czwartek, 25 lipca 2013

1.23

Oczami Pauliny
Kiedy dojechaliśmy na lotnisko była 6.25.
Chłopaki poznali nas z ich perkusistą Joshem oraz drugim basistą, Sandym. Poznałyśmy także ich stylistkę Lou i jej córeczkę Lux oraz ochroniarzy, Paula i Victora.
- Samolot mamy o 7.30. - powiedział Liam kiedy wrócił z biletami. Każdemu podał jeden.
- Czyli mamy siedzieć tutaj godzinę ? - jęknął Harry.
- Niestety. - westchnął Payne. - Niech każdy się czymś zajmie to czas szybciej zleci.
Wszyscy go posłuchali.
On, Louis i Sandy grali w karty.
Niall i Nadia ... rozmawiali ze sobą o Horrorze który wchodził do kin za dwa tygodnie.
Alex czytała książkę nie zauważając jak pijący colę  Zayn patrzy na nią z nieodgadnionym wzrokiem. Oho.
Natalia i Dan grali na jej komórce.
Ja i Klaudia siedziałyśmy sobie nudząc się a Harry bawił się z Lux. Lou poszła do toalety.
Wreszcie po godzinie zaczęliśmy się zbierać.
Jednak, tak łatwo nie było.
Wiele dziewcząt ( większość w wieku 10 - 15 lat , bez obrazy chłopcy ) chciało sobie zrobić z nimi zdjęcie.
niezwykłe okazy idiotos pospolitos :) 
Nie chciałam być gorsza i także pstrykłam fotkę.
Spojrzeli na mnie ze zdziwieniem.
- No co ? Dodam na facebooka. - jak powiedziałam tak zrobiłam. Dodałam także śmieszny podpis.
Zachichotałam jak psotna dziewczynka i schowałam telefon do kieszeni.
- Co jest ? - spytała Klaudia.
- Zobacz fb. - poradziłam i ruszyłam za Natalią.
Lecieliśmy Pierwszą Klasą więc mieliśmy pewność, że żadna psychofanka się tu nie dostanie.
Usiadłam z Klaudią.
Przed nami siedziała Natalia z Nadią obok Lou i Lux a za nami Ola i Harry.
Zaraz, co ?
- Eee, Alex ? Czemu z nim siedzisz ?
- A co ! Chcesz się zamienić ? - błysnął zębami.
- Ta, nie marzę o niczym innym - prychnęłam. - Po prostu jestem ciekawa.
- Tak jakoś. - wzruszyła ramionami. - A tak na prawdę ... to tylko on jest beznadziejny w Makao. - roześmiałam się a Styles zrobił naburmuszoną minę.
- A ja myślałem, że mnie kochasz.
- Wybacz słońce ale moje serce jest już zajęte ...
- Co ? Który to ?!
- Nazywa się Billy i zamieszkał w schronisku.
- Co ? Wolisz jakiegoś kota od Harolda Edwarda Stylesa ?!
- To nie jakiś kot. To miłość mojego życia i nie pozwalam ci tak o nim mówić gówniarzu !
- Heh, dobre żarty. Jestem od ciebie starszy słońce.
- Tylko rocznikowo. -mruknęła cicho ale ją usłyszał.
- Tak ? To ja się przesiadam .... Przepraszam, proszę pani ?
- Tak ? - podeszła do nas Stewardessa. Miała z trzydzieści pięć lat.
- Chcę zmienić miejsce lotu.
- A to niby dlaczego ? - zapytała.
- Moja koleżanka jest niezrównoważona. Boję się jej ...
- Przykro mi ale niestety nie mogę panu pomóc. Jakby co niech pan mnie woła.
- Ale ja nie chcę z nią siedzieć ! - dostał ataku.
- Uspokój się. - Alex jebnęła mu dłonią w głowę. - Niech pani się nie przejmuję. Minie mu. - pokiwała głową i podeszła do Liama i Louisa.
- Człowieku, możesz się opanować ? - syknęłam.
- I co miało znaczyć, moja koleżanka jest niezrównoważona ? - zapytała grzecznie Ola.
Jęknął i przytulił ją.
- Przepraszam słońce. Nie obrażaj się. Wiesz, że cię kocham ? - uśmiechnęła się i pogłaskała go po włosach.
