnął i założył ręce na piersi.
- Pamiętacie jak na niego mówiłyśmy ? - zapytała Paulina na co cała nasza czwórka zachichotała.
- Boże, do dzisiaj pamiętam nasz śmiech na korytarzach. Ludzie mieli nas za debilki.
- Możecie nam powiedzieć co to za ,, cudowne '' przezwisko ? - zapytał loczek.
- Oczywiście ...
- Harold Edward Ruchacz Styles. - powiedziała Ola poruszając sugestywnie biodrami. Wszyscy oprócz zielonookiego wybuchnęliśmy śmiechem. Malik z Tomlinsonem prawie leżeli na piasku. Niall miał łzy w oczach.
- To nie jest śmieszne. - burknął.   - Tacy z was przyjaciele ? - spojrzał na swoich kolegów z zespołu ze smutkiem i wyrzutem. - Wy nie lepsze. Zazdrościcie mi ? - Paulina i Ola spojrzały na niego jak na kretyna.
- No oczywiście. O niczym innym nie marzę. - powiedziała z sarkazmem Ola. - Mój pierwszy raz chcę przeżyć dlatego bo kogoś kocham a nie bo hormony mi buzują. - uśmiechnęła się.
- Dziewczyna dobrze mówi. - El poklepała ją po ramieniu. - Ja też nie jestem jeszcze gotowa ...
- Zaraz, zaraz. Czyli, ty i Lou ... nie ? TY KŁAMCO ! - lokowaty rzucił w niebieskookiego  szatyna butelką coli.
- No co ? W porównaniu do ciebie, nie chwalę się wszystkim, że z kimś spałem.
- Ja nie jestem zboczony ... tylko mam bardziej kreatywną wyobraźnię od was.
- To teraz tak to się nazywa ? - podniosłam brew do góry. Wzruszył ramionami.
- Dobra, bierzmy się za obiad bo burczy mi w brzuchu. - wstawiliśmy wodę i chwilę później zajadaliśmy się chińskimi zupkami.
POD WIECZÓR
Na dworze robiło się ciemno więc postanowiliśmy zrobić ognisko.
Chłopaki zabrali się za drewno i podpałkę a my za odpowiednią oprawę gastronomiczną i rozrywkową.
Kiedy ognisko płonęło, mogliśmy usiąść wokół niego zajadając się chipsami i ciastkami.
- Będę gruba - wymamrotała Nati dzieląc się z Harrym paczką paprykowych chipsów.           - A w dupie to mam*.
- Nie przesadzaj. Jesteś strasznie zgrabna. - powiedziałam.
- Zgadzam się z przedmówczynią. - powiedział Harry uśmiechając się kącikiem ust. Natka spłonęła rumieńcem.
- Twoje zdanie się nie liczy Ruchaczu. - prychnęła Ola. - Według ciebie wystarczy parę słówek aby poderwać dziewczynę ?
- Zazwyczaj tak, do tego dochodzi mój urok osobisty - posłał nam olśniewające spojrzenie.
- I co ? To już ? Chyba powinnam zemdleć ...  nie, jednak nie.
- Ty to masz poczucie humoru Cliver.
Do późna siedzieliśmy przy ognisku, opowiadając sobie historie.
Tak, to był udany dzień.



* tekst wzięty ze skeczu Kabaretu Nowaki pt ,, Kanapki ''.


Hej. I mamy drugą część.
O wiele lepszą od poprzedniej.
Miałam jej nie dodawać bo byłam na meczu i zmarzłam, ale spięłam się i proszę.
Tak jak zawsze, możecie zadawać pytania. Bohaterom i mi oczywiście.
Pozdrawiam, Aleksandra ,3

















czwartek, 9 maja 2013

1.15 cz 1.