- Grzeczny Harruś.
Reszta lotu minęła bez jakichkolwiek problemów.
Ktoś puścił muzykę więc atmosfera była w porządku.
Po dwóch godzinach wylądowaliśmy na lotnisku w Arklow.
Było dość ciepło jak na tutejszy klimat.
- Zzzzimno mi - jęknęła Natalia. Spojrzałam na nią. Miała na sobie jedynie jeansy i cienki różowy T-shirt z nadrukiem.
- Masz. - Harry założył jej na ramiona swoją szarą bluzę. Zarumieniła się.
- Eeee, dzięki. - bąknęła.
- Nie ma za co - wyszczerzył zęby i stanął obok Louisa.
Uśmiechnęłam się szatańsko.
- Proszę, proszę. Coś mi się wydaję, że podobasz się naszemu loczkowi.
- Co ? - zrobiła się jeszcze bardziej czerwona.
- Przecież nie jestem ułomna. Ciągle się na ciebie patrzy a ta bluza ?
- To nic nie znaczy ...
- To dlaczego nie dał jej Nadii ? - spojrzałyśmy w jej stronę. Brown przytulała się do Oli która ją ogrzewała.
- Eeee ....
- Widzisz ? Podobasz mu się .... Miłość rośnie wokół nas - zanuciłam. Zdusiłam chichot na widok jej purpurowej twarzyczki.
- Dziewczyny ? - podszedł do nas Liam. - Nasz autobus przyjechał. - ruszyłyśmy za nim w stronę parkingu. Przy wejściu do lotniska stał zwyczajny niebieski autobus.
Kierowca odebrał od nas bagaże i kazał wsiadać.
Usiadłam z Nati obok Nialla i Josha.
Autobus ruszył.
Rozmawiając podziwialiśmy widoki.
Wszędzie masa barów i sklepików. Mignęło mi także kino i szkoła.
- Daleko stąd do Mullingnar ? - zapytała blondynka.
- Jakieś trzy godziny. - powiedział Niall. - Często przyjeżdżałem tutaj na wakacje.
Dwadzieścia minut później zatrzymaliśmy się przed Hotelem ,, Clover '' * .
Był to budynek w kolorze kawy z mlekiem. Po liczbie okien można było zauważyć, że miał z dziesięć pięter.
- Uroczy. - powiedziała Nadia.
- Nawet nawet. - mruknął Styles.
Poszliśmy do recepcji w której Paul odebrał klucze do pokojów.
- No dobra, pierwszy pokój jest dwuosobowy. Kto go chce ?
- My. - Harry i Louis odebrali kluczyk.
- Druga dwójka ... dla mnie i Victora. Reszta jest trzyosobowa.
DWADZIEŚCIA MINUT PÓŹNIEJ
Zajęłam pokój z Nadią i Klaudią.
Wyglądał schludnie i przytulnie.
Znajdowały się w nim trzy wąskie łóżka, tyle samo szafek na ubrania, stolik z krzesełkami, regał z książkami oraz telewizor.
Na dwie doby starczy.
Właśnie układałam ciuchy w szafce kiedy do pokoju wbiegła Ola.
- Schowajcie mnie. - pisnęła. Wyglądała, dziwnie.
Jej włosy pokryte były czymś białym a biały Tshirt  rozdarty na dole.
- Co ci jest ? - spytała zszokowana Klaudia.
- CLIVER !!!!!
- Ups ... - schowała się na tarasie.
Po chwili do pokoju wleciał wściekły Malik. Na jego widok wybuchnęłyśmy śmiechem.
Miał na sobie czarne bermudy i szary podkoszulek poplamiony mąką i czymś co wyglądało jak krew. Jego twarz i włosy były mokre i pobrudzone krwiopodobnym czymś.
- Co ci się stało Zayn ?
- Gdzie ta idiotka. Wiem, że tu jest.
- Kto ?
- Alex, jak ją dorwę to rodzona matka jej nie pozna. - wysyczał.
- Była tutaj ale gdzieś poleciała. - zmrużył oczy i wyszedł trzaskając drzwiami.
Wybuchnęłyśmy opętańczym śmiechem.
Ola wychyliła głowę z balkonu.
- Poszedł sobie ?
- Coś ty mu zrobiła ? - uśmiechnęła się niewinnie i także zaczęła się śmiać.


* Sprawdźcie sobie co to znaczy :)


No, więc jestem.
Pytajcie i komentujcie.
Pozdrawiam










niedziela, 21 lipca 2013

1.22

Oczami Narratora.
Na zegarze wybija 5.00, cztery nastolatki schodzę do kuchni.
No właśnie, a gdzie piąta ?
- Zaraz jej przywalę ...
- Nie denerwuj się Leks, zejdzie, nie ma wyboru. - Klaudia wyciągnęła z lodówki karton mleka. - Któraś ma ochotę na naleśniki ?
- Ja w ogóle nie nie wcisnę. Najchętniej zostałabym w łóżku. - mruknęła Natalia kładąc głowę na stole.
- Trzeba było nie gadać do 1.00 z mamą. W dzień nie masz do niej kiedy zadzwonić ?
- Pracowała do 22.00 więc, nie rób mi przytyków.
- Przestańcie. Za wcześnie jest na kłótnie. - powiedziała Ola. Jako jedyna z całej czwórki była już ubrana. Miała na sobie czarne rurki, czerwone trampki i sweterek w biało-niebieskie paski. Jej sięgające ramion włosy były rozpuszczone.
Ona i Klaudia zabrały się za smażenie naleśników z jabłkiem.
Kiedy złote placuszki leżały na talerzu, pozostała trójka poszła się ubrać a Cliver podreptała obudzić Nadię.
Po cichu weszła do środka.
Było ciemno a po pomieszczeniu roznosił się zapach jaśminowego odświeżacza powietrza oraz ... odgłosy pochrapywania panny Brown.
Szatynka zdusiła w sobie chęć wybuchnięcia śmiechem i podeszła do jej łóżka. Spod granatowej kołdry wystawała jedynie potargana głowa.
- Nad ... wstawaj ....
- Jeszcze chwilka mamuniu ... - wymamrotała i jeszcze bardziej optuliła się kołdrą.
- Jest 5.20. Za czterdzieści minut po nas przyjadą ... jak nie chcesz zostać sama to lepiej wstawaj. - Ola rozsunęła rolety dzięki czemu pokój odrobinę się rozświetlił.
- No dobra ... - niebieskooka podniosła się.
- Za dwie minuty widzę cię w kuchni, kapiszi ?
- Mhm ...
- I to chciałam usłyszeć. - cmoknęła ją w czoło i zbiegła na dół.
Klaudia stała przy blacie, ubrana była w rurki z szelkami, tunikę z nadrukiem i tenisówki.
- Jak tam ? Wstała ?
- Ubiera się. Co ty taka smutna ?
- Nie jestem ...
- Jesteś. - Miler westchnęła.
- Jestem jebnięta. Ciągle myślę o tym debilu. Tęsknię za nim jak cholera i czasami mam ochotę do niego zadzwonić. Nic nie mogę na to poradzić ...
- Słońce, to nie twoja wina. Zakochałaś się. Twoje uczucie do niego nie wymrze od tak. Potrzebujesz czasu ... albo drugiego faceta. - Cliver posłała jej zbereźny uśmiech.
- Wariatka.
DZIESIĘĆ MINUT PÓŹNIEJ
Dziewczyny siedziały przy stole i zajadały naleśniki.
Natalia siedziała na Facebooku.
- Nat, możesz do jasnej cholery odłożyć ten telefon ? - warknęła Paulina.
- Za chwilę. Piszę z ... nie ważne.
- Ej, chyba nie kontaktujesz się z tym patafianem ? Obiecałeś, że z nim koniec.
- Bo koniec. Nie piszę z Gorącym.
- To niby z kim ? - zapytała Nadia. Od początku nie przepadała za tym debilem. Cieszyła się kiedy Nat z nim zerwała.
- Z Maćkiem.
- Z kim ? - zapytały wszystkie razem.
- Nie wspominałam wam o nim ?
- Chyba ci umknęło.
- Kto to ?
- Mój przybrany kuzyn. Pamiętacie moją ciocię Anetę ? Ma nowego faceta a Maciek to jego syn. Widziałam go raz w życiu ale bardzo dobrze nam się ze sobą gada.
- Ile ma lat ?
- Rok od nas młodszy. I bardzo sympatyczny.
- Ma dziewczynę ? - zapytała Ola.
- Tak, od dwóch lat. Ma na imię ... Asia czy jakoś tak.
- Mogłaś nam powiedzieć, takie groźne jesteśmy ?
- Jednej z was się boję ale nie będę pokazywać palcem ... - kątem oka spojrzała na brązowooką. Tamta prychnęła.
- Każdy się mnie boi, taki mój urok. - roześmiały się.
Równo o 6.00 usłyszały auto wjeżdżające na podjazd.
Szybko zniosły walizki. Założyły bluzy i wyszły na dwór.
Zamknęły dom i podeszły do auta.
- Witam drogie panie - z auta wysiadł Harold. - Wyglądacie niezwykle urodziwie.
- O tobie tego powiedzieć nie można. - powiedziała Klaudia. Styles wyglądał jakby jeszcze spał.
- Niestety muszę się z tobą zgodzić. Troszeczkę się nie wyspałem ...
- A co takiego robiłeś, że nie mogłeś położyć się wcześniej ?
- Nie chciałabyś wiedzieć Lexie. - ziewnął i pomógł im zapakować walizki do bagażnika.
- No to w drogę.




Sorry, że krótki ale nie mam czasu a chciałam dodać go szybko.
W następnym opiszę podróż do Irlandii i zadekowanie się w Hotelu :)
Pytajcie o co chcecie.
Pozdrawiam, Aleks <3






















piątek, 19 lipca 2013

1.21 cz 2.