Oczami Natalii.
- I co ? Jak wam się podoba ?
- Jest bosko. - miauknęłam wyskakując z samochodu. Z uśmiechami na twarzach podeszli do nas Malik z Jamesem.
- No w końcu. Co tak długo ? - Gordon pomógł nam wyciągnąć torby z bagażnika. Mulat podszedł do drugiego auta gdzie ładnie się ze wszystkimi przywitał.
- Stanęliśmy chwilę na postoju bo Horanowi zachciało się do toalety. - blondyn spłonął rumieńcem. - A wy dawno przyjechaliście ?
- Jakieś dwadzieścia minut temu. - ruszyliśmy w stronę paleniska. - Malik prawie dostał zawału ze strachu. Myślał, że mieliście wypadek.
- Ale coś mi się wydaję, że chodziło mu głównie o jedną osobę - powiedziała Nadia zerkając na mulata który wypytywał Olę i Paulinę czy wszystko okej, i parsknęła śmiechem. Chłopaki posłali sobie tajemne spojrzenia. - Wy coś wiecie ...
- My ? No coś ty. - prychnął Niall i usiadł na kłodzie. Po chwili przyszła pozostała szóstka.
- To może najpierw, rozłożymy namioty ? - zasugerowała Ola.
- Chciałaś powiedzieć, wy rozłożycie namioty ? - Harry pokazał na siebie i resztę chłopaków.
- Umiemy rozłożyć namiot Haroldzie. Nie żyjemy w średniowieczu. - brązowooka chwyciła tobołek z naszym tymczasowym ,, domkiem '' i podeszła do miejsca oddalonego o trzy metry od ogniska. - No. Tu będzie w sam raz.
Dziesięć minut później zabrałyśmy się za rozkładanie. Ale miałyśmy lekki problem z przytwierdzeniem śledzi do podłoża.
- Może pomóc, drogie panie ? - podszedł do nas Styles z puszką coli w dłoni.
- Nie dzięki. Księżniczki od dawna brudzą sobie rączki i jakoś od tego nie umierają. - powiedziała Paulina ocierając czoło z potu.
- Ale ... - Styles zrobił zagubioną minę.
- Ale cię zrobiły przyjacielu. - Malik zaśmiał się dźwięcznie.
- Tak to jest gdy chce się byś dżentelmenem. - mruknął lokowaty i odszedł od nas kąpiąc piasek.
- Jakby co to wołajcie. - mulat uśmiechnął się i poszedł za swoim przyjacielem.
- Dżentelmeni się znaleźli. - mruknęła pod nosem Ola i wbiła ostatniego śledzia. - I gotowe.
Ułożyłyśmy śpiwory i resztę rzeczy wewnątrz namiotu po czym poszłyśmy przejść się po okolicy.
- Czekajcie ! - stanęłyśmy. W naszą stronę biegł James z Niallem. - Idziemy z wami.
- Jeżeli chcecie. - posłali nam promienne uśmiechy i ruszyliśmy. Okolica była piękna. Wszędzie zielone drzewa a gdzie nie spojrzysz, widać ogrom jeziora.
- Jak tu pięknie. - westchnęła Nadia i przytuliła mnie.