Oczami Klaudii.
Przy naszym stoliku stał Tomlinson.
- Louis ?
- Hej, co za zbieg okoliczności. - wyszczerzył zęby.
- Co ty tu robisz ?
- Wpadliśmy po coś do żarcia. Mamy próbę i zrobiliśmy się głodni. A wy ?
- Jest pora obiadu - powiedziałam.
- No tak. - przeczesał włosy.
- A z kim przyjechałeś ?
- Z ...
- Lou, z kim, o ... hej dziewczyny.
- Cześć Dan. - po lewej stronie Tomo stał gitarzysta ich zespołu.
- Próba ? A niby po co ? - chłopaki spojrzeli na siebie porozumiewawczo.
- Nie mówcie, że zapomniałyście ...
- A o czym ? - Nat podniosła lewą brew do góry.
- Jutro 19 lipca. Jedziemy do Irlandii ...
- Cholera jasna. - cała czwórka ( oprócz mnie , bo nie miałam o tym pojęcia ) przeklęła.
- Czyli zapomniałyście ... Claudia, lecisz z nami ? - zapytał Lou.
- Z ogromną chęcią.
- Zamówienie numer 25 ! Zamówienie numer 25 !
- Oho, to nasze. - powiedział Dan i ruszył w stronę lady za którą stała trzydziestoletnia kobieta o krókich rudych włosach.
- To my zadzwonimy wieczorem, okej ? - Ola pokiwała głową. - To do usłyszenia. - pomógł Danowi z torebkami i wyszli na Londyńską ulicę.
Chwilę później przyniesiono nasze jedzenie.
Parsknęłam śmiechem na widok Oli próbującej ugryźć kawałek ogromnej kanapki z szynką i sosem tatarskim.
- O, boże ... - Paula przytrzymała koniec.
- Do jutra nic w siebie nie wcisnę. - wymamrotała ocierając usta. Zabrałam się za swoje spaghetti.
DWIE GODZINY PÓŹNIEJ
- Gdzie moje szorty w kropki ?!
- Ktoś widział moją koszulę ?!
- Cholera, zgubiłam swoje ulubione skarpetki ! - od piętnastu minut po domu roznoszą się tego typu komentarze.
Każda z nas się denerwuje.
Kiedy w końcu spakowałam walizkę, opadłam na łóżko z westchnieniem.
W tej samej chwili zadzwoniła czyjaś komórka. Po dzwonku ( ,, Hurricane '' 30 Seconds To Mars ) poznałam, że urządzenie należy do Aleksandry.
- Już odbieram ! ... tylko gdzie jest mój ... aha ! Mam ! - cisza.
- Halo ? ... Tak ... Dobrze ... To do jutra ... - rozłączyła się.
Zeszłam na dół.
- Dzwonił Louis. Powiedział, że któryś z nich podjedzie po nas o 6.00.
- 6.00 ? - pisnęła. - Ja nigdy nie widziałam 6.00 rano na oczy.
- Nic dziwnego, skoro zawsze spóźniasz się na pierwszą lekcję. - powiedziała Natalia sadowiąc się na kanapie z miską popcornu.
- Chociaż mieszkasz z nas najbliżej. - wtrąciłam ( nie całe piętnaście minut samochodem ).
Roześmiałyśmy się.
- To co ? Oglądamy jakiś film ? Ściągnęłam parę z iptaka.
- Jasne. Tylko nie za długo bo inaczej nasza Śpiąca Królewna poleci następnym lotem.
- Haha. Zabawne. - prychnęła Nadia i trzepnęła Natkę po głowie.
- Ała ... A jakby coś mi się stało ?
- Nie martw się. Akurat tam nie miało co ucierpieć. - każda z nas wybuchnęła śmiechem.


Hej.
To druga część więc nie chciałam aby była za druga.
Wyraźcie swoje zdanie w postaci komentarza, nawet nie miłego.
Pytajcie o co chcecie.
Pozdrawiam, Aleks










wtorek, 16 lipca 2013

1.21 cz 1.