- Dlaczego chciałyście z nami jechać ? - zapytał Jim. Od czasu do czasu zerkał na Paulinę która nie zdawała sobie z tego sprawy. Uśmiechnęłam się pod nosem. Tak ładnie by ze sobą wyglądali. Trzeba coś wykombinować ...
- Bo Styles mało co się nie rozryczał. - miauknęłam na co dziewczyny roześmiały się. Niall i Jim zmarszczyli brwi. - A tak na serio, lubimy was i pomyślałyśmy, że to będzie fajniejsza przygoda niż wylegiwanie się w domu.
- Uff. Już myślałem, że nas nie lubicie.
- Was nie da się nie lubić. - powiedziała Ola. - Zarażacie wszystkich dobrą energią.
- Nie jesteście tacy źli jak na początku myślałam. - dodała Paula.
- Ona nie była waszą fankę. - wyjaśniłam na widok zdziwionych min chłopaków.
- Nie mogłam zrozumieć, jak można leciii ... lubić. - posłałam jej groźne spojrzenie. - Piątkę dzieciaków w rurkach.
- Ej !
- Już tak nie myślę Irlandczyku, przeszło mi.
- Masz szczęście. - roześmialiśmy się.
Pół godziny później zobaczyliśmy sprzęt wodny. Przy brzegu jeziora stał skuter wodny i trzy łódki z wiosłami.
- Fajowo. Nie będziemy się nudzić. - blondyn poklepał siodełko skutera wodnego. Nadia usiadła na piasku i  zaczęła masować stopy.
- Nogi mi zaraz odpadną. - jęknęła. A no tak, nasza sportsmenka.
- Chodź, wezmę cię na barana.
- Dzięki. - Paula pomogła jej wstać a po chwili niebieskooka siedziała u niej na plecach.
- To możemy i .... AAA !
- Hej blondyneczko - James wziął mnie na ręce.
- Cześć. - burknęłam. - Przestraszyłeś mnie Gordon.
- Przepraszam.
- Eee .. a mógłbyś mnie wziąć na barana ? Bo tak mi nie wygodnie.
- Jasne. - uśmiechnęłam się a po chwili mocno trzymałam go za szyję. Zerknęłam na Alex która zapierała się, że złamie Niallowi kręgosłup jeżeli na niego wejdzie.
- Nie przesadzaj. No chodź.
- No dobra, ale jeżeli coś ci się stanie to nie każ mi mówić ,, a nie mówiłam ? ''.  - uśmiechnął się i wziął ją na barana.
- Leciutka jesteś. Ile ważysz ?
- Dam o takie rzeczy się nie pyta. - powiedziała. - Wio koniku ! - parsknął śmiechem.
Ruszyliśmy brzegiem plaży, śpiewając piosenki chłopaków.
Jakieś pięć minut później zobaczyliśmy nasz obóz.
Kiedy Louis nas zobaczył, zaczął się śmiać.
- Czego rżysz przygłupie ? Zazdrościsz nam, że nosimy takie piękne dziewczyny ? - na słowa Jamesa zrobiłam się czerwona. Odstawili nas na ziemię.
- No oczywiście. Zazdroszczę wam przepukliny ...
- Czy chcesz przez to powiedzieć, że jesteśmy grube ? - Ola oparła dłonie na biodrach.
- Co ? .... Nie ...
- Już nie żyjesz Tomlinson. - ze śmiechem przyglądaliśmy się jak nasza drobna przyjaciółka próbuje zamordować pana marchewkę.