Oczami Nadii
Kiedy impreza się skończyła było grubo po 24.00 więc Matt kazał nam u siebie nocować.
- Macie szczęście, że mam dwie siostry. - powiedział gdy dawał nam coś do spania. - Mam nadzieję, że będą pasować.
- Są okej. - uśmiechnął się.
Wzięłyśmy szybką kąpiel i udałyśmy się do gościnnego w którym miałyśmy spać.
Znajdowały się w nim trzy dwuosobowe łóżka.
- Ja zaklepuję ten ! - Olcia rzuciła się na jedno. - Czyli wy musicie się podzielić.
- Zołza. - mruknęła Klaudia i razem z Natalką usiadły na drugim z łóżek. W takim razie ostatnie należało do mnie i Pauliny.
Pogadałyśmy chwilę i około 1.00 poszłyśmy spać.
Miałam bardzo dziwny sen. Śnił mi się ślub Pauliny. Widziałam ją parę lat starszą w śnieżnobiałej sukience i welonie. Po jej lewej stronie stała nasza czwórka w identycznych niebieskich kieckach. Nie było widać twarzy jej małżonka ... Cholera.
Gdy wstałam była 8.00 a dziewczyny były już ubrane.
- Dobry śpiochu ...
- Eee, gdzie Ola ? - zapytałam bo ewidentnie brakowało tu panny Cliver.
- Robią z Mattem śniadanie.
- A my czekamy na ciebie. - dodała Klaudia.
- Już. Dajcie mi trzy minuty. Góra pięć. - powiedziałam wychodząc z łóżka. Udałam się do toalety. Ubrałam się, uczesałam i wróciłam do dziewczyn.
Śmiejąc się zeszłyśmy na dół.
Nasza dwójka uwijała się w kuchni. Ola miała na sobie fartuszek, wyglądała słodko.
- Co tam pichcicie ? - zapytała Natalia czochrając włosy szatynce.
- Coś dobrego. - zasłaniała swoim ciałem piekarnik.
Pięć minut później przed każdym z nas stał talerz z pachnącymi frytkami i ketchupem.
- Smacznego. - spróbowałam. Były przepyszne.
- Zajebiste. - powiedziała Klaudia po polsku na co Matt zmarszczył brwi.
- To znaczy, że są dobre. - wytłumaczyła mu Ola.
- Aha. To ... salepyste. - miał lekkie problemy z wymową.
- Dobrze. Prawie.
Dwadzieścia minut później wszystko zniknęło z talerzy.
- Można poprosić dokładkę ? - zapytałam.
- Pewnie, już wstawiam. - Ola wsadziła do piekarnika następną blachę.
- Co ty do nich dodałaś ?
- Parę przypraw. Cieszę się, że wam smakuję.
PIĘĆ MINUT PÓŹNIEJ
- Pychota. - Matt roześmiał się. - Co ?
- Nie wyglądasz na dziewczynę która lubi się najeść.
- Pozory mylą mój drogi. - powiedziałam.
- Chyba tak ...
- Na przykład ty nie wyglądasz na chłopaka który ma fajny charakter i da się z nim pogadać. Przypominasz skurwysyna ... - wszyscy patrzyli na mnie z szeroko otwartymi oczyma.
- No to mi pojechałaś. - mruknął.
- No a jak. - wpakowałam sobie do buzi kolejną frytkę robiąc przy tym ,, zawadiacką '' minę.
Dziewczyny się roześmiały.
Około 12.00 pojechałyśmy do domu trochę posprzątać.
Mi przypadło odkurzanie. Brr. Nienawidzę tego.
- Mogę to nasze sprzątanie trochę uprzyjemnić ?! - krzyknęła Natalia.
- Jasne ! - po chwili moich uszu doszły słowa piosenki. Uśmiechnęłam się.
- I to rozumiem ! - zaczęłam ruszać rurą od odkurzacza w rytm ,, We Can't Stop '' Miley.
Po dwóch godzinach uporałyśmy się ze wszystkim.
Była 14.00 więc postanowiłyśmy udać się na obiad do miasta.
Przebrałam się w zielone szorty, szary top i czarne vansy. Włosy rozpuściłam a przez ramię przerzuciłam torebkę. Byłam gotowa.
- Możemy lecieć. - zamówiona taksówka stała przed domem. Wsiadłyśmy do środka.
- Do centrum proszę pana.
- Oczywiście panienki. - w pięć minut byłyśmy na miejscu.
- Dziękujemy bardzo. - zapłaciłyśmy i ruszyłyśmy w stronę ,, Congo '' najlepszej na świecie indyjskiej knajpki.
Podałyśmy zamówienia i usiadłyśmy przy stoliku.
- Cześć dziewczyny. - odwróciłyśmy głowy w tym samym momencie.
Przy naszym stoliku stał ...



Hej.
W końcu co nie ?
Moja klawiatura zaczęła współpracować.
Mam nadzieję, że wam się spodoba.
PS. Maarit, dzięki za nominację :)
PS1. Jak myślicie, kogo spotkają dziewczyny ?
PS2. Jak mijają wam wakacje ?
Jak zawsze możecie zadawać pytania, do usłyszenia, Aleks <3











niedziela, 30 czerwca 2013

1.20

Oczami Oli
- Matt ? Chcemy żebyś kogoś poznał. To Claudia , przyjechała do nas z Polski. Claudia, to Matt, najlepszy kumpel mojego kuzyna. - podali sobie dłonie.
- Miło mi ...
- Mi też. Jeżeli w Polsce są tak ładne dziewczyny jak wy to zaraz tam jadę. - zaśmialiśmy się po czym złożyłyśmy mu życzenia i dałyśmy prezent.
- Mamy nadzieję, że ci się spodoba. Nie miałyśmy czasu ani pomysłu ale ...
- Żartujecie ? Jest wspaniała. Dostałem mnóstwo prezentów ale żaden mi się tak nie podobał ... Zaraz, w jakim sklepie ją kupiłyście ?
- Nie pamiętam nazwy ale jest nie daleko London Eye. - powiedziała Nadia.
- Tak ? Razem z Adamem tam pracujemy.
- Na prawdę ? No proszę. - usłyszałam muzykę więc zaczęłam ruszać biodrami i iść w stronę salonu tyłem. Matt się zaśmiał.
Nagle na kogoś wpadłam.
- Hej ślicznotko, może chciałabyś zatańczyć ? - wymruczał mi do ucha. Od razu poznałam ten głos.
- Chcesz dostać w facjatę Styles ? - odwróciłam się. Na jego twarzy pojawił się szok.
- Alex ? - pisnął patrząc z pożądaniem na moje odkryte nogi.
- Co ? Nie mogę założyć spódniczki bo jestem feministką ?
- Możesz ale ... boże, mam zbereźne myśli. - przełknął ślinę.
- To lepiej przestań je mieć bo ci przywalę. - poklepałam go po policzku i cmoknęłam w nosek.
- Nie pomagasz mi. - zaśmiałam się.
Kiedy reszta do nas dotarła, Matt przedstawił nas swoim znajomym.
- To Serena, moja kuzynko-przyjaciółka. - niska blondynka uśmiechnęła się do nas uroczo.
- Cześć. - podałyśmy sobie dłonie. - Jesteście z Polski ? Byłam tam na wymianie uczniowskiej ... Miasto nazywało się jakoś na K ... Kos .... Nie pamiętam.
- Może Koszalin ? - podpowiedziała Klaudia.
- Tak, Koszalin. Fajne miasto. I przystojni faceci. - w tej samej chwili podszedł do nas mój kuzyn i Niall.
- Hej dziewczyny i ... ty pewnie jesteś Claudia ? - pokiwała głową. Uścisnęli jej rękę.
- Bardzo mi miło.
- Dobra, napijecie się czegoś ?
- Masz piwo ? - zapytałam.
- Mam ale ci nie dam. Nie jesteś pełnoletnia ...
- Niepełnoletnia ? Chcesz dowód ?
- Żartowałem Lexi. - brunet objął mnie ramieniem. - Jakie sobie życzysz ?
- Byle było dobre.
- Tylko takie mam. - poprowadził mnie do stołu z napojami i podał butelkę z piwem. - Smacznego. - odkapslowałam i wzięłam łyka. Mmmm. Dobre.
Kiedy rozmawiałam z Mattem i Claudią o jakości alkoholu w Anglii i Polsce w tłumie zobaczyłam Zayna. Wyglądał na smutnego. Siedział na kanapie i nie bawił się jak reszta zespołu. Czyżby Perrie ?
Nie mogłam się dalej nad tym zastanowić bo zaczęła lecieć ulubiona piosenka Natalii. Oho.
- Nie, tylko nie to - miauknęłam gdy wyżej wspominana ruszyła na środek salonu. Uśmiechnęła się i zaczęła ... tańczyć.
Boże.Boże.Boże.Wstyd na całej linii.
- Matt ?
- Tak ?
- Czy tylko mi się wydaję, że ona nie umie tańczyć ?
- Nie którym się podoba. - wskazał na Stylesa który dopingował moją przyjaciółkę.
- On się nie liczy. Sam jest popierdolony. - Stanley zarechotał.
- Alex ? - odwróciłam się. Za mną stał Dan.
- Hej. - przytuliłam go. - Co tam ?
- Zatańczysz ? - wyciągnął w moją stronę rękę. Zagryzłam wargę.
- Pewnie. - ruszyłam z nim na ,, parkiet ''.
Jedną rękę położyłam mu na ramieniu a drugą złączyłam z jego, natomiast on swoją ulokował na mojej talii. Spojrzał mi w oczy. Jego miały odcień ciekłego karmelu. Widać, że mam hopla na punkcie brązowych oczu. Nie patrzyłam na niego tylko rozglądałam się po salonie.
Klaudia tańczyła z Mattem, Natalia rozmawiała z Adamem i Niallem, Harry poprosił do tańca Nadię a Paula wyrwała do tańca Jamesa.
Louis dreptał z El a Liam smutny po zerwaniu z Danielle sączył soczek na jednej z kanap. Malik nadal wyglądał na zdołowanego.
Po czterech tańcach z Danem wyszłam za zewnątrz aby zapalić. Ostatni raz paliłam na after party u chłopaków. Odpaliłam i zaciągając się mentolowym dymem usiadłam na drewnianej huśtawce stojącej przy tarasie.
- Nadal palisz ? - podskoczyłam. Z mieszkania wyszedł Zayn. Opierał się o framugę. Musiałam stwierdzić, że bardzo ładnie wyglądał w wąskich czarnych spodniach, koszuli w kratę i trampkach.
- Tak jakoś mnie wzięło. A ty czemu się nie bawisz ?