No i jest rozdział.
Według mnie okropny, ale obiecałam dodać więc jest.
Mam do was dwa pytanie, kto według was do siebie pasuje ? A po drugie, jaka scena najbardziej utkwiła wam w pamięci ?
Do usłyszenia, pozdrawiam < 3













poniedziałek, 6 maja 2013

1.14

Oczami Oli
- Macie wszystko ? - pokiwałyśmy głowami. - No to zapraszam do samochodów.
- A kto ma usiąść z kim ?
- Bez różnicy. I tak musimy jechać po resztę. - powiedział Louis pakując ostatnią walizkę do bagażnika swojego mercedesa.
Razem z Paulą wsiadłyśmy na tył do auta Lou a Nadia z Nati zajęły miejsca w BMW Liama.
- Dobra, pasy zapięte ? Możemy jechać ?
- Nie wydurniaj się Lou tylko jedź. - mruknęła Paula wyciągając z kieszeni swojego Iphone. Chłopak prychnął i włączył radio, właśnie zaczęło lecieć ,, I want ''. Szatyn wyszczerzył zęby.
- Jeżeli zaczniesz śpiewać to cię uduszę. - warknęła Paulina sprawdzając wiadomości na Facebooku. Jęknął.
- No weź. Chociaż kawałek. - mruknął i zrobił słodką minkę.
- No dobra, ale tylko trochę. - zastrzegła. Pokiwał głową i zaczął śpiewać razem z Harrym*.
Zaczęłam podziwiać krajobrazy, ale słońce męczyło mi oczy. Sięgnęłam do torby po okulary przeciwsłoneczne i założyłam je na nos.
- Ale bajer. Wyglądacie prawie tak samo. - mruknął Lou. Zerknęłam na Paulinę. Miałyśmy takie same okulary.
Prawie jak bliźniaczki :)
- Szykuje się nowa fota na Twittera. - powiedziałam. Uśmiechnęła się i za pozowałyśmy.
- Zajebiście. - chwilę później zatrzymaliśmy się przed domem chłopaków. Na podjeździe stała pozostała trójka ... nie, dwójka One Direction, Eleanor i Danielle.
- Lou, a gdzie Malik ? - zapytała Kennedy kiedy zaparkowaliśmy. Wysiadł aby pomóc wpakować walizki pozostałych.
- Jedzie z Jamesem. - kątem zobaczyłam jak na ustach mojej przyjaciółki pojawia się ledwo co widoczny uśmiech. Oho, później sobie porozmawiamy. - I tak by się nie zmieścił.
- Cześć dziewczyny. - El potargała włosy swojemu chłopakowi i dała nam całusa w policzek. - Fajnie, że jedziecie z nami. My same we dwie z tymi idiotami ? Boże. - zaśmiałyśmy się.
- Ej, nie jesteśmy tacy źli. - Louis miał minę naburmuszonego dziecka. Parsknęła śmiechem i pocałowała go.
- No oczywiście kochanie, że nie. - posłała nam słodki uśmiech.
- Jak tam dziewczęta ? - na miejsce obok mnie wpakował się Harry i zamknął mnie w niedźwiedźim uścisku.
- Styles ... dusisz mnie do ... cholery ...
- Ups. Przepraszam Lexi. - zmarszczyłam brwi. - No co ? Nie ładnie ?
- Ładnie, ładnie. Nie bój się Haroldzie, nie pobiję cię.
- Jeszcze - dodała El na co wszyscy zaśmialiśmy się,
- Jeszcze, to dobre słowo. - mruknęłam. Kiedy przywitałyśmy się z Danielle i Niallem , ruszyliśmy w drogę. Harold cały czas śpiewał obozowe piosenki. Uszy mnie bolały.
- Stop ! Stop ! Przestań śpiewać ! Kaleczysz te biedne piosenki. - mruknęłam.
- Przecież ładnie śpiewam ...
- Polemizowałabym. - zmrużył oczy i odwrócił wzrok.
- Oho. Czyżby pan Styles strzelił focha ?
- Tak. Focha z przytupem i melodyjką wredna Polko.  Louis parsknął radosnym śmiechem.
- Nie specjalnie mnie to ubodło, ale ... - wzruszyłam ramionami. - Dla mnie lepiej. Chociaż się zamkniesz. Prychnął i zaczął grać w Fifę na telefonie. Włożyłam słuchawki MP3 do uszu i oparłam się wygodnie o zagłówek fotela.
Musiałam przysnąć bo jak się ocknęłam, stawaliśmy na postoju. Ziewnęłam. Staliśmy na jakimś leśnym parkingu. No wiecie, drewniane ławeczki, przenośna toaleta i sklep spożywczy. Bosko. Rozciągnęłam się i wysiadłam.
- Gdzie lecisz ? - zapytała Nadia podbiegając do mnie. Wyglądała uroczo z dwoma warkoczykami opadającymi jej na ramiona.
- Mam pilną potrzebę ... chyba wiesz o co chodzi. - parsknęła śmiechem.