- Jakoś nie mam ochoty ... W ogóle by mnie tutaj nie było, ale Liam zagroził chłostą więc ... - mimowolnie parsknęłam śmiechem. Mulat lekko się uśmiechnął i usiadł obok mnie.
- Podobno lecicie z nami do Irlandii.
- Tak. Miałyśmy odmówić ...
- Czemu ?
- Nie chciałyśmy wam przeszkadzać. - wzruszyłam ramionami i zaciągnęłam się.
- Przecież jesteśmy przyjaciółmi co nie ?
- No ...
- Żadne no tylko tak. - podniosłam brew do góry.
- Ale stanowczy ton. Zaczynam się bać.
- I dobrze młoda.
- Ej. To tylko trzy lata różnicy. - burknęłam.
- Może, ale ja chociaż jestem dorosły ...
- Co nie oznacza, że dojrzalszy. - wytknęłam mu. Zrobił naburmuszoną minę.
- Obraziłeś się Malik ? - zacmokałam i zgasiłam peta.
Po chwili poczułam jak robi mi się zimno. Roztarłam ramiona na których pojawiła się gęsia skórka.
- Zimno ci ? ...
- Nie ... - nie zdążyłam zareagować bo po chwili Zayn otulił mnie swoją koszulę w wyniku czego został w samym białym T-shircie. - Nie trzeba było, teraz ty zmarzniesz. - wymamrotałam zawstydzona.
- E tam, jestem dżentelmenem i nie pozwolę by moja przyjaciółka marzła. - spuściłam wzrok na swoje dłonie i delikatnie zaciągnęłam się. Jego koszula pachniała dymem papierosowym i wodą kolońską o zapachu czekolady. Boże.Cholera.Boże.Cholera.
- Zayn ?
- Tak ?
- Mogę ci zadać prywatne pytanie ?
- Zaczynam się bać ale tak.
- Czemu jesteś smutny ? Chodzi o Perrie ? - zacisnął wargi. Cholera. - Albo nie odpowiadaj. Sorry za wścibskość. - podniosłam się.
- Nie, zaczekaj. - złapał mnie za nadgarstek. - Zostań ... opowiem ci.
- Jesteś pewien ?
- Tak ... Tylko daj mi chwilę. - przycupnęłam na huśtawce grzecznie czekając. Po dwóch minutach odezwał się. - Jak na pewno wiesz, jestem z Perrie od ponad roku. Na początku wszystko było okej. Jednak parę miesięcy temu zaczęło się psuć. Jest zazdrosna nie mal o wszystko. O naszą trasę, o Danielle i Eleanor a nawet o naszą stylistkę Lou. Próbowałem jej wytłumaczyć, że to są tylko moje przyjaciółki a Lou traktuję jak starszą siostrę. Ale nawet to nic nie dało ... Powiem ci coś, ale obiecaj, że nikomu nie powiesz. Ufam ci Alex.
- Nikomu nie powiem Zayn, nie musisz się bać. - odruchowo dotknęłam jego dłoni. To był błąd. Bo moim ciele przeszedł dreszcz. Szybko się odsunęłam i poczułam jak robię się czerwona. Mulat odchrząknął.
- .... więc gdy Little Mix wygrało X Factora, ich menadżerka bała się, że dziewczyny nie osiągną kariery nigdzie więcej niż w Wielkiej Brytanii. Wtedy właśnie wpadła na pomysł, oczywiście wraz z naszym menadżerem, na to aby spiknąć jedną z nich ze mną. Na początku myśleli o Jade ale w końcu stanęło na Perrie. Nie chciałem się zgodzić. Udawany związek ? Proszę was. Jednak po pewnym czasie, polubiłem ją. Powoli zakochiwaliśmy się w sobie ... aż uświadomiłem sobie, że to ja się w niej zakochałem a ona nadal grała zakochaną. Chciała wypromować zespół a nie być ze mną ... To boli bo po raz pierwszy poczułem coś do dziewczyny. A ty co myślisz Lex ? Mam z nią zerwać ?
Siedziałam z lekko otwartą buzią i analizowałam w głowie słowa Malika.
Miałam rację, byli ze sobą dla rozgłosu. Tylko w jednym się pomyliłam. On na prawdę się w niej zakochał. Co za podła wiedźma ...
- Lex ? Wszystko okej ? Nie umieraj mi tutaj.
- Jej, ale ona podła. Ja na twoim miejscu ... Nie, czekaj. Nigdy nie byłam w podobnej sytuacji więc nie wiem jak bym się zachowała ale gdybym była to dałabym facetowi w pysk i się z nim pożegnała. Jednak ty masz laskę a bicie dziewczyny nie byłoby na miejscu więc ... powiedz jej pa pa. Takie jest moje zdanie. - powiedziałam na wdechu.
Zayn patrzył się na mnie z ... podziwem ? Coś mu chyba dolega.
- No co ?
- Nic, po prostu ... dużo mówisz. - zaśmiał się na co walnęłam dłonią w czoło. - A tak na serio, dzięki, że mogłem się tobie wygadać. Chłopaki zaczęliby się na mnie wydzierać.
- Jak chcesz to mogę to nadrobić ...
- Raczej podziękuję. A teraz już chodźmy. - wstaliśmy. - Skusiłabyś się na taniec ze mną ?
- No nie wiem. Bo twoich występach u Alana wolę nie ryzykować ...
- Ej, podszkoliłem się.
- Jeżeli tak to z chęcią. - rozmawiając weszliśmy do środka.