- Chyba się domyślam. Leć Calineczko. - wywróciłam oczami i upewniając się, że nikogo nie ma w środku, weszłam do środka. Było dość czysto. Chwilę później ruszyłam w stronę sklepiku, miałam nagłą ochotę na żelki. Przywitałam się ze sprzedawczynią i ruszyłam na podbój półek. Po chwili znalazłam to czego szukałam. Pudełko pełne kwaśnych żelków. Pychotka.
Do tego wzięłam jeszcze paczkę gum do żucia i wodę cytrynową. Zapłaciłam i wyszłam na zewnątrz o mało co nie wpadając na Nialla.
- Hej, ty też po żelki ? - pomachałam mu przed oczami paczką.
- Nie, ja po coś do picia ... ale na żelki chyba też się skuszę. - zaśmiałam się.
- To na razie. - uśmiechnął się i wszedł do środka. Podeszłam do samochodu. Paulina gadała z Nadią z Natalia śmiała się Harry'ego .... który wysmarował się moją szminkę.
- Boże Styles, nie możesz się choć przez chwilę zachowywać jak człowiek ? Wyglądasz jakbyś uciekł z psychiatryka. - warknęłam wyrywając mu moją własność.
- Nathalie się podoba. - powiedział obejmując moją przyjaciółkę ramieniem. Blondynka mało co nie zemdlała. Westchnęłam.
- Zmyj to z siebie człowieku. - mruknął Louis. - Odstraszysz zwierzynę.
- Dobre, Tomlinson. Zaczynasz się wyrabiać. - przybiliśmy piątki.
- Nie umiecie docenić prawdziwego piękna. - mruknął Harold zbolałym głosem.
- Ta, ale my jesteśmy nie dobrzy. - zacmokałam z niesmakiem.
Dziesięć minut później ruszyliśmy w dalszą drogę. Zajęta byłam wyjadaniem żelek z paczki.
- Ktoś chce żelka ? - zapytałam.
- Ja się skuszę. - poczęstowałam Eleanor. Lou wydął wargę.
- No dobra. Masz. - wetknęłam mu do buzi długą listewkę.
- Dobłe. - mlasnął.
- Wiem o tym. - Styles tępo gapił się w okno. - Co robisz Harry ?
- Myślę ...
- O matko jedyna ! Zawołać lekarza ! Harry Edward Styles myśli ! - cała trójka zaśmiała się a loczek zmrużył oczy.
- Ale ty jesteś zabawna. - parsknął.
- Taki mój urok. - wzruszyłam ramionami kładąc głowę na ramieniu Pauliny która pisała z Magdą, swoją kuzynką. - Co tam u niej ?
- Właśnie idzie zobaczyć czy dostała się do ... Tak ! Przyjęli ją.
- To super. Pogratuluj jej. - resztę drogi spędziłam na graniu z Harrym w ,,O czym myślę?''.
- Myślę o pustej przestrzeni ...
- Twoja głowa ? - zgadłam.
- Nie, nie moja głowa. - Eleanor chichotała po nosem. - Myślę o pustej przestrzeni pełnej piasku ...
- Pustynia. - pokiwał głową. - Myślę o najprzystojniejszym piosenkarzu na świecie ...
- O mnie ? - Paulina parsknęła śmiechem. - No co ?
- Skromny to ty nie jesteś Styles. - mruknęła ziewając.
- Nie o tobie gamoniu. O Justinie Bieberze. - powiedziałam jakby to była najnormalniejsza rzecz na świecie.
- Bieber ? Najlepszym piosenkarzem ? Rozum ci odjęło kobieto ?
- No co ? A nie zazdrościsz jej, że chodził z Seleną Gomez ?
- A właśnie Alex, jesteś bardzo do niej podobna. - powiedział Louis. Zrobiłam zaskoczoną minę.
- Na prawdę ? A ja tego nie zauważyłam ? Gdzie ja mam oczy ? - uśmiechnął się. - A tak na serio ... muszę coś wam powiedzieć ... Tak na prawdę ... to ja jestem Selena Gomez ! - nastąpiła cisza. - Nie bijcie braw ! Jestem tylko zwykłą aktorkę ... i piosenkarką ... i modelką.
- Tak, tak. Jesteś cudowna Cliver, ale musisz skończyć nas rozpraszać bo właśnie dojechaliśmy. - widok przed nami aż odjął mi mowę. Wszędzie było zielono a błękit jeziora odbijał promienie słońca. Drzewa na brzegu polanu już miały pomarańczowawy kolor chociaż była dopiero połowa lipca. Przy linii drzew leżała sterta drewna na opał a kawałek dalej znajdowało się palenisko i ławeczki. Z drugiego końca polany szli w naszą stronę James z Zaynem.
- I co podoba się ? - spojrzałyśmy na siebie z Pauliną.
- Jest wspaniale. - powiedziałyśmy razem.



Hej. Nie wierzę w to co właśnie zrobiłam.
Napisałam rozdział w półtorej godziny. To mój nowy rekord.
Wiem, że miał się pojawić w środę, ale nudziło mi się i ta dam.
Na początku chciałam podziękować Maarit, która jako jedyna pisze komentarze i ujawnia się jako czytelniczka. Jestem jej za to wdzięczna.
Po drugie, o czym byście chciały/ chcieli przeczytać ? Wszelkie sugestie wezmę pod uwagę.
Po trzecie , według was aktorki pasują do moich bohaterek ? Czy mam je zmienić ?
Pozdrawiam, Aleksandra <3





























niedziela, 5 maja 2013

1.13

Oczami Narratora.
- Natalia do jasnej cholery ! - krzyknęła Nadia z wściekłością w głosie.
- No co ? - blondynka siedziała na kanapie w salonie i nie odrywała wzroku od ekranu telefonu. Czekała na ważnego sms-a.
- Może byś nam pomogła ? Za pół godziny przychodzą chłopaki a my w dupie.
- Ale Michał ...
- Przestań z tym Michałem. Zerwaliście miesiąc temu a ty nadal o nim myślisz. Nie pamiętasz co ci zrobił ? Płakałaś całe dnie i noce a teraz chcesz mu wybaczyć ? Bądź rozsądna Nati. - Natalia zagryzła wargę. - Dobra dziewczynka, odłóż telefon. - blondynka westchnęła i położyła swoje LG na blacie stolika. Poszły do kuchni gdzie Ola z Pauliną zajęte były gotowaniem. Okrągły stół został naszykowany na przyjście gości.
- No proszę, proszę. Wasza wysokość przyszła pomóc służbie przy kolacji ? - zapytała z sarkazmem Paulina. Zajęta była krojeniem warzyw na salsę.
- Bardzo zabawne Kennedy, normalnie boki zrywać. - mruknęła Owken.
- Ja zawsze jestem zabawna. - powiedziała Paula ze szczerością w głosie. Parsknęły śmiechem. Kiedy wkładały ciasto do piekarnika, zabrzmiał dzwonek do drzwi.
- Pójdę otworzyć. - Ola przeszła do przedpokoju. Po chwili otwarte drzwi ukazały trójkę chłopaków stojących w progu. - Cześć. Zapraszam. - poszli za nią do kuchni.
- Dziewczyny, poznajcie Dana. - orzechowooki szatyn uścisnął im ręce. - Dan, to Nathalie, Alex, Paula i Nadia. - uśmiechnęły się do niego. Kogoś im przypominał.
- Miło mi was poznać. Przez cały wieczór dużo się o was nasłuchałem.
- Mam nadzieję, że były to same komplementy. Bo jak nie to jedna z nas zna boks. - zaśmiali się a Alex dygnęła jak księżniczka.
Dziesięć minut później zajadali się kurczakiem, salsą i łódeczkami z ziemniaków.
- Skąd jesteś ? - zapytała Dana Nadia. Posłał jej czarujący uśmiech.
- Stąd. Jestem stuprocentowym Brytyjczykiem.
- Bosko. - powiedziała Natalia.