Wow, ale szybko co nie ?
Ale chyba nie jest taki zły.
Sądzicie, że Alex czuje coś do Zayna ? A co sądzicie o udawanym związku Malika i Edwards ?
Możecie zadawać pytania.
Pozdrawiam i życze udanych wakacji, wasza Aleks <3


















czwartek, 27 czerwca 2013

1.19

Oczami Natalii.
Od przyjazdu Klaudii minęły dwie godziny. Przez ten czas rozpakowała się i zapoznała z naszym mieszkaniem.
Około 14.00 wpadłyśmy na pomysł aby wybrać się na miasto i pokazać Miller tutejsze atrakcje. Więc przebrałyśmy się i ruszyłyśmy na podbój Londynu.
Pierwszym przystankiem był London Eye. Następnie udałyśmy się pod Big Ben a następnie nad Tamizę gdzie zorganizowałyśmy sobie mały piknik.
- I jak ? Podoba się ?
- I to jak. Dzięki jeszcze raz za to, że pozwoliłyście mi tutaj przyjechać. Jest szansa, że otrząsnę się z uczucia do Damiana.
- Nie masz za co dziękować wariatko. Kochamy cię. - powiedziała Nadia.
- Ja was też dupeczki. - roześmiałyśmy się.
Po pikniku udałyśmy się do pobliskiego Starsbucksa.
Weszłyśmy do środka aby złożyć zamówienie.
Pięć minut później razem z Klaudią siedziałyśmy na zewnątrz i czekałyśmy na resztę.
- A tak pomimo zdrady Damiana to jak było w górach ? - zaśmiała się.
- Kocham twoją bezpośredniość mała.
- Ej, to ty jesteś z nas najmłodsza.
- Ale najinteligentniejsza ...
- Nie mów tego przy Oli ...
- Spróbuję.
W tej samej chwili przyszły nasze zguby.
- Dziewczęta, mam interes. Dzwonił Adam i pytał się czy wpadniemy na urodziny Matta.
- Jasne, a kiedy ?
- No ... dzisiaj. O 18.00. - prychnęłam.
- Nie mogli później zadzwonić ?
- Podobno dopiero dzisiaj wpadł na ten pomysł ...
- Ekstra. A co mu damy ? - zapytałam gdy szłyśmy w stronę centrum.
- Złożymy się ... może deskorolkę ? Ostatnio coś gadał, że chce sobie kupić ale nie ma kasy. - zauważyła Paulina.
- Ciekawe ile będzie nas kosztować. - ruszyłyśmy w stronę sklepu sportowego.
Za ladą stał chłopak. Miał około dwudziestu trzech lat. Jego blond włosy zebrane były w kucyk a szare oczy  patrzyły na nas z uwagą.
- Hej, jestem Hugo, w czym mogę pomóc ?
- Szukamy deskorolki. Kolega ma urodziny ... Ile kosztuje najtańsza ?
- Najtańsza ? 90 funtów. - pokazał nam ją.
Na spodzie miała czaszki.
- Fajna, bierzemy. - podałyśmy mu odpowiednią sumę. Zapakował nam ją w pudełko. - Dzięki.
- Polecam się na przyszłość. - mrugnął do mnie. Zarumieniłam się.
Wyszłyśmy na ulicę.
- To co ? Idziemy się naszykować ?
- Jasne.
DWIE GODZINY PÓŹNIEJ
Każda z nas była gotowa.
Ja miałam na sobie chabrowe szorty, rzymianki i luźną białą tunikę z serduszkiem na środku. Włosy zostawiłam rozpuszczone.
Klaudia założyła jeansowe rurki, buty na pięciocentymetrowej koturnie oraz malinowy top. Jej brązowe fale opadały na nagie ramiona.
Paulina ubrana była w czarne szorty, baleriny oraz niebieską bluzkę na cienkich ramiączkach. Jej włosy także były rozpuszczone.
Nadia związała włosy w warkocz. Założyła zwiewną sukienkę na ramiączkach w kolorowe kwiatki sięgającą ud oraz sandałki.
Natomiast Ola założyła ... cholera ... ona ma na sobie spódniczkę ! Sięgała połowy uda, miała czarny kolor i falbanki. Do tego założyła top w kolorze brudnego różu oraz czarne trampki. Związała włosy w kucyk.
- Dziewczyno, przebierz się ... - Klaudia patrzyła na jej nogi z ... pożądaniem ? hehe.
- Bo co ? - Cliver dotknęła jej ramienia i zagryzła wargę.
- Bo zaraz dojdzie tu do gwałtu ... - wybuchnęłyśmy śmiechem.
W szkole zawsze tak ze sobą gadałyśmy.
Mówiłyśmy, że żaden facet nie jest lepszy od każdej z nas.
Klaudia do tego dawała nam ,, dwuznaczne '' znaki które traktowałyśmy ze śmiechem.
- Brakowało mi naszych rozmów. - powiedziałam ocierając łzę rozbawianie.
Chwilę później jechałyśmy pod podany adres.
Dom Matta wyglądał normalnie, niczym się nie wyróżniał. Może oprócz granatowego dachu.
Zapukałyśmy.
Po chwili w progu stanął gospodarz.
Miał na sobie czarne bermudy, japonki oraz biały T-shirt z nadrukiem.
- Hej dziewczyny .... Lex ? - na widok Cliver zmrużył brwi.
- Cześć przystojniaku. Wpuścisz nas ?
- Jasne. Chodźcie. - weszłyśmy za nim do przedpokoju.


No więc, po wielu trudach i przeszkodach wracam z rozdziałem.
Nie jest jakiś fantastyczny, ale obiecuję poprawę.
Jak zawsze możecie zadawać pytania.
Jak tam przed końcem roku ?
Na koniec chcę wam życzyć wesołych i dłuuugich wakacji.
Pozdrawiam, Aleks <3














sobota, 22 czerwca 2013

Info

Hej.
Długo mnie nie było więc chcę się usprawiedliwić.
Po pierwsze, nie miałam czasu. Koniec roku więc walka o oceny to normalka. Ale na szczęście obroniłam dwójkę z matmy.
Po drugie, mój powalony komputer który cały czas się zacina a przede wszystkim klawiatura.
I po trzecie, brak weny.
Od jakiegoś czasu zastanawiam się nad zawieszeniem bloga.Od dawna marzyłam o pisaniu tego bloga więc postaram się dotrwać do końca.
Rozdział dodam w poniedziałek.
Pozdrawiam Aleks <3