- Brytyjczycy są tacy słodcy. - dodała Ola na co panowie naprężyli mięśnie. - Wy nie idioci. - mruknęła patrząc na Matta i Adama ze złośliwym uśmiechem.   - A to niby dlaczego ? - zapytał brunet. Westchnęła.                      - Ty kuzynie jesteś Polakiem mieszkającym w Wielkiej Brytanii a ty Matty Amerykaninem mieszkającym w Wielkiej Brytanii. Proste i logiczne. - powiedziała wzruszając ramionami. Dziewczyny i Dan parsknęli śmiechem na widok zbaraniałych min chłopaków.            
- Może zmieńmy temat. - poradziła Nadia. Pokiwali głowami.
- Czym się zajmujecie ? -zapytała Alex.
- W tamtym roku skończyliśmy szkołę. Od tego czasu pracujemy w sklepie ze sprzętem do skateboardingu.- powiedział Matt wskazując na siebie i Adama.
- A ty Dan ?
- Jestem basistą w zespole.
- To bombowo. Basiści są seksowni. - zamruczała Natalia. Chłopak się zawstydził.
- A wy chodzicie jeszcze do liceum ? - pokiwały głowami a Natka mruknęła ,, niestety ''.
Godzinę później siedzieli w salonie zajadając się ciastem czekoladowym i gadając.
- Pamiętasz Lex, jak przebraliśmy się za rycerzy jedi ?
- Ta. Pan Nowak prawie dostał zawału jak nas zobaczył. - wysapała Ola. Była cała czerwona od powstrzymywanego śmiechu.
- Dziwisz mu się ? Jakbyś zareagowała gdybyś w środku nocy zobaczyła dwójkę nastolatków z mieczami świetlnymi ? I jeszcze ten tekst ,, Cukierek albo powiemy Lordowi Vaderowi, że jesteś jego synem ''. - powiedział Adam na co cała siódemka wybuchnęła śmiechem. W tej samej chwili usłyszeli dzwonek.
- Zapraszałyście jeszcze kogoś ? - Ola spojrzała na przyjaciółki. Zaprzeczyły. Podniosła się i ruszyła w stronę drzwi. Otworzyła. - O ...
- Cześć Alex, możemy wejść ? - na progu stał Zayn z Harrym.
- Mamy gości, ale jasne. - poczekali aż zamknie za nimi i poszli do salonu. - Patrzcie kogo znalazłam na wycieraczce. - wszyscy patrzyli na siebie z napięciem.
- Dan/Harry, Zayn ? - zapytali równocześnie Styles, Malik i Aboot.              
- Wy się znacie ? - dziewczyny wyglądały na zdziwione.
- Tak. Jestem basistą w ich zespole ... - to dlatego wydawał się znajomy.
- Teraz wiem skąd cię kojarzę. - powiedziała Nadia. Uśmiechnął się.
- Bym zapomniała. Chłopaki poznajcie się, to Matt i Adam a te dwie przybłędy to Zayn i Harry.
- Ale śmieszne Cliver. - wyszczerzyła zęby.
- A tak w ogóle to po co przyszliście ? Po cukier czy w celach towarzyskich ?
- Chcieliśmy się zapytać czy pojechałybyście z nami na biwak.


Rozdział dodany tak jak obiecałam.
Następny pojawi się zapewne w środę lub czwartek.
Jeżeli macie podejrzenie kto będzie z kim, piszcie.
Jak tam minęła wam majówka ?
Pozdrawiam, Aleksandra <3
















sobota, 4 maja 2013

Informacja

Cześć. Rozdział miał się pojawić parę dni temu, ale przez kłopoty z komputerem, termin przesunie się na jutro albo poniedziałek. Pozdrawiam, Aleksandra <